Czy sankcje na Rosję osłabią Bitcoina? | Wiadomości | CrypS.

Czy sankcje na Rosję osłabią Bitcoina?

Maciej Halikowski
Bitcoin

Aktualnie, kryptowaluty raczej nie należą do głównych celów sankcji. Niemniej istnieje opinia, zgodnie z którą to właśnie aktywa cyfrowe mogą pozwolić Rosjanom ominąć ograniczenia związane z częściowym odłączeniem od systemu SWIFT. W związku z tym, na horyzoncie majaczy widmo regulacji handlu kryptowalutami w Stanach Zjednoczonych. Czy rynek faktycznie stanowi szansę dla Kremla i czy z tego powodu, może ucierpieć na konflikcie rosyjsko-ukraińskim?

Sankcje zachodu nadal mogą być cięższe

W ostatnim tygodniu wiceminister i minister transformacji cyfrowej Ukrainy – Mychajło Fedorow, wzywał do zbanowania rosyjskich portfeli z transakcji kryptowalutowych. Ukraińska perspektywa i apel Fedorowa są oczywiście w kontekście wojny całkiem zrozumiałe, jednak taka polityka niekoniecznie pokrywa się z dotychczasowym podejściem państw zachodnich.

Co prawda sankcje już teraz dotknęły rosyjską gospodarkę i doprowadziły do dramatycznego osłabienia rubla, jednak Stany Zjednoczone i UE, postanowiły całkowicie nie odłączać Rosji od światowego handlu.rubel rosyjski dolar kurs usdrub

Mimo poważnych ograniczeń wciąż możliwe jest dokonywanie płatności transgranicznych. Nie wszystkie banki zostały także odłączone od systemu SWIFT, jednak to właśnie ta częściowa blokada stanowi dzisiaj największy problem Rosjan.

Kłopot w tym, że SWIFT jest systemem na tyle wiekowym, że może istnieć szereg trików, które pozwolą na manipulację danymi transakcyjnymi. Przepływy finansowe, przynajmniej w pewnym stopniu, mogą także zostać przekierowane do Chin, które zachodnie sankcje i owszem, szanują, jednak jednocześnie są najpotężniejszym sojusznikiem Rosji.

Rosjanie mogą próbować ominąć sankcje z pomocą kryptowalut

Jeśli powyższe rozwiązania zawiodą lub zachód zdecyduje się na modernizację systemu SWIFT, zdaniem części analityków, Rosja może podjąć próbę ominięcia uciążliwych sankcji, wykorzystując do tego rynki kryptowalut – mimo faktu, że Władimir Putin od lat nie krył swojej niechęci do aktywów cyfrowych, a rosyjski bank centralny rozważał ich delegalizację.

Jednym z potencjalnych kandydatów jest tutaj Bitcoin, a na liście znajdziemy także tokeny NFT czy stablecoiny, włączając Tether, powiązany z dolarem amerykańskim.

bitcoin cena wykres

Z tego względu, problem kryptowalut jest obecnie szeroko omawiany przez finansistów w Unii Europejskiej, która wie, że ekosystem aktywów cyfrowych, ze względu na decentralizację, wymaga wspólnej polityki i skoordynowanego działania. Problematyczne mogą okazać się przede wszystkim firmy spoza UE, ponieważ te w niej zarejestrowane, z gruntu podlegają unijnym przepisom.

Analitycy ING zwracają jednak uwagę na rozwój technik śledzenia transakcji w sieci blockchain.

Ze względu na znaczne postępy na tym polu, dzięki którym cyberprzestępcom coraz trudniej jest ukryć swoją aktywność, ma być wątpliwe, czy kryptowaluty w ogóle pozwoliłyby na niezauważony transfer większych kwot z lub do Rosji.

Portal foreignpolicy.com dodaje, że płynność w systemie kryptowalut jest zwyczajnie zbyt niska, by zaspokoić potrzeby całej rosyjskiej gospodarki. O ile już zaobserwowano wzrost wymiany rubla na kryptowaluty i unikanie ograniczeń mogłoby być możliwe w skali mikro, tak patrząc z perspektywy państwa, wydaje się działaniem bezsensownym.

Joe Biden podpisze dekret zakładający regulację rynku krypto

Stany Zjednoczone, podobnie jak analitycy ING, raczej nie biorą możliwości rosyjskiej ucieczki w kryptowaluty zbyt poważnie, jednak zdają sobie sprawę z istnienia problemu. Jak mówiła Janet Yellen, sekretarz skarbu USA:

Będziemy przyglądać się efektom sankcji i szukać ewentualnych wycieków płynności. Często słyszę, że w tym kontekście wymienia się kryptowaluty i ten kanał także jest obserwowany.

W związku z tą polityką prezydent Joe Biden już w tym tygodniu ma podpisać dekret, który zakłada plan uregulowania rynku kryptowalut. Ciekawostką jest, że sytuacja wcale nie musi być bezpośrednio związana z ukraińskim kryzysem. Osoby, na których opinie powołuje się serwis Euronews, sugerują bowiem, że dokument przygotowywano na długo przed wybuchem wojny.

Sam dekret ma poruszać kwestie takie jak możliwość emisji waluty cyfrowej banku centralnego (CBDC), czy zgodność regulacji kryptowalut w USA z interesami państw sojuszniczych w kontekście wojny na Ukrainie.

Coinbase odmawia pełnego banu rosyjskich adresów

Lista firm, które wycofały się z Rosji, już dziś obejmuje największe zachodnie marki, takie jak Apple, Audi, AMD czy Intel i cały czas się wydłuża.

Zdarzają się jednak wyjątki. Największa amerykańska giełda kryptowalut – Coinbase, zapowiedziała już, że nie planuje całkowitego odcięcia transakcji dla RosjanTo nie oznacza jednak „wolnej amerykanki”, ponieważ Coinbase już teraz zdecydował się na blokadę około 25 tysięcy rosyjskich adresów, łączonych z nielegalną działalnością. Giełda dała także do zrozumienia, że całkowicie popiera zachodnią reakcję na działania Rosji na Ukrainie i bynajmniej nie ma zamiaru przymykać oka na próby omijania ograniczeń przez obywateli państwa.

Banować rosyjskich adresów IP nie ma zamiaru także giełda Binance. Jej założyciel, Changpeng Zhao, tak, jak część analityków, uważa kryptowaluty za rynek zbyt mały, by mógł pomóc Rosji w ominięciu sankcji:

Obecnie, media i politycy poświęcają wiele uwagi tematowi kryptowalut i sankcji. Prawda jest taka, że rynek kryptowalut jest zbyt mały dla Rosji. Jeśli spojrzymy na obecną adopcję, zaledwie 3% populacji świata jest eksponowana na kryptowaluty. Spośród nich, większość przechowuje tam tylko niewielki procent kapitału. Średnio mniej niż 10%. Tak więc, na rynku przechowywane jest mniej niż 0.3% światowego majątku.

Bitcoin
reklama
reklama