fbpx

Rusza proces organizatorów „Cyber-bunkra”

Marek Lesiuk
creepy hacker - mask - blue face Cyberprzestępczość

W Trewirze rozpoczął się proces grupy stojącej za działalnością usługi hostingowej w Darknecie, zwanej „Cyber-bunkier”. Nazwa pochodzi od ulokowania siedziby przedsięwzięcia.

W sumie niemiecka prokuratura oskarżyła osiem osób – trzech Niemców, czterech Holendrów oraz jednego Bułgara. Zarzuca im natomiast 249 000 (słownie: dwieście czterdzieści dziewięć tysięcy) przestępstw, wszystkich chyba rodzajów, jakie można sobie wyobrazić w internecie.

Tak surrealistycznie wielka liczba zarzutów wynika z przyjętego przez prokuratorów założenia, iż oskarżeni ponoszą odpowiedzialność za każdy nielegalny akt, którego dokonano gdziekolwiek w Darknecie, a przy którym w ten czy inny sposób wykorzystano hosting oferowany przez grupę.

Członkowie tejże stoją na stanowisku swojej niewinności, twierdząc, iż nic nie wiedzieli o nielegalnie prowadzonej działalności, i wskazują na bijący absurd, jakim jest sądzenie ich za czyny popełnione przez kogoś innego.

Hostowi pociski niestraszne

Działalność grona zainteresowanych miała się rozpocząć około 2013 roku. Lider grupy, 60-letni Holender, nabył dawny, podziemny bunkier nad Mozelą, w okolicach miasteczka Traben-Trarbach. Wyremontował go i wykorzystał, otwierając w chłodzie żelbetowych podziemi serwerownię.

Serwery tam zlokalizowane posłużyły do rozpoczęcia działalności „Kuloodpornego Hostingu” (dosł. „Bulletproof Host„). W różnych okresach swojej świetności, wprawiała ona w ruch niemałą część Deep Webu.

Pośród użytkowników hostingu były m.in. sekretne fora oraz portale handlowe, z których słynie Darknet, na których oferowane są różne niekoniecznie legalne dobra (w tym narkotyki, broń, narzędzia hakerskie, podrobione dokumenty czy wykradzione dane). Poprzez serwery „Kuloodpornego Hostingu” przestępcy mieli także przeprowadzać ataki hakerskie.

Po cóż są prawnicy?

Proces najpewniej nie skończy się szybko. Przemawia za tym fakt, iż sprawa ma charakter po części precedensowy – sąd będzie musiał rozstrzygnąć, czy samo udostępnianie hostingu stron, na których łamane jest prawo, nawet bez wiedzy dostarczającego, stanowi z jego strony przestępstwo.

Do tego dochodzi jeszcze kwestia praktyczna – interesujące, jak długo potrwa choćby odczytanie 249 tys. zarzutów, a następnie ich proces dowodowy zgodnie z procedurą. Należy się też spodziewać, że adwokaci oskarżonych będą mieli wprost nieograniczone możliwości opóźniania i obstrukcji (choćby składając wnioski procesowe oddzielnie dla każdego zarzutu).