Cena bitcoina spada poniżej 60 000 USD, a rynki liczą realne straty [Podsumowanie tygodnia 1–7.06.2026}

Inwestorka patrząca jak cena bitcoina spada

Za nami tydzień, w którym cena bitcoina nie tylko utraciła ważny poziom techniczny, ale przebił również psychologiczną granicę bólu. Spadek poniżej 60 tys. dolarów pierwszy raz od października 2024 roku pokazał, że obecna bessa nie jest już „zdrowym schłodzeniem”, tylko testem wiary w całą narrację o instytucjonalnej adopcji, ETF-ach i BTC jako cyfrowym złocie.


Kluczowe wydarzenia tygodnia:

  • Bitcoin spadł poniżej 60 tys. dolarów — kurs BTC chwilowo zanurkował do poziomu 59 743 dolarów, tracąc 5,5% w ciągu doby. To najniższa wycena od października 2024 roku i najmocniejszy sygnał, że rynek krypto wszedł w pełnoprawny tryb bessy.
  • Likwidacje przekroczyły 1,5 mld dolarów — wyprzedaż uderzyła nie tylko w bitcoina, ale też w altcoiny i pozycje lewarowane. Rynek instrumentów pochodnych znowu pokazał, że gdy pękają kluczowe wsparcia cenowe, to dźwignia zamienia korektę w lawinę.
  • Bitcoin jest najbardziej wyprzedany od 2020 roku — dzienny RSI spadł w okolice 15,5, czyli do poziomów niewidzianych od covidowego krachu. To daje bykom argument za technicznym odbiciem w stronę 70 tys. dolarów, ale nie daje gwarancji końca bessy.
  • Wall Street zaliczyła najgorszą sesję od ośmiu miesięcy — S&P 500 spadł o 2,64%, Nasdaq o 4,18%, a Dow Jones o 1,35%. Paradoksalnie impulsem były mocne dane z rynku pracy, które zwiększyły strach przed podwyżkami stóp procentowych.
  • GPW miała swoich zwycięzców mimo globalnego wycofywania się z ryzyka — Lubawa wystrzeliła o ponad 65% w niecały tydzień na fali programu SAFE i kontraktów obronnych, a Orlen przebił kapitalizacją rosyjski Łukoil. Na krajowym rynku znów wygrały konkretne historie, nie szeroki, spokojny trend.

Bitcoin i kryptowaluty

Co się wydarzyło?

Bitcoin zaliczył najważniejsze techniczne pęknięcie ostatnich miesięcy.

Kurs największej kryptowaluty po raz pierwszy od października 2024 roku spadł poniżej 60 tys. dolarów, chwilowo schodząc do 59 743 dolarów. W ciągu doby BTC stracił 5,5%, a cały rynek krypto został wciągnięty w mocną wyprzedaż.

To nie była izolowana słabość jednej świecy. W ostatnich tygodniach bitcoin stracił około 20 tys. dolarów, a rynek zaczął coraz mocniej kwestionować trzy narracje, które wcześniej trzymały byków przy życiu: trwały popyt z ETF-ów, odporność korporacyjnych hodlerów i status BTC jako cyfrowego odpowiednika złota.

Szczególnie mocno zabolał temat Strategy. Spółka Michaela Saylora zanotowała rekordową niezrealizowaną stratę na bitcoinie w wysokości 10,8 mld dolarów, a jej pozycja znalazła się około 17% poniżej średniego kosztu nabycia.

Do tego firma sprzedała 32 BTC za około 2,5 mln dolarów. Skala transakcji była mała, ale symbolika ogromna, bo przez lata narracja spółki brzmiała zerojedynkowo: Strategy kupuje, ale nigdy nie sprzedaje.

Altcoiny też nie dały inwestorom ulgi. Zcash spadł o ponad 50% po ujawnieniu kluczowej luki bezpieczeństwa, co brutalnie przerwało wcześniejszą euforię wokół prywatności.

Po drugiej stronie rynku pojawił się Worldcoin, który wzrósł o około 100% mimo bessy, ale to bardziej wyjątek potwierdzający regułę niż dowód na powrót altseasonu.

Jak zareagował rynek?

