Najwięksi wygrani i przegrani wojny Iran–USA. Kto zarobił najwięcej?

Wojna pieniądze

Od wybuchu konfliktu na Bliskim Wschodzie minął miesiąc, a rynki zdążyły już wybrać swoich zwycięzców i przegranych. Głównymi beneficjentami okazały się ropa i dolar, a największe straty poniosły giełdy oraz rynki wschodzące. W tle rosną obawy o inflację, stopy procentowe i globalne spowolnienie gospodarcze.


  • W marcu najwięcej zyskały: ropa, dolar i złoto.
  • Natomiast najwięksi przegrani to giełdy (szczególnie Azja), obligacje i waluty rynków wschodzących.

Miesiąc wojny zmienił układ sił na rynkach

W minioną sobotę minął równy miesiąc od momentu pełnego wybuchu konfliktu na linii USA/Izrael – Iran.

Napięcia na Bliskim Wschodzie wywróciły globalne rynki do góry nogami. Inwestorzy przeszli z trybu „kupuj ryzyko” do klasycznej „ucieczki do bezpiecznych aktywów”.

Największym wygranym okazała się ropa naftowa. Cena ropy Brent wzrosła aż o około 56% w skali miesiąca, co jest jednym z największych skoków w historii.

Amerykańska ropa WTI również podrożała o ponad 50%.

Jest to oczywiście efekt obaw o dostawy tego surowca, szczególnie w kontekście napięć wokół cieśniny Ormuz, czyli jednego z kluczowych szlaków transportu ropy. 

W ślad za ropą na północ skierowała się wycena złota, które umocniło się jako klasyczna „bezpieczna przystań”.

Podium największych beneficjentów trwającej wojny zamyka dolar amerykański. Indeks dolara wzrósł w miesiąc o blisko 3%, co stanowi najmocniejszy wynik od wielu miesięcy.

Kapitał płynie do USA, co przekłada się negatywnie na inne waluty: euro straciło ok. 3%, funt ponad 2%, a waluty azjatyckie spadły do historycznych minimów.

Równocześnie inwestorzy zaczęli wyprzedawać akcje. Azjatyckie giełdy zanotowały największe spadki od lat.

Indeks MSCI Asia-Pacific spadł o ponad 13%, koreański Kospi nawet o 18%, japoński Nikkei również zanurkował o kilkanaście procent.

To efekt rosnących obaw o inflację i utrzymanie wysokich stóp procentowych.

Obligacje też tracą, gdy inflacja wraca do gry

W przeciwieństwie do klasycznych kryzysów, tym razem ucierpiały również obligacje.

Rentowności amerykańskich papierów skarbowych mocno wzrosły, co oznacza spadek ich cen.

Rynek przestał wierzyć w szybkie obniżki stóp procentowych, a wręcz zaczął wyceniać ich utrzymanie na wysokim poziomie przez dłuższy czas.

Nie trzeba daleko szukać przyczyn, bowiem ta jest widoczna gołym okiem. Droga ropa oznacza wyższą inflację.

A co z Polską?

Na tym tle polski rynek zachował się relatywnie stabilnie, choć nie obyło się bez napięć. Złoty osłabił się wobec dolara, który zbliża się do poziomu 3,75 zł.

Jednocześnie kurs euro utrzymuje się w stosunkowo wąskim przedziale w okolicach 4,22–4,30 zł.

Analitycy wskazują jednak, że rynek wciąż nie wycenia najgorszego scenariusza, czyli pełnej eskalacji konfliktu. Największym problemem inwestorów jest dziś nie sama wojna, ale jej nieprzewidywalność.

Jeszcze niedawno dominowało przekonanie, że konflikt będzie krótki i kontrolowany przez Waszyngton. Dziś coraz więcej wskazuje na scenariusz długotrwałego napięcia, który może uderzyć w globalny wzrost gospodarczy.


Śledź CrypS. w Google News. Czytaj najważniejsze wiadomości bezpośrednio w Google! Obserwuj ->

Zajrzyj na nasz telegram i dołącz do Crypto. Society. Dołącz ->