fbpx

Craig Wright to kłamca – twierdzą… jego „własne” adresy

Marek Lesiuk
bench table Regulacje prawne

Oświadczenie oskarżające Wrighta – który cały czas głosi o sobie, że jest prawdziwym Satoshim Nakamoto – opublikowano w sieci. Podpisane ono zostało przez adresy bitcoinowe, o których Wrigh również twierdził, że należą do niego.

Niekończąca się tragikomedia, w której jedną z głównych ról gra Craig Steven Wright, doczekała się kolejnego „odcinka”. Tym razem ze wskazaniem na aspekt komediowy.

Oszuści, wszędzie oszuści

Otóż wedle opublikowanego w Sieci oświadczenia, podpisanego przez 145 adresów bitcoinowych, Craigh Wright to oszust, blagier i naciągacz. Nie byłoby w nim nic niezwykłego – pan Wright zdołał dorobić się osobistego grona antyfanów – gdyby nie fakt, że wspomniane 145 adresów zdążył on już wcześniej przedstawić jako należące do niego.

Dr Craig Wright jest albo jednym z najbardziej niedocenianych ludzi na świecie, któremu odmawia się uznania należnych mu zasług, albo też jednym z najbezczelniejszych mitomanów oraz samozwańców. Jak jest naprawdę, naturalnie nie sposób orzec. Odnotować można, że obiektywne wskazówki i dowody ewidentnie nie chcą pasować do wersji przedstawianej przez Wrighta, co i już zaprzeczając jego twierdzeniom.

Z drugiej wszakże strony – nie sposób też zaprzeczyć, że Wright sam zdaje się sobie wierzyć (a to już coś). Jak bowiem inaczej wytłumaczyć sytuację, w którym człowiek ten dobrowolnie naraża się na utratę olbrzymich sum, opiewających wg obecnych kursów na miliardy (!) dolarów, jedynie dla samej satysfakcji uznania swojej roli i ewentualnych przeprosin od malkontentów?

Sukces ma wielu ojców

Do perspektywy utraty takiej sumy doprowadziły Wrighta jego własne działania. Wytaczał on bowiem pozwy o zniesławienie co głośniejszym sceptykom wobec swojej osoby. Próbując dowieść, iż jest on  w istocie twórcą bitcoina, podpierał się różnymi twierdzeniami – także i tymi, iż jest on rzekomo właścicielem portfeli bitcoinowych, wchodzących w skład „Tulipanowego Trustu” i asocjowanych z tajemniczym Natamoto.

Rzecz w tym, iż Wright zawiązał był swego czasu spółkę z Dave’m Kleimanem, z którym rozpoczął działalność w obszarze wydobycia bitcoina. Jeśli Wright jest w istocie – w zgodzie z własnymi twierdzeniami – dysponentem zasobów z deklarowanych adresów, to ten wirtualny majątek winien należeć do powyższej spółki, nie zaś jednoosobowo do Wrighta.

Z tego też założenia wyszła po śmierci Kleimana jego rodzina, wytaczając Wrightowi proces. W toku monumentalnej, niepozbawionej delikatnych powiewów absurdu batalii prawnej, brat Dave’a, Ira, domagał się przynależnej zmarłemu połowy wartości z deklarowanych przez Wrighta cybernetycznych zasobów w BTC.

„Ważne to je, co je moje!”

Ten ostatni bronił się zaciekle, na dowód swoich wyłącznych praw do spornych cyberaktywów przedstawiajac różnorakie dokumenty, które po bliższym spojrzeniu okazywały się być podrobione, składając zeznania, których wiarygodność dorównywała dokumentom, oraz angażując się w proceduralną obstrukcję. Odmawiał także wydania niektórych dokumentów, stosując różne wybiegi.

Wreszcie (choć nie wiadomo czy finalnie – możliwe są bowiem apelacje) sąd federalny dla południowiego okregu Florydy pod koniec sierpnia 2019 roku wydał orzeczenie na korzyść Kleimana, przyznając słuszność jego roszczeniom do połowy cybermajątku Wrighta. Jednocześnie nakazał temu ostatniemu zadeklarowanie wszystkich posiadanych kryptoaktywów.

Ten, twardo trzymając się swojej wersji faktów, przedstawił jako swoją własność m.in. 145 portfeli bitcoinowych, o których mowa. Oczywiście nie oznaczało to chęci podzielenia się połową ich wartości – adwokaci Wrighta zadeklarowali, iż… nie ma on „obecnie” do nich dostępu, jako powierzonych w zarząd powierniczy tzw. ślepym trustom.

Kiedy kolejny odcinek?

I dopiero w kontekście tej epopei docenić można wydźwięk opublikowanego oświadczenia. Naturalnie – nie jest to koniec historii. Craig Wright dalej nie udowodnił, że jest Satoshim Nakamoto. Jeśli (hipotetycznie) jest nim w istocie, to dalej nie wypłacił Kleimanowi należnego udziału jego brata. Jeśli zaś nie jest, to dalej widnieje przed nim perspektywa kolejnych perypetii prawnych, w związku z uporczywym twierdzeniem nieprawdy.

Ciąg dalszy nastąpi. Być może nawet wkrótce.