fbpx

Koniec – czy może nowy początek – projektu Telegram Open Network (TON)?

Marek Lesiuk
Telegram Open Network Regulacje prawne

Projekt opartej na blockchainie platformy Telegram Open Network (TON) oraz związanego z nią tokenu Grams, prowadzony przez firmę stojącą za znanym komunikatorem, został oficjalnie wstrzymany. Powodem jest opór amerykańskich instytucji rządowych i sądowniczych, z którymi firma toczyła długą batalię prawną. Niekoniecznie oznacza to jednak całkowity koniec prac nad ideą.

Idea stworzenia sieci komunikacyjnej opartej na technologii blockchainu, a także emisji powiązanej z nią, choć mogącej operować niezależnie kryptowaluty Grams, rozwijana była w środowisku uzytkowników oraz projektantów Telegramu pod przywództwem braci Pawła i Nikołaja Durowów od grudnia 2017 roku. Poprzez procedurę niepublicznej emisji tokenów, do końca kwietnia 2018 roku zebrano od zainteresowanych 1,7 miliarda dolarów, po czym przystąpiono do prac.

Bardzo szybko jednakże projekt napotkał opór amerykańskich władz. Komisja Giełd i Papierów Wartościowych (SEC) sformułowała zarzuty wobec wyemitowanej przez Telegram kryptowaluty, twierdzące, iż Grams jest w istocie elektronicznym instrumentem finansowym, nie zaś „zwykłym” tokenem płatniczym, i w październiku 2019 zablokowała na drodze sądowej dalszy rozwój przedsięwzięcia.

Co prawda firma Telegram Messenger LLP domenę zarejestrowaną ma w Wielkiej Brytanii, zaś fizycznie operuje z Dubaju, jednak sam fakt dostępu do projektu przez obywateli USA został potraktowany przez władze za oceanem jako wystarczający powód, by uznać swoją zwierzchność w tej materii.

Po długiej batalii prawnej, w finalnym wyroku wydanym w marcu bieżącego roku, amerykańska jurysdykcja sądownicza przyznała całkowitą rację swojej siostrzanej jurysdykcji wykonawczej, permanentnie blokując projekt TON. Paweł Durow, założyciel Telegrama (a wcześniej Vkontakte), skomentował sentencję jako absurdalną. W sarkastycznym wpisie na swoim blogu, informując o wymuszonym zakończeniu prac, zaatakował werdykt, uznając go za niezbyt zakamuflowaną próbę zduszenia niewygodnej dla rządu inicjatywy pod niedorzecznym pretekstem.

Durov - statement

Zauważył on przy tym, że identyczny w swoich założeniach bitcoin jakoś nie ściągnął na siebie tak agresywnych działań urzędników – być może dlatego, że brak jest fizycznego podmiotu zań odpowiedzialnego. Założyciel Telegrama oskarżył także amerykańskie sądy o rażącą arogancję, poprzez uzurpowanie sobie prawa do decydowania o sprawach obcych krajów oraz osób legalnie nie podlegających amerykańskim przepisom – i tym samym oczywiste ignorowanie suwerenności przynależnej innym państwom (oraz, jak się należy domyślać w kontekście libertariańskich przekonań Durowa, także jednostkom).

W marcu, tuż po wyroku, Telegram informował, że inwestorzy mogą otrzymać natychmiastowy zwrot 72% ulokowanych środków, bądź też 110% za rok, tj. w kwietniu 2021, kiedy planowano uruchomienie zarzucanego obecnie projektu. Durow, kończąc swoje oświadczenie, życzył wszystkim „powodzenia tam, gdzie jemu się nie udało”. Czy to kończy sprawę? Wydaje się, że wprost przeciwnie, a w oświadczeniu Durowa równie ważne jak to, co napisał, jest to, czego nie napisał.

7 maja bowiem opublikowano bowiem (na licencji LGPLv2) kod zarzuconego projektu Telegram Open Network. Na jego podstawie, w transmitowanym na żywo nagraniu, ogłoszono uruchomienie zdecentralizowanej, społecznościowej wersji projektu – Free TON, który oficjalnie nie ma nic a nic wspólnego z firmą Telegram Messenger LLP… Naturalnie, nowa odsłona projektu także będzie miała swoją kryptowalutę – nazwaną TON Crystal.

Na stronie projektu opublikowano także Deklarację Decentralizacji, podpisaną od tego czasu przez tysiące internautów z całego świata, wyraźnie nawiązującą do historycznej amerykańskiej Deklaracji Niepodległości. Choć jak wspomniano, bracia Durow formalnie w żaden sposób nie są związani z projektem, a „społeczność” oficjalnie odcina się od udziału firmy Telegram, to treść Deklaracji jest bardzo podobna (nawet w wartstwie stylistycznej) do ideowych oświadczeń wygłaszanych przez Pawła.

Jak się łatwo domyślić, projekt nie wyszczególnia żadnych podmiotów odpowiedzialnych – jednak w ogólnych założeniach spełnić ma tę samą rolę, którą miał oryginalny TON. W zabiegu, który także wygląda na ostentacyjnie słabo zamaskowany wybieg, mający nie dawać pretekstu amerykańskim organom do wrogich działań, zablokowano możliwość podpisu Deklaracji przez użytkowników z adresami z USA (choć przecież obejście takiej blokady jest trywialne).

Warto wspomnieć, że nie będzie to pierwszy raz, kiedy Paweł i Nikołaj Durowowie zderzają się z agresywną obstrukcją czynników urzędowych. Pierwsza ich firma, sieć społecznościowa VKontakte, została siłą „przejęta” przez rosyjskie władze oraz powiązanych z nimi oligarchów. Od tego czasu bracia udali się na emigrację, zaś ich kolejny projekt, komunikator Telegram, uwzględniał doświadczenia pierwotnego i od początku nastawiony był na ochronę prywatności i niewrażliwość na rządowe próby inwigilacji. Od tego czasu z sukcesem opiera się on ponawianym, rozpaczliwym próbom zablokowania.

Czas pokaże, co wyniknie z nowego projektu, który tym razem może okazać się odporny na złą wolę amerykańskich (i nie tylko) sędziów i urzędników.