Politycy Platformy Obywatelskiej dali wczoraj w Sejmie przykład tego, jak nie brać się za regulowanie kluczowych kwestii, jeżeli się nie ma o tym zielonego pojęcia. Posłanka Krystyna Skowrońska swoim wystąpieniem została momentalnie wpisana do kanonu najbardziej memicznych wydarzeń na polskiej arenie kryptowalut.
- Posłowie PO próbują przepchnąć ustawę regulującą kryptowaluty w Polsce. Za brak odpowiedniej licencji domagają się kar więzienia lub wysokich grzywien.
- Posłanka Skowrońska czytając na mównicy z kartki, czym są kryptoaktywa, nie była w stanie nawet poprawnie wymówić podstawowych terminów.
- Sławomir Mentzen nie pozostawił na niej suchej nitki podczas swojego przemówienia i w sumie nie ma, co mu się dziwić.
Regulujemy „Blackchain i stabletcoiny”
Politycy Platformy Obywatelskiej nie przestają nas zaskakiwać, ale niestety w dalszym ciągu w tym negatywnym znaczeniu.
Niedawno pisaliśmy o tym, że posłanki tego ugrupowania – Joanna Frydrych, Dorota Marek i Krystyna Skowrońska – przygotowały specjalną poprawkę do projektu ustawy regulującej kryptowaluty, w której zawarły propozycję dot. karania podmiotów, które nie posiadają odpowiedniej licencji na działanie na tym rynku.
Panie domagają się kar nawet 5 lat pozbawienia wolności lub nawet do 5 milionów złotych grzywny, jeżeli przykładowo ktoś napisze smart contract do danej aplikacji Web3, po czym odsprzeda ją komuś lub chociażby wyemituje swój własny token i wypuści go na rynek.
Kolejny przykład na to, że zwolennicy lewej strony są pierwsi do ograniczania wolności ludzi.
Nie wiadomo tak naprawdę, czy lepiej jest się złościć, bać a może po prostu śmiać, ale to, co wczoraj miało miejsce w Sejmie przy ulicy Wiejskiej w kwestii cyfrowych aktywów spotkało się z mieszanką zażenowania i rozbawienia ze strony członków społeczności kryptowalut.
Wspomniana posłanka Skowrońska, która sama siebie określa mianem „ekspertki od finansów publicznych”, tłumaczyła wczoraj zebranym na sali sejmowej, czym są kryptoaktywa i technologia blockchain.
Od razu widać, że kobieta nie ma bladego pojęcia, nad czym się pochyla i za co chce wsadzać ludzi do więzienia, bowiem jej wystąpienie opierało się na czytaniu tekstu z kartki, ale nie obyło się bez błędów.
Nawet tak podstawowego terminu, jak blockchain, nie potrafiła dobrze przeczytać, tak samo było w przypadku stablecoinów. W następstwie tego otrzymaliśmy dwa nowe terminy: blackchain (to by była co najwyżej fajna nazwa dla kapeli metalowej) i stabletcoiny.
Po raz kolejny swój sprzeciw wobec tych regulacji wyraził lider Konfederacji Sławomir Mentzen. Polityk prawicy w swoim przemówieniu podkreślił, że posłanki PO nie mają absolutnie żadnego pojęcia na temat tego, czym są stablecoiny, smart contracty i stojąca u podstaw tego wszystkiego technologia blockchain.
Zaapelował również we wpisie na X do prezydenta Karola Nawrockiego, aby ten koniecznie zawetował ustawę o kryptoaktywach w takiej formie, jaką obecnie się proponuje. Niepodważalnym faktem jest to, że obecny zapis tego projektu skłania wszystkie giełdy kryptowalut oraz inne firmy z tej branży do szybkiej ucieczki z Polski.
Jak zauważył natomiast Tomasz Mentzen, wybór Komisji Nadzoru Finansowego (KNF) do roli głównej instytucji nadzorującej rynek kryptowalut jest bardzo złym kierunkiem.
Ekspert wskazał na fakt, że KNF jest „najwolniej działającym regulatorem w UE ze średnim czasem rozpatrywania wniosków na poziomie 30 miesięcy”.
Jakiś czas temu prezes KNF – Jacek Jastrzębski – otwarcie potępiał ten sektor i dał wszystkim do zrozumienia, że zamierza się z nim obchodzić tak, jak były szef amerykańskiej SEC – Gary Gensler – za czasów swoich patologicznych rządów.
Tomasz Mentzen zripostował jego wypowiedź i obnażył to, że Jastrzębski także nie posiada absolutnie żadnych kompetencji i wiedzy, by wypowiadać się w ogóle na temat cyfrowych aktywów.
Śledź CrypS. w Google News. Czytaj najważniejsze wiadomości bezpośrednio w Google! Obserwuj ->
Zajrzyj na nasz telegram i dołącz do Crypto. Society. Dołącz ->