Ceny paliw wystrzeliły, inflacja w USA rośnie. To dopiero początek?

Inflacja w USA

Inflacja w USA ponownie przyspieszyła, a marcowy odczyt jasno pokazuje, co za to odpowiada. Wojna na Bliskim Wschodzie i drożejąca ropa przełożyły się na skok cen paliw, który wciągnął cały wskaźnik CPI w górę. Na razie efekt nie rozlał się jeszcze na całą gospodarkę, ale rynek coraz wyraźniej zaczyna brać pod uwagę scenariusz dalszego wzrostu presji inflacyjnej.


  • Inflacja CPI w USA wzrosła do 3,3% r/r, głównie przez gwałtowny wzrost cen paliw i energii.
  • Inflacja bazowa pozostała relatywnie stabilna, co sugeruje, że presja nie objęła jeszcze całej gospodarki.
  • To się może jednak wkrótce zmienić.

Inflacja w USA rośnie przez paliwo

Marcowy odczyt inflacji w USA przyniósł wyraźne odbicie wskaźnika CPI, który wzrósł do poziomu 3,3% rok do roku.

Kluczowym czynnikiem okazały się ceny energii, a szczególnie paliw, które mocno zdrożały w trakcie pierwszego pełnego miesiąca wojny w Iranie.

Benzyna podrożała aż o 21,2% względem lutego i była o 18,9% droższa niż rok wcześniej.

Jeszcze większe ruchy zanotowano w przypadku oleju opałowego, którego ceny wzrosły o 30,7% miesiąc do miesiąca i aż o 44,2% rok do roku.

To pokazuje, jak mocno globalne napięcia geopolityczne przekładają się na realną gospodarkę.

Podwyżki objęły także inne nośniki energii.

Energia elektryczna zdrożała o 4,6% w skali roku, natomiast gaz ziemny o 6,4%. To właśnie ten segment odpowiadał za lwią część marcowego skoku inflacji.

Jednocześnie pozostałe segmenty koszyka inflacyjnego zachowywały się znacznie spokojniej.

Ceny dóbr przemysłowych (po wyłączeniu żywności i energii) wzrosły jedynie o 0,1% miesiąc do miesiąca i 1,2% rok do roku.

Wciąż jednak relatywnie mocno drożały usługi, które były droższe średnio o 3% niż przed rokiem.

To bardzo istotna informacja dla rynków. Chodzi bowiem o to, że na razie mamy do czynienia z szokiem kosztowym związanym z energią, a nie szeroką falą inflacji obejmującą całą gospodarkę.

Potwierdza to również inflacja bazowa, która w marcu wzrosła o zaledwie 0,2% miesiąc do miesiąca i 2,6% rok do roku.

To niewielkie przyspieszenie względem lutego (2,5% r/r), ale wciąż oznacza oddalanie się od celu inflacyjnego Fedu na poziomie 2%.

Problem polega na tym, że historia pokazuje, iż drożejąca energia często działa z opóźnieniem.

Wyższe koszty paliw mogą w kolejnych miesiącach przenikać do transportu, produkcji i usług, podbijając inflację w szerszym zakresie.

Presja dopiero nadejdzie

Już teraz modele wskazują na dalszy wzrost.

Szacunki Fedu z Cleveland sugerują, że inflacja CPI w kwietniu może wynieść około 0,45% miesiąc do miesiąca i 3,56% rok do roku.

Ponadto wskaźnik mierzący 6-miesięczną dynamikę CPI wskazuje na zwrot o 0,32% miesięcznie. Gdyby takie tempo utrzymało się przez rok, inflacja wyniosłaby około 2,87%.

To by oznaczało, że cel Rezerwy Federalnej się oddala, co może się wiązać z powrotem do podwyżki stóp procentowych.

Krótko mówiąc: marcowe dane to dopiero początek efektu wojny w Iranie. A największe ryzyko dla rynków może dopiero nadchodzić.


Śledź CrypS. w Google News. Czytaj najważniejsze wiadomości bezpośrednio w Google! Obserwuj ->

Zajrzyj na nasz telegram i dołącz do Crypto. Society. Dołącz ->