„Bitcoin nie jest kryptowalutą” – twórca Twittera, Jack Dorsey, przypomniał, jaki miał być pierwotny cel BTC

Jack Dorsey
W tym poście:
Bitcoin
-2.62%

Bitcoin działa od ponad 16 lat i w tym czasie przeszedł naprawdę imponującą ewolucję, z ciekawostki zarezerwowanej dla internetowych geeków i społeczności kryptografów, po walor inwestycyjny, po który sięgają już nawet instytucje państwowe. Jack Dorsey uważa natomiast, że król kryptowalut do tej klasy aktywów nie powinien być zaliczany. Nie, twórca Twittera nie oszalał, bowiem jest w tym pewien sens. 


  • Jack Dorsey ponownie wezwał społeczność kryptowalut do tego, aby zacząć używać bitcoina jako elektronicznego pieniądza, a nie aktywa spekulacyjnego.
  • CEO Block Inc. uważa, że nie powinno się klasyfikować BTC jako kryptowaluty, a po prostu jako pieniądz.

Czym w końcu jest bitcoin?

Jak wiadomo, w naszym kraju o kluczowych sprawach decydują politycy, którzy albo udają, że są tak dużymi ignorantami, albo naprawdę nie mają pojęcia o bitcoinie.

Jeden poseł PiS, gdy zapytano go o twór Satoshiego Nakamoto, to zapytał wpierw „kto to jest bitcoin”, o czym pisaliśmy wczoraj.

Rozmawiający z nim dziennikarz wyjaśnił mu, że chodzi o największą z kryptowalut. Co ciekawe, po drugiej stronie globu twórca Twittera (obecnie już X), a obecnie prezes firmy Block Inc. – Jack Dorsey – napisał na X coś, co temu przeczy, bowiem stwierdził, że bitcoin wcale nie jest kryptowalutą. Czyżby bolała go głowa czy o co chodzi?

A otóż o to, że Dorsey od lat próbuje namówić społeczność cyfrowych aktywów do tego, aby kultywować pierwotny zamysł działania BTC, jakim było wykorzystywanie go do płatności drogą elektroniczną.

W końcu Satoshi opisał go w swoim white paperze jako „elektroniczną gotówkę przesyłaną peer-to-peer”, która jest oparta na kryptografii. Nie padł jednak termin „kryptowaluta”. 

Jest to oczywiście trochę takiego czepiania się na siłę w kwestii terminologii, ale Dorsey nie jest jakimś twardogłowym radykałem, który będzie negował ogólnie przyjęte opcje.

Za jego postem stoi wspomniane już wcześniej przesłanie, aby bitcoin w końcu stał się narzędziem do rozliczeń na globalną skalę.

Pod jego wpisem rozpętała się bardzo żywa debata, gdzie nie zabrakło osób negujących opinię CEO Block Inc. Niektórzy celnie zwrócili uwagę na potrzebę obniżenia kosztów za transakcje dokonywane w bitcoinie. 

Młodszy brat pod tym kątem radzi sobie lepiej

Twórca bitcoina w wiadomościach, jakimi wymieniał się z innymi kryptografami w okresie prac nad Bitcoinem, przyznał, że nie chciałby, aby jego wynalazek stał się przedmiotem spekulacji dla inwestorów.

Celem było stworzenie niezależnego od jakiejkolwiek centralnej instytucji ośrodka wymiany między dwoma stronami, gdzie nie zachodziłaby potrzeba żadnego pośrednika.

Jak wiadomo, z wielu względów praktycznie nikt nie płaci bitcoinem na co dzień, bo po prostu szkoda pozbywać się tak cennego zasobu, którego kurs przez lata tak mocno urósł i zapewne będzie jeszcze kontynuować swoją podróż na północ.

Co ciekawe, litecoin, często nazywany młodszym bratem bitcoina, jest najczęściej wybieraną kryptowalutą do przeprowadzania płatności. 


Śledź CrypS. w Google News. Czytaj najważniejsze wiadomości bezpośrednio w Google! Obserwuj ->

Zajrzyj na nasz telegram i dołącz do Crypto. Society. Dołącz ->

Komentarze (2)

Nie stety większość ludzie w polityce to są tępe CH.. E , za kasę podpiszą wszystko lub robią bo są szantażowani , mają chili jak z dziećmi się bawią i inne dziadostwa , patologi ustala prawo pozorne, wiadomo że kasa załatwia wszelkie sprawy a oni mają dużo pod ręką naszych pieniędzy .

Filip Dzięciołowski

Ale jak to ma się do tego artykułu? 🙂