fbpx

Bitfinex dalej śledzi zaginione 880 milionów dolarów

Marek Lesiuk
court bench Giełdy kryptowalut

iFinex, inc., spółka będąca właścicielem Bitfinex’a, powszechnie znanej i jednej z największych na świecie giełd kryptowalut, kontynuuje prawną wojnę o gigantyczne środki, które giełda utraciła w wyniku sławnej (lub niesławnej, w zależności od punktu widzenia) afery z Crypto Capital w roli głównej.

W ramach najnowszej batalii tejże wojny, adwokaci reprezentujący firmę wystąpili z serią wniosków, skierowanych do amerykańskich sądów w stanach Arizona, Georgia i Kolorado, w których zwracają się o wystawienie sądowych nakazów wobec banków – odpowiednio ABT & Trust, SunTrust Bank oraz Bank of Colorado. W instytucjach tych Crypto Capital przechowywał fundusze, bądź też używał ich jako pośredników w operacjach. Zamiarem przyświecającym wnioskom jest zmuszenie rzeczonych banków do ujawnienia historii tych operacji.

To z kolei miałoby umożliwić dalsze śledzenie krętych i zawiłych losów pieniędzy, które przepadły wraz Crypto Capital. A ściślej – częściowo, zapewne, przepadły, w wielkiej jednakże części, szacowanej na 880 mln dolarów, pozostają zamrożone na kontach w różnych krajach, w tym w Polsce, Portugalii i USA, w ramach rozmaitych śledztw, w które zamieszana jest powyższa firma. Nie są to pierwsze wnioski tego typu ze strony iFinex’u – już wcześniej jej prawnicy żądali dostępu do informacji TCA Bancorp z Kaliforni.

Jak pisaliśmy, Crypto Capital to panamski „bank cieni”, firma ogniś świadcząca usługi z zakresu finansowego powiernictwa, pośrednictwa i quasi-bankowości różnym podmiotom – w tym, z uwagi na ich niejednokrotnie burzliwe i wyboiste relacje z państwowymi urzędami nadzorczymi, największym giełdom kryptowalut: Binance’owi, Krakenowi czy własnie Bitfinexowi. Ta ostatnia wykorzystywała Crypto Capital jako powiernika funduszy zgromadzonych przez klientów giełdy.

Prócz nich jednak w gronie klientów miały się znaleźć bardziej szemrane persony i instytucje, w tym te podejrzane o powiązania z kolumbijskimi kartelami narkotykowymi oraz transgranicznymi pralniami brudnych pieniędzy. W związku z tym doszło do głośnych aresztowań (w tym Reginalda Fowlera oraz Ivana Manuela Moliny Lee, byłych prezesów firmy), a także zamrożenia jej rachunków – w tym tych zawierających oszczędności użytkowników Bitfinexa, a o które toczą się prawne zmagania.

Giełda tymczasowo pokryła straty z funduszu stanowiącego rezerwę wspierającą stablecoina Tether – czym zresztą ściągnęła sobie na głowę postępowanie prokuratorskie oraz liczne wątpliwości dot. wiarygodności Tethera – w międzyczasie zaś rozpoczęła długą kampanię prawną, mającą na celu odzyskanie rzeczonych 880 milionów. Reprezentujący Bitfinex’a oraz jej właściciela zespół prawny przedstawia przy tym giełdę jako ofiarę oszustwa, nie mającą nic wspólnego z praniem brudnych środków przez Crypto Capital.

Sądy w Arizionie oraz Kolorado przychyliły się do wniosków o wydanie bankom nakazów ujawnienia, ten w Georgii zażądał, aby iFinex sam przedstawił najpierw firmowe oświadczenie o ujawnieniu informacji.