NFZ tnie koszty. Pacjenci będą musieli dopłacać do badań

lekarze midjourney ai

NFZ stoi przed koniecznością cięć w finansowaniu opieki zdrowotnej. Fundusz boryka się z 23-miliardową dziurą budżetową i szykuje nowe zasady rozliczeń, które mogą uderzyć w pacjentów oczekujących na kluczowe badania. 


  • Ze względu na cięcia, NFZ planuje płacić jedynie ok. 40% za badania i świadczenia w ambulatoryjnej opiece specjalistycznej wykonane ponad zakontraktowany limit. Ten ruch ma przynieść od 1,5 do nawet 4 mld zł oszczędności rocznie.
  • Ograniczenia nie obejmą m.in. pacjentów z kartą DiLO, dzieci, kobiet w ciąży, osób po przeszczepach, pacjentów pierwszorazowych oraz programów profilaktycznych.

NFZ obcina finansowanie badań. Szpitale mogą ograniczyć przyjącia pacjentów

Nowe zarządzenie, które – według ustaleń RMF FM – ma zostać opublikowane w tym tygodniu, uderzy w finansowanie Ambulatoryjnej Opieki Specjalistycznej (AOS). Dotychczas, nadwykonania w tym obszarze były refundowane w całości. Teraz, placówki medyczne, zamiast dotychczasowego, pełnego zwrotu środków, mają otrzymać od NFZ jedynie 40%.

Wcześniej – na początku tego miesiąca – tego typu cięcia zapowiedziano w przypadku badań takich, jak tomografia komputerowa, rezonans magnetyczny, gastroskopia i kolonoskopia.

Fundusz przewidział jednak wyłączenia z nowego rygoru. Pełna refundacja zostanie utrzymana dla osób z podejrzeniem nowotworu (posiadaczy karty DiLO), kobiet w ciąży, dzieci, pacjentów po przeszczepach, programów profilaktycznych i pacjentów, którzy wymagają pierwszej diagnozy u specjalisty.

Według Wojciecha Wiśniewskiego z Federacji Przedsiębiorców Polskich, te zmiany (cięcia AOS i wcześniejszych badań) mogłyby przynieść 3-4 mld zł oszczędności rocznie. 

NFZ ma jednak problem dużo większy, ponieważ pomysł cięć wynika z luki budżetowej, szacowanej w tym roku na 23 mld zł.

Mimo propozycji Ministerstwa Zdrowia, związki zawodowe zablokowały przesunięcie lipcowych podwyżek dla medyków na rok 2027. Wzrost płac minimalnych o 8,82% wejdzie więc w życie 1 lipca, pochłaniając w drugim półroczu co najmniej 3,5 mld zł.

Prezes NFZ – Filip Nowak – w rozmowie z RMF FM zapewniał, że modyfikacja przepisów nie ograniczy dostępu do badań, a jedynie poprawi kwalifikację pacjentów:

W pierwszej kolejności te świadczenia będą udzielane pacjentom, którzy faktycznie niezbędnie potrzebują tego rodzaju diagnostyki. Według mnie osoby z podejrzeniem choroby nowotworowej będą miały częściej wystawianą kartę DiLO. Finansowanie badań dla tych osób pozostanie na pewno na starych zasadach. A w konsekwencji ta ścieżka diagnostyczna będzie krótsza.

Waldemar Malinowski z Ogólnopolskiego Związku Pracodawców Szpitali Powiatowych twierdzi jednak, że obniżona stawka nie pokryje nawet kosztów pracy personelu.

W efekcie szpitale zaczną rygorystycznie trzymać się pierwotnych limitów, nie przyjmując „nadliczbowych” chorych.

Dorota Korycińska – prezes Ogólnopolskiej Federacji Onkologicznej, zwróciła także uwagę na pacjentów, którzy dopiero podejrzewają u siebie choroby nowotworowe.

Jeżeli ten pacjent nie będzie miał zrobionego badania na czas, to przy założeniu, że w jego organizmie rozwija się rak, późna diagnoza doprowadzi do dalszego rozwoju lub rozsiania nowotworu.

– powiedziała PAP.

Donald Tusk zadeklarował z kolei, że w tym roku budżet państwa zasili system zdrowia kwotą rzędu 20-30 mld zł, jednocześnie wykluczając podniesienie składki zdrowotnej.


Śledź CrypS. w Google News. Czytaj najważniejsze wiadomości bezpośrednio w Google! Obserwuj ->

Zajrzyj na nasz telegram i dołącz do Crypto. Society. Dołącz ->