Polska gospodarka rośnie, ale coraz wyraźniej widać, że pod powierzchnią zbierają się ciemne chmury. Dane makro pokazują, że obraz „zielonej wyspy 2.0” coraz bardziej rozjeżdża się z rzeczywistością. Rząd podkreśla odporność na liczne zawirowania, ale najnowsze dane z MFW sugerują, że kolejne kwartały mogą być znacznie trudniejsze, niż wynika to z oficjalnej narracji.
- Polska według najnowszej prognozy MFW spadnie w 2026 roku na 21. miejsce w rankingu największych gospodarek świata, ustępując Szwajcarii.
- Równocześnie rośnie inflacja, dług publiczny zbliżył się do 60% PKB, Bank Światowy obniżył prognozy wzrostu, a NFZ mierzy się z dziurą finansową rzędu 23 miliardów zł.
Polska gospodarka zwalnia, a pole manewru robi się coraz mniejsze
Obóz rządzący jeszcze niedawno chwalił się faktem, że Polska stała się 20. największą gospodarką świata.
Z pewnością, biorąc pod uwagę jej rozwój na przestrzeni ostatnich dwóch dekad, nasz kraj wykonał ogromny postęp, za który jednak należy chwalić ludzi pracy, a nie polityków próbujących przypisać sobie ten sukces.
Prawda jest jednak o wiele bardziej skomplikowana. Według najnowszych prognoz Międzynarodowego Funduszu Walutowego Polska ma zakończyć rok jako 21., a nie 20. gospodarka świata, za Szwajcarią.
To nie jest oczywiście żadna katastrofa, ale pokazuje, że sukces, którym chętnie chwalił się rząd, był co najmniej wyolbrzymiany.
Bank Światowy obniżył bowiem prognozę wzrostu PKB Polski do 3,1% w 2026 r. i 2,6% w 2027 r., wskazując wprost na szok cen surowców, niepewność związaną z konfliktem na Bliskim Wschodzie oraz fiskalne ograniczenia państwa.
Szczególnie ważne jest to, że wyższe koszty energii osłabiają konsumpcję, a niepewność może uderzać w inwestycje.
MFW patrzy nieco łagodniej na naszą sytuację i prognozuje wzrost na poziomie 3,3% w 2026 r. oraz 2,4% w 2027 r., ale jednocześnie zakłada średnioroczną inflację CPI na poziomie 3,3% w obu latach.
To oznacza, że nawet jeśli wzrost pozostanie dodatni, będzie on odbywał się przy długotrwałej presji cenowej.
Niepokojąco wygląda również sytuacja w finansach publicznych.
Na koniec IV kwartału 2025 r. relacja długu EDP do PKB wyniosła 59,97%, czyli praktycznie dotknęła progu z Maastricht.
Państwowy dług publiczny sięgnął 49,1% PKB, a sam dług EDP wzrósł do ponad 2 bilionów złotych. Za ten wzrost odpowiadały m.in. większe wydatki obronne i fundusze pozabudżetowe.
Do tego dochodzą napięcia w polityce pieniężnej. RPP utrzymała stopy procentowe bez zmian, ale wzrost inflacji i droższa ropa ograniczają przestrzeń do dalszych obniżek.
To zła wiadomość zarówno dla kredytobiorców, jak i dla inwestorów.
Na deser mamy ochronę zdrowia. Dziura budżetowa NFZ na 2026 r. jest szacowana na ok. 23 miliardy zł, a w grze są cięcia finansowania części świadczeń i badań.
To już nie jest abstrakcyjny problem budżetowy, tylko realne ryzyko pogorszenia dostępu do leczenia.
Podsumowując: Polska nadal rośnie gospodarczo, ale coraz bardziej na kredyt, przy wyższych kosztach energii i coraz mniejszym marginesie błędu.
A to oznacza, że gospodarka nie jest dziś tak odporna i idealna, jak próbują przedstawiać to politycy.
Śledź CrypS. w Google News. Czytaj najważniejsze wiadomości bezpośrednio w Google! Obserwuj ->
Zajrzyj na nasz telegram i dołącz do Crypto. Society. Dołącz ->