Wszyscy patrzą na Nvidię. Tymczasem największa hossa właśnie dzieje się gdzie indziej

Złoto

Podczas gdy inwestorzy zachwycają się rajdem spółek AI, jedna z najbardziej spektakularnych hoss trwa jeszcze gdzie indziej. Akcje spółek wydobywających złoto wystrzeliły w sierpniu o około 43%, czyli ponad trzykrotnie mocniej niż sam metal i mocniej niż najlepszy tegoroczny miesiąc spółek półprzewodnikowych.


  • Indeks MSCI Global Gold Miners wzrósł w sierpniu o około 43% i zmierza po najlepszy miesiąc w swojej historii. Akcje Newmont zyskały ponad 38%, Agnico Eagle około 44%, a Wheaton Precious Metals około 40%.
  • Rajd w tym sektorze napędza powrót złota do wzrostów, słabszy dolar oraz obawy o amerykański dług. Cena kruszcu wzrosła w sierpniu o około 13%, choć w piątek ustabilizowała się w okolicach 4600 dolarów za uncję.

Kopalnie złota zyskują szybciej niż producenci chipów

Lwia część uwagi inwestorów skupia się dziś na Nvidii, Micronie i innych beneficjentach boomu na AI.

Tymczasem prawdziwymi gwiazdami sierpniowej giełdy okazują się spółki wydobywające złoto, których notowania rosną w tempie, z którym nie nadążają nawet najbardziej rozgrzani producenci chipów.

MSCI Global Gold Miners Index wzrósł od początku miesiąca o około 43% i zmierza po największy miesięczny wzrost w swojej historii.

Dla porównania najlepszym tegorocznym miesiącem dla MSCI World Semiconductor Index był kwiecień, kiedy indeks producentów półprzewodników zyskał 27%.

Philadelphia Semiconductor Index urósł wtedy o 38%.

Największe spółki wydobywcze korzystają z tego rajdu pełnymi garściami.

Newmont zyskał w sierpniu ponad 38%, Agnico Eagle około 44%, a Wheaton Precious Metals około 40%.

Dlaczego akcje kopalni potrafią rosnąć znacznie szybciej niż samo złoto?

Kluczowa jest tutaj marża. Jeżeli cena uncji rośnie o kilkanaście procent, a koszty jej wydobycia nie zwiększają się równie szybko, dodatkowy wzrost ceny w dużej części trafia do wyniku producenta.

VanEck szacował, że w drugim kwartale średnie całkowite koszty utrzymania produkcji w sektorze pozostawały poniżej 2000 dolarów za uncję.

Przy złocie kosztującym obecnie ponad 4500 dolarów daje to kopalniom wyjątkowo szeroki margines.

Dobrym przykładem jest Agnico Eagle.

W drugim kwartale spółka realizowała złoto średnio po 4483 dolarów za uncję przy AISC (całkowity koszt utrzymania produkcji) wynoszącym 1459 dolarów.

Efektem był rekordowy kwartalny wolny przepływ pieniężny na poziomie 1,34 miliarda dolarów.

Złoto wyhamowało, ale nadal jest na plusie

Za dobrą passą w sektorze kopalni stoi przede wszystkim powrót kapitału do samego złota.

Jak pisaliśmy ostatnio, złoto mocno odbiło po wcześniejszej korekcie. We wtorek kurs osiągnął około 4696 dolarów za uncję, czyli najwyższy poziom od ponad trzech miesięcy.

W piątek rajd nieco wyhamował. Około południa złoto kosztowało około 4607 dolarów, ale w całym sierpniu nadal było na plusie o mniej więcej 13%.

Jednym z najważniejszych katalizatorów było zwiększenie przez Departament Skarbu USA skali odkupu starszych obligacji długoterminowych.

Ruch obniżył rentowności i ponownie rozpalił obawy o osłabienie dolara oraz kondycję amerykańskich finansów publicznych.

Do tego dochodzą zakupy banków centralnych i popyt inwestycyjny.

Warto zaznaczyć, że kapitał ponownie zaczął mocno napływać również do funduszy ETF zabezpieczonych fizycznym złotem.

Teraz kluczowe będzie to, czy złoto utrzyma okolice 4500-4600 dolarów.

Co istotne, spółki wydobywcze nie potrzebują nawet kolejnego rekordu kruszcu, żeby generować bardzo wysokie marże.

Problem pojawi się wtedy, gdy złoto zacznie mocno korygować.

Wtedy akcje kopalni działają bowiem jak dźwignia również w drugą stronę.


Śledź CrypS. w Google News. Czytaj najważniejsze wiadomości bezpośrednio w Google! Obserwