fbpx

Blokady giełd kryptowalut w Rosji. W tle ustawa-upiór

Marek Lesiuk
Regulacje prawne

Pod koniec września Roskomnadzor, rosyjski urząd ds. komunikacji elektronicznej, zablokował dostęp do grupy giełd kryptowalut – w tym Binance, LocalBitcoins oraz Mine.Exchange. W tle blokady figuruje kagańcowa nowelizacja rosyjskiego prawa, dotycząca kryptowalut.

Roskomnadzor – w teorii organ „regulacyjny”, który jednak w praktyce częstokroć pełni bardziej funkcje cenzorskie niż merytoryczne i znany jest z „regulowania” poprzez blokowanie wszelakich treści uznanych za choćby pośrednio krytyczne wobec władz – dodał adresy kilku giełd kryptowalut do prowadzonej przez siebie długiej listy adresów blokowanych.

Jak wyjaśniono, powodem tego jest fakt publicznego prezentowania przez rzeczone giełdy informacji, których rozpowszechnianie jest w Rosji zakazane (jakkolwiek absurdalnie to brzmi i zupełnie jakby „zakazanie rozpowszechniania informacji” faktycznie miało w dobie internetu jakiekolwiek realne szanse powodzenia).

Mnogo durakow

Co stanowiło tę zakazaną informację? Otoż zdaniem orłów z Roskomnadzoru jest to informacja o… możliwości nabycia kryptowalut. Najwyraźniej bowiem, zdaniem współczesnych czynowników z rzeczonego urzędu, Rosjanie nie domyślą się, że giełdy kryptowalut oferują właśnie sprzedaż kryptowalut, i zablokowanie im dostępu do tej informacji sprawi, iż odtąd nie będą już podejmować prób ich nabycia na giełdach…

Ciężko orzec, czy stanowisko to powinno wymownie świadczyć o stanie psychiki pracowników Roskomnadzoru, czy też po prostu szukali oni pretekstu do nałożenia blokady, obojętnie jak nonsensownie brzmiącego. Za tę drugą możliwością świadczyć może fakt, iż sam organ zdaje się być świadomy, iż jego oświadczenia i tak mało kogo przekonają.

Od dawna bowiem jest on posłusznym wykonawcą woli „lepszych od siebie” (tj. pochodzących z Kremla lub jego szeroko rozumianych okolic), i tak też jest przez kręgi rządzące traktowany. Z kolei pośród szerokich rzesz Rosjan nakładane przezeń blokady traktowane są z kpiną lub pogardą, i powszechnie ignorowane z wykorzystaniem szeroko dostępnych narzędzi do ich obchodzenia.

Są jeszcze sądy…

Decyzję o blokadzie adresów giełd formalnie zatwierdziły dwa odrębne sądy z regionu Archangielskiego, co nie powinno być zaskoczeniem – rosyjska judykatura cieszy się opinią równie serwilistycznej wobec władz, co urzędnicy Roskomnadzoru. Interesujące jest jednak, że ci ostatni podjęli swoją decyzję bez adekwatnej podstawy prawnej (co, jak widać, dla sądów nie jest specjalnym problemem).

Już promulgowana bowiem w lecie tego roku ustawa nie weszła jeszcze w życie (to stanie się dopiero z początkiem przyszłego roku), dodatkowe zaś akty prawne, regulujące problematykę zasobów elektronicznych, są cały czas opracowywane i ich uchwalenie jest spodziewane nie wcześniej niż późną jesienią.

Wspominana ustawa „O cyfrowych aktywach finansowych”, o której mowa, uważana jest za napisaną wybitnie niefachowo i bez znajomości tematu. Jest kagańcowo restrykcyjna (choć i tak nie aż tak, jak w pierwotnie planowano), zawiera przy tym liczne niejasności i absurdy, ponadto podnoszone są podejrzenia, że jej zapisy są skutkiem zabiegów lobbingowych o prywatne interesy.

By obywatelom żyło się lepiej. No, niektórym.

Sama blokada wpisuje się w serię wrogich wobec użytkowników kryptowalut działań rosyjskich władz w ostatnich miesiącach, o których wspominaliśmy tutaj, tutaj, tutaj, tutaj oraz tutaj. To wszystko w kraju, który uchodzi za jeden z najznaczniejszych na świecie pod względem wielkości obrotu i rozpowszechnienia się kryptowalut oraz popularności ich użytku.

Ciężko uniknąć konkluzji, że nieprzewidywalność i apodyktyczność rosyjskich władz wobec swoich obywateli oraz próby zwalczania użycia cyber-aktywów – uważanych za bezpieczne przez zachłannością ze strony państwa, jego (nadzwyczaj) często skorumpowanych urzędników oraz takichże oligarchów z nim związanych – może to zjawisko wyłącznie napędzić.

Reprezentanci zablokowanych giełd oświadczyli, że będą składać odwołania od decyzji sądowych. Sami jednak zdają się nie mieć złudzeń co do sensowności jakichkolwiek zabiegów „prawnych” w rosyjskich sądach, skoro niektórzy (konkretnie Mine.Exchange) już ogłosili uruchomienie serwera lustrzanego – popularnie mirrora – obchodzącego blokadę.