Likwidacje pozycji na rynku instrumentów pochodnych przekroczyły 1,5 mld dolarów, a spadki przeszły przez rynek jak klasyczne czyszczenie dźwigni.

Gdy bitcoin stracił poziom 60 tys. dolarów, wielu inwestorów przestało pytać, czy to dołek, a zaczęło pytać, gdzie kończy się realna kapitulacja.

Nastroje są fatalne, ale technicznie pojawił się jeden argument dla byków.

Dzienny RSI bitcoina spadł w okolice 15,5, czyli do najniższych poziomów od krachu z marca 2020 roku. Historycznie tak skrajne wyprzedanie często poprzedzało mocne odbicia.

Po podobnych sygnałach w przeszłości bitcoin potrafił rosnąć o kilkadziesiąt procent.

Problem w tym, że RSI nie jest magiczną różdżką. Wyprzedany rynek może jeszcze spadać, jeśli brakuje popytu spot, ETF-y notują odpływy, a inwestorzy zaczynają traktować każdy wzrost jako okazję do wyjścia.

Dlatego scenariusz powrotu w okolice 70 tys. dolarów jest realny, ale równie realne jest to, że odbicie zostanie szybko zamienione w realizację zysków.

Na co uważać w przyszłym tygodniu?

Pierwszy poziom to 60 tys. dolarów. Jeśli bitcoin szybko nie utrzyma tej strefy jako wsparcia, psychologiczny ból po ostatnim wybiciu może ciążyć rynkowi.

Drugi poziom to 70 tys. dolarów. To cel potencjalnego technicznego odbicia po skrajnym wyprzedaniu. Dopiero powrót w te okolice pozwoliłby mówić, że byki odzyskują jakąkolwiek inicjatywę.

Trzecia strefa to 46–54 tys. dolarów. Właśnie tam część analityków widzi potencjalny obszar dna, jeśli obecna bessa jeszcze się pogłębi. Scenariusz zejścia do 35–40 tys. dolarów pozostaje mniej prawdopodobny, ale po takim tygodniu rynek nie ma już luksusu ignorowania skrajnych wariantów.

Złoto

Co się wydarzyło?

Złoto również nie zagrało w tym tygodniu roli klasycznej bezpiecznej przystani.

Mimo napięć geopolitycznych i strachu na rynkach, metal królów znalazł się pod presją mocniejszego dolara, wyższych rentowności i obaw o dłużej utrzymujące się wysokie stopy procentowe.

Jak zareagował rynek?

Rynek zareagował tak, jak reaguje na aktywo, które nie płaci odsetek w świecie rosnących rentowności.

Wyższe ceny energii przez zakłócenia wokół Cieśniny Ormuz zwiększyły obawy inflacyjne, a te podbiły oczekiwania wobec bardziej restrykcyjnej polityki Fedu. To układ wyjątkowo niewygodny dla złota.

W piątek, przy wyprzedaży na Wall Street, złoto spadło o około 3,5%. To ważne, bo pokazuje, że w obecnym środowisku strach geopolityczny nie zawsze wystarcza, żeby uruchomić popyt na metal.

Jeżeli inwestor widzi mocniejszego dolara i wyższe rentowności, to czasem woli gotówkę albo obligacje niż złoto.

Nie oznacza to jednak końca długoterminowej historii.

W tym przypadku banki centralne pozostają kluczowym źródłem popytu, a Chiny zwiększały rezerwy złota szósty miesiąc z rzędu.

Import złota przez Hongkong wzrósł do 58,6 ton metrycznych, co pokazuje, że strategiczny popyt nie zniknął, nawet jeśli krótkoterminowo rynek dostał zadyszki.

Na co uważać w przyszłym tygodniu?

Pierwszy temat to rentowności obligacji USA. Jeśli dalej będą rosły, złoto może mieć problem z szybkim odbiciem.

Drugi temat to dolar. Mocna amerykańska waluta zwykle ciąży kruszcowi, szczególnie wtedy, gdy inwestorzy zaczynają grać pod wyższe stopy procentowe.

Trzecia sprawa to geopolityka. Jeżeli Bliski Wschód znów mocniej się zapali, złoto może odzyskać część popytu obronnego. Ale bez cofnięcia rentowności będzie to trudna walka.

Akcje globalne

Co się wydarzyło?

