Kaczyński chce zakazać kryptowalut. PiS odcina się od zondacrypto

Jarosław Kaczyński, prezes PiS

Jarosław Kaczyński nie bawi się w półśrodki w sprawie kryptowalut. Prezes PiS otwarcie powiedział, że jest zwolennikiem ich całkowitego zakazu. W tle mamy aferę zondacrypto, śledztwo na co najmniej 350 milionów zł i polityczną wojnę o to, kto tak naprawdę zawalił nadzór nad rynkiem cyfrowych aktywów.


  • Jarosław Kaczyński zadeklarował, że poparłby ustawę całkowicie zakazującą kryptowalut, a przy częściowej regulacji chce najpierw sprawdzić jej zakres.
  • Prezes PiS odcina swoje ugrupowanie od afery zondacrypto i przekonuje, że zarzuty o powiązania Nowogrodzkiej z upadłą giełdą są „nieprawdziwe”.

Kaczyński chce zakazu kryptowalut

Rynek kryptowalut w Polsce wszedł w etap, w którym przestał być już wyłącznie tematem dla inwestorów, giełd i regulatorów, a stał się polityczną bronią.

Najnowszy przykład otrzymaliśmy podczas konferencji prasowej Jarosława Kaczyńskiego w Sejmie.

Prezes PiS został zapytany o ewentualne poparcie dla kolejnego projektu ustawy regulującej rynek kryptoaktywów.

Polityk bez dłuższego namysłu odparł, że jest „zdecydowanym zwolennikiem całkowitego zakazu kryptowalut” i właśnie taki projekt ustawy z pewnością by poparł.

To mocna deklaracja, szczególnie w momencie, gdy polski rynek krypto i tak żyje aferą zondacrypto.

Kaczyński zastrzegł, że jeśli pojawi się tylko częściowa regulacja, będzie musiał sprawdzić, czy nie pozostawia ona luk dla konkretnych podmiotów.

W tym kontekście wskazał właśnie na przykład zondacrypto, sugerując, że giełda w praktyce mogła nie podlegać rozwiązaniom zapisanym w zawetowanej wcześniej ustawie.

Jednocześnie prezes PiS bardzo wyraźnie odciął swoją formację od całej sprawy.

Mamy kolejną, niebywale wręcz bezczelną próbę przypisywania Prawu i Sprawiedliwości odpowiedzialności za aferę z kryptowalutami i z tą firmą, która to prowadziła. Nasza formacja nie ma z tym absolutnie nic wspólnego

– powiedział dziennikarzom.

Stwierdził, że Prawo i Sprawiedliwość „nie ma absolutnie nic wspólnego” z tym tematem, a twierdzenia, że związane z PiS podmioty miały otrzymywać pieniądze od firmy dowodzonej przez Przemysława Krala, są nieprawdziwe.

Dodał też, że wiadomo o finansowaniu „pewnej telewizji”, ale od razu podkreślił, że nie jest ona związana z PiS.

Chodziło oczywiście o TV Republika, w której „Zonda” wykupiła dość obszerny pakiet reklamowy. Co ciekawe, prezes stacji – Tomasz Sakiewicz – stwierdził niedawno, że giełda nie rozliczyła się z nią na kwotę około pół miliona złotych.

Polityka i zondacrypto

Tłem sprawy wspomnianej giełdy kryptowalut jest śledztwo Prokuratury Regionalnej w Katowicach, które zostało wszczęte 17 kwietnia.

Śledczy badają możliwe oszustwo klientów zondacrypto oraz pranie pieniędzy.

Według prokuratury łączna wysokość kwota strat poszkodowanych wynosi obecnie nie mniej niż 350 milionów zł i może rosnąć wraz z napływem kolejnych zawiadomień od pozostałych użytkowników platformy.

W tym miejscu pisaliśmy, co należy zrobić, aby zgłosić sprawę do prokuratury, jeżeli jest się jednym z poszkodowanych w tej sprawie.

Sprawę powierzono zarządowi Centralnego Biura Zwalczania Cyberprzestępczości we Wrocławiu.

Polityczny wymiar afery jest już ogromny. W dniu 17 kwietnia Sejm po raz drugi nie zdołał odrzucić weta prezydenta Karola Nawrockiego do ustawy o kryptoaktywach.

Rząd przekonuje, że weto zostawiło klientów bez odpowiedniej ochrony, natomiast Pałac Prezydencki i opozycja argumentują, że projekt był zbyt restrykcyjny i wychodził poza potrzebne ramy.

Kaczyński próbuje więc ustawić sprawę po swojemu: nie broni rynku krypto, ale też nie przyjmuje odpowiedzialności za zondacrypto. To ciekawy manewr polityczny.

Z jednej strony uderza w kryptowaluty jako zjawisko, deklarując gotowość do ich całkowitego zakazania, a z drugiej odrzuca narrację, że PiS lub środowiska bliskie prawicy ponoszą odpowiedzialność za rozwój i upadek giełdy.

Dla branży krypto to fatalny sygnał. Jeżeli lider jednej z największych partii w kraju mówi otwarcie o zakazie całej klasy aktywów, debata przestaje dotyczyć wyłącznie nadzoru, ochrony klientów i wdrożenia MiCA.

Zaczynają się pojawiać pytania, czy polska polityka w ogóle chce regulować kryptowaluty, czy raczej wykorzystać aferę zondacrypto jako argument za ich całkowitym wypchnięciem poza legalny rynek.

YouTube video thumbnail


Śledź CrypS. w Google News. Czytaj najważniejsze wiadomości bezpośrednio w Google! Obserwuj ->

Zajrzyj na nasz telegram i dołącz do Crypto. Society. Dołącz ->