Polacy coraz częściej patrzą na kryptowaluty jak na problem, a nie technologię. Najnowszy sondaż SW Research dla „Rzeczpospolitej” pokazuje, że aż 33,9% badanych chciałoby ustawowego zakazu obrotu kryptowalutami w Polsce. To jest dla branży o wiele większy sygnał alarmowy niż kolejna polityczna awantura.
- 33,9% badanych chce zakazu obrotu kryptowalutami w Polsce, 41,1% jest przeciw, a 25% nie ma zdania.
- Wynik pokazuje nie tylko niski poziom zaufania do branży, ale też skutki licznych afer, politycznej narracji i braku edukacji.
Co trzeci Polak chce zakazu kryptowalut
Polska społeczność kryptowalutowa należy do najbardziej zaangażowanych w Europie, jeśli mamy porównywać z innymi państwami w regionie, jednakże nie przekłada się to wcale na pozytywne spojrzenie na tę klasę aktywów przez przeciętnego Nowaka.
Okazuje się, że bitcoin i altcoiny nie wzbudzają zaufania wśród przynajmniej jednej trzeciej obywateli naszego kraju.
Co więcej, nie brakuje osób, których zdaniem kryptowaluty powinny być całkowicie zakazane, za czym ostatnio otwarcie opowiedział się prezes PiS Jarosław Kaczyński.
Na pytanie, czy handel cyfrowymi aktywami powinien być ustawowo zabroniony, odpowiedź „tak” wskazało 33,9% ankietowanych.
Przeciwko zakazowi było 41,1%, a aż 25% respondentów nie miało zdania. Badanie przeprowadzono w dniach 28–29 kwietnia 2026 r. na grupie 800 pełnoletnich internautów.
To badanie mówi więcej niż się wydaje
Na pierwszy rzut oka można stwierdzić, że w końcu demokracja, a ludzie mają prawo nie ufać ryzykownym aktywom.
Problem jest jednak o wiele głębszy niż się wydaje.
Jeżeli jedna trzecia respondentów chce zakazać całej klasy technologii i aktywów, to znaczy, że w świadomości społecznej kryptowaluty coraz częściej zlewają się z giełdami, oszustami, memecoinami, piramidami i polityczną awanturą.
Faktem jest jednak, że branża sama mocno zapracowała na ten wizerunek.
Upadek FTX (niegdyś drugiej największej giełdy krypto na świecie) i skazanie Sama Bankmana-Frieda na 25 lat więzienia za wielomiliardowe oszustwo stały się globalnym symbolem patologii rynku krypto.
Do tego dochodzą memecoiny Donalda i Melanii Trump, które pokazały, jak łatwo podpiąć spekulacyjny token pod polityczną markę i emocje tłumu.
W Polsce swoje zrobiła afera zondacrypto.
Według „Rzeczpospolitej” ponad 82% badanych sprzeciwia się państwowej pomocy dla klientów giełdy, a 58,7% uważa, że inwestorzy powinni zdawać sobie sprawę z ryzyka.
Dla 23,5% respondentów kryptowaluty to przede wszystkim spekulacja. To pokazuje, jak silnie jedna głośna sprawa potrafi przykleić etykietę całemu sektorowi.
Trzeba jednak oddzielić dwie rzeczy.
Jeżeli klienci trzymali środki na scentralizowanej giełdzie, której nie używali do aktywnego handlu, to popełnili klasyczny błąd bezpieczeństwa.
Krypto nie bez powodu ma zasadę „nie twoje klucze, nie twoje krypto”. Giełda nie jest portfelem, tylko miejscem wymiany.
Konsekwencje wynikające ze złego zarządzania ryzykiem przez użytkowników nie oznaczają, że winny są bitcoin, technologia blockchain czy cały rynek.
Jeśli prokuratura bada możliwe oszustwo i pranie pieniędzy w sprawie zondacrypto, odpowiedzialność powinna być przypisana konkretnym osobom i instytucjom, nie technologii jako takiej.
Politycy wiedzą, jak dzielić społeczeństwo
Do tego wszystkiego dochodzi właśnie polityka. Wspominaliśmy, że Jarosław Kaczyński otwarcie stwierdził, że poparłby całkowity zakaz kryptowalut.
Natomiast rząd Donalda Tuska wykorzystuje aferę zondacrypto jako argument w sporze o zawetowaną ustawę o kryptoaktywach.
Paradoks polega na tym, że według badania CBOS dla „Dziennika Gazety Prawnej” posiadanie kryptowalut deklaruje 6,6% dorosłych Polaków, czyli ponad 2 miliony osób, a wartość ich inwestycji szacowana jest na ok. 40 miliardów zł.
To nie jest już nisza dla kilku internetowych geeków. To rynek, którego nie da się zrozumieć ani ucywilizować hasłem „zakazać”.
Wniosek jest niewygodny dla wszystkich stron. Branża musi przestać udawać, że edukacja użytkowników jest tylko dodatkiem do marketingu.
Politycy zaś muszą przestać łączyć technologię blockchain z każdym scamem, który używa słowa „krypto”.
Inwestorzy również muszą w końcu zrozumieć, że jeśli trzymają majątek na giełdzie, to nie korzystają z wolności finansowej, tylko ufają kolejnemu pośrednikowi.
Śledź CrypS. w Google News. Czytaj najważniejsze wiadomości bezpośrednio w Google! Obserwuj ->
Zajrzyj na nasz telegram i dołącz do Crypto. Society. Dołącz ->