Wall Street zaliczyła najgorszą sesję od ośmiu miesięcy i zrobiła to po danych, które na pierwszy rzut oka powinny wyglądać pozytywnie.

Raport z rynku pracy był mocny, ale właśnie w tym tkwił spory problem. Inwestorzy zaczęli grać pod scenariusz, w którym Fed nie tylko nie będzie szybko luzował polityki, ale może nawet wrócić do podwyżek stóp.

S&P 500 spadł o 2,64%, Nasdaq runął o 4,18%, a Dow Jones stracił 1,35%. Przerwana została dziewięciotygodniowa seria wzrostów na S&P 500. VIX, czyli indeks strachu, skoczył o około 40% do najwyższych poziomów od dwóch miesięcy.

Jak zareagował rynek?

Rynek pokazał, że obecne wyceny akcji są bardzo wrażliwe na koszt pieniądza.

Mocne dane z gospodarki oznaczają dziś nie tylko „dobrze, firmy będą zarabiać”, ale też „nie ma pewności, Fed może nie odpuścić”.

To klasyczny problem późnej fazy ryzykownych inwestycji: inwestorzy chcą wzrostu gospodarczego, ale boją się, że to będzie oznaczać wyższe stopy.

W tle pojawił się też bardzo ciekawy ruch Berkshire Hathaway.

Greg Abel, następca Warrena Buffetta, w ciągu 48 godzin zatwierdził wydatki na 16,8 mld dolarów: 6,8 mld dolarów na spółkę Taylor Morrison Home oraz 10 mld dolarów na akcje Alphabet.

To symboliczna zmiana tonu w wehikule, który przez lata kojarzył się z gigantyczną gotówką i ostrożnością.

Dla rynku to ważny sygnał, że nawet „konserwatywny kapitał” zaczyna mocniej wchodzić w obszary związane z AI i infrastrukturą technologiczną.

Na co uważać w przyszłym tygodniu?

Pierwszy punkt to dane makro z USA. Każdy mocniejszy odczyt może być interpretowany jako argument za bardziej jastrzębim Fedem.

Drugi punkt to Nasdaq. Po spadku o ponad 4% rynek technologiczny musi szybko pokazać, czy była to jednorazowa wyprzedaż, czy początek głębszej korekty.

Trzeci punkt to AI kontra krypto. Jeżeli kapitał dalej płynie do sztucznej inteligencji, a z ETF-ów bitcoinowych odpływa, rynek cyfrowych aktywów będzie miał problem nie tylko z ceną, ale też z uwagą inwestorów.

GPW

Co się wydarzyło?

Na GPW najlepiej wyglądały spółki, które miały konkretny, lokalny katalizator.

Najmocniejszym przykładem była Lubawa, która w kilka dni wzrosła o ponad 65%.

Powodem była umowa na dostawę maskowania i pozoracji dla systemu Wisła II o wartości około 586 mln zł netto oraz perspektywa kolejnej wieloletniej umowy dla systemu Narew, której wartość może przekroczyć 2 mld zł.

W tle jest program SAFE, z którego Polska ma otrzymać około 43,7 mld euro, czyli niemal 190 mld zł, na obronność.

W obecnym otoczeniu geopolitycznym rynek błyskawicznie zaczął wyceniać Lubawę jako potencjalnego beneficjenta ogromnych wydatków na bezpieczeństwo.

Orlen miał swój symboliczny moment.

Kapitalizacja spółki sięgnęła około 46,12 mld dolarów, przebijając wycenę rosyjskiego Łukoilu na poziomie około 45,7 mld dolarów.

To nie tylko giełdowa ciekawostka, ale też znak, jak wojna, sankcje i przebudowa europejskiej energetyki zmieniły układ sił.

CD Projekt z kolei znów dał inwestorom temat do grania pod przyszłość.

Projekt Hadar ma być zupełnie nową marką, niezwiązaną ani z Wiedźminem, ani z Cyberpunkiem.

Najnowsze ogłoszenia rekrutacyjne sugerują prace nad emocjonalnym doświadczeniem w otwartym świecie, choć projekt nadal jest na wczesnym etapie.

Jak zareagował rynek?

Lubawa dostała klasyczną premię za zbrojeniówkę i geopolitykę.

Pomogły również dobre wyniki: w I kwartale 2026 roku spółka miała 137 mln zł przychodów, czyli o 27,3% więcej rok do roku, oraz 23,6 mln zł zysku netto, ponad dwa razy więcej niż rok wcześniej.

Po tak mocnym rajdzie korekta nie byłaby zaskoczeniem, ale sama historia nie wygląda jak jednorazowa spekulacja.

Orlen natomiast utrzymał premię za skalę i symbolikę.

Przebicie kapitalizacji Łukoilu pokazuje, że polski koncern nie jest już tylko lokalnym graczem energetycznym, lecz spółką porównywaną z dawnymi gigantami regionu.

Kolejnym punktem odniesienia jest Rosnieft, wyceniany na około 56,1 mld dolarów.

CD Projekt pozostaje bardziej złożony.

Hadar może być długoterminowo bardzo ważny, bo dywersyfikuje spółkę poza dwie znane marki.

Krótkoterminowo inwestorzy nadal patrzą jednak przede wszystkim na Wiedźmina 4, Cyberpunka 2, tempo produkcji i realne daty. Samo „coś nowego” nie wystarczy, jeśli nie będzie za tym harmonogramu i konkretów.

Na co uważać w przyszłym tygodniu?

Pierwszy temat to Lubawa i sektor obronny. Po wzroście o ponad 65% zmienność będzie wysoka, ale jeśli temat SAFE będzie dalej żył, spółki zbrojeniowe mogą pozostać gorącym segmentem GPW.

Jeżeli zaś chodzi o Orlen, to rynek z pewnością będzie patrzył, czy symboliczne przebicie Łukoilu przełoży się na dalszy napływ kapitału, czy zostanie tylko mocnym nagłówkiem.

Natomiast w przypadku CD Projekt, Hadar brzmi ciekawie, ale inwestorzy będą chcieli dowodów, że spółka potrafi prowadzić równolegle kilka dużych projektów bez rozmycia zasobów.

Geopolityka

Co się wydarzyło?

Geopolityka znów była głównym katalizatorem wzrostu ryzyka.

Iran zaatakował cele w Kuwejcie przy użyciu dronów i pocisków, a w uderzeniu zginęła jedna osoba i co najmniej 63 zostały ranne. Celem miały być m.in. obiekty cywilne i infrastruktura w rejonie lotniska.

Jednocześnie Izrael i Liban zgodziły się odnowić kruche zawieszenie broni, ale napięcia nie zniknęły.

Donald Trump próbował przedstawiać sytuację jako opanowaną, ale jego reakcja wywołała burzę, bo sugerował, że Irańczycy mogli być „lekko sprowokowani”.

Dodał też, że w tej części świata zawieszenie broni oznacza sytuację, w której „strzela się w bardziej umiarkowany sposób”.

Na froncie ukraińskim Kreml znów zagrał argumentem o „nielegalnym” prezydencie Zełenskim, odpowiadając na sygnały gotowości do rozmów.

To pokazuje, że nawet gdy pojawia się język negocjacji, Rosja nadal próbuje ustawiać warunki polityczne jeszcze przed stołem rozmów.

Wniosek tygodnia

Bitcoin przegrał miniony tydzień, ponieważ pękła granica, której byki miały bronić za wszelką cenę.

Spadek poniżej 60 tys. dolarów, rekordowe straty Strategy, likwidacje za ponad 1,5 mld dolarów i słabość ETF-ów pokazują, że obecna bessa uderza nie tylko w cenę, ale też w fundamenty narracji.

Największym ryzykiem na kolejny tydzień jest brak szybkiego powrotu powyżej 60 tys. dolarów i zejście w stronę strefy 46–54 tys. dolarów.

Największą szansą pozostaje techniczne odbicie wynikające ze skrajnego wyprzedania, z potencjalnym ruchem w okolice 70 tys. dolarów.

Problem w tym, że odbicie to jeszcze nie hossa. Przy obecnym poziomie strachu rynek potrzebuje nie tylko zielonej świecy, ale dowodu, że kapitał naprawdę wraca.


Śledź CrypS. w Google News. Czytaj najważniejsze wiadomości bezpośrednio w Google! Obserwuj ->

Zajrzyj na nasz telegram i dołącz do Crypto. Society. Dołącz ->