W tym tygodniu Bliski Wschód znów wstrząsał światem finansów, ale tym razem nie chodziło wyłącznie o rakiety, ropę i polityczne deklaracje. Cieśnina Ormuz w dalszym ciągu jest zablokowana, mimo zawieszenia broni między USA a Iranem, strach przed inflacją wraca ze zdwojoną siłą, Fed robi się coraz bardziej jastrzębi, topowe kryptowaluty umacniają swoje fundamenty, a polska giełda notuje nowe rekordy.
- Najważniejszą kwestią tego tygodnia była brutalna zależność między wojną i dyplomacją na Bliskim Wschodzie a cenami energii, inflacją i wyceną aktywów ryzykownych.
- Rozejm USA–Iran poprawił sentyment, ale nie rozwiązał problemu. Cieśnina Ormuz wciąż pozostaje newralgicznym gardłem światowej gospodarki, a rynek nie dostrzega stabilizacji.
Ormuz trzyma rynki za gardło
Jeżeli mamy z całego tego tygodnia wyciągnąć jeden wspólny mianownik, to jest nim Cieśnina Ormuz.
To właśnie wokół niej kręciły się nie tylko napięcia militarne między USA i Iranem, ale też reakcje rynku ropy, gazu, akcji, dolara i kryptowalut.
Ogłoszenie zawieszenia broni między USA a Iranem wywołało natychmiastową ulgę na rynkach.
Cena ropy Brent spadła w okolice 95 dolarów za baryłkę, amerykańska WTI zniżkowała jeszcze głębiej, a europejski gaz wyraźnie taniał, ponieważ inwestorzy zaczęli grać pod scenariusz odblokowania Ormuzu i wygaśnięcia premii za ryzyko wojenne.
To z kolei poprawiło nastroje na giełdach, szczególnie w Azji, gdzie inwestorzy odczytali niższe ceny energii jako szansę na uniknięcie mocniejszego uderzenia w globalny wzrost.
Problem w tym, że rynek prawdopodobnie zbyt szybko chciał uwierzyć w happy end.
Wszystko wskazuje bowiem na to, że rozejm na linii Waszyngton-Teheran ma charakter tymczasowy, a Iran nadal ma trudności z pełnym otwarciem cieśniny, bowiem sam ją wcześniej zaminował i dziś nie potrafi sprawnie usunąć wszystkich zagrożeń. Tak więc świat na moment odetchnął, ale nadal oddycha bardzo płytko.
Jeszcze ciekawszy jest polityczny wymiar tej układanki. Donald Trump nie tylko sygnalizował chęć dalszej współpracy z nowymi władzami w Iranie, ale też próbuje włączyć Ormuz w szerszą rozgrywkę z Chinami.
W tym ujęciu cieśnina nie jest już wyłącznie problemem energetycznym, lecz narzędziem nacisku w globalnej wojnie o handel, surowce i wpływy.
Właśnie dlatego równolegle wrócił temat NATO.
Trump znów zaostrzył retorykę wobec sojuszu i zasugerował, że bez amerykańskiej presji partnerzy nie są gotowi do realnego działania w sprawie bezpieczeństwa strategicznych szlaków, w tym Ormuzu.
Dla rynków to czytelny sygnał, że nawet jeśli front na chwilę przycichł, architektura bezpieczeństwa Zachodu znów zaczyna skrzypieć.
Na tym tle dobrze widać najważniejszą zależność ostatnich dni.
Gdy ropa drożeje przez konflikt, rośnie ryzyko inflacyjne. Natomiast gdy pojawia się rozejm, odbijają ryzykowne aktywa.
Jednakże w momencie, w którym inwestorzy dostrzegają, że pokój może być pozorny, wraca nerwowość. To mechanizm, który napędzał w tym tygodniu praktycznie wszystkie klasy aktywów.
Bitcoin był tu książkowym przykładem. Po informacji o wznowieniu żeglugi i uspokojeniu napięć kurs odbił, ale analitycy pozostali ostrożni, wskazując, że sama poprawa sentymentu nie zlikwiduje inflacyjnych skutków wcześniejszego szoku surowcowego.
Jeżeli energia pozostanie droga, a Fed nie wróci do łagodniejszej polityki, kryptowaluty nadal mogą mieć problem z utrzymaniem wzrostów.
Zresztą nie chodzi tylko o sam kurs BTC. Ostatnie dni przyniosły nam kolejny sygnał, że aktywność na scentralizowanych giełdach spada do najniższych poziomów od dekady, co może świadczyć o osłabieniu rynkowego zaangażowania.
To pokazuje, że nawet chwilowe odbicie bitcoina było bardziej reakcją na geopolityczną ulgę niż dowodem trwałej zmiany trendu.
W tym samym czasie fundamenty części rynku krypto wcale nie wyglądały źle.
Ethereum biło rekordy aktywności on-chain, a TON wdrożył aktualizację Catchain 2.0, która według twórców zwiększyła przepustowość tej sieci aż 10-krotnie i skróciła czas tworzenia bloków do około 400 ms.
Problem polega jednak na tym, że w obecnym otoczeniu same fundamenty technologiczne nie wystarczają, jeśli nad całym rynkiem wisi geopolityka, inflacja i niepewność co do stóp procentowych.
To widać także poza kryptowalutami. W USA marcowa inflacja CPI wzrosła do 3,3% rok po roku, głównie przez skok cen paliw i energii, co rynek natychmiast odczytał jako konsekwencję wojny i zaburzeń na rynku ropy.
W Polsce zaś Rada Polityki Pieniężnej co prawda pozostawiła stopy bez zmian, ale komunikacyjnie zrobiło się bardziej nerwowo, bo wyższe ceny surowców mogą utrudnić dalsze luzowanie polityki pieniężnej.
Mimo to część rynków akcji wykorzystała chwilę oddechu. WIG przebił historyczny poziom 130 tys. punktów, korzystając z poprawy nastrojów i nadziei na deeskalację na Bliskim Wschodzie.
To jednak nie zmienia szerszego obrazu: inwestorzy nadal handlują bardziej scenariuszami geopolitycznymi niż twardym przekonaniem o trwałym powrocie stabilności.
Wniosek z tego tygodnia jest prosty i zarazem niewygodny.
Dziś nie da się analizować bitcoina bez ropy, ropy bez Ormuzu, Ormuzu bez Trumpa, a Trumpa bez spojrzenia na Chiny, NATO i politykę banków centralnych.
Świat finansów, geopolityki i technologii zlał się w jedną historię. Właśnie dlatego każdy nagłówek z Bliskiego Wschodu natychmiast odbija się na portfelach inwestorów od Warszawy po Wall Street.
Śledź CrypS. w Google News. Czytaj najważniejsze wiadomości bezpośrednio w Google! Obserwuj ->
Zajrzyj na nasz telegram i dołącz do Crypto. Society. Dołącz ->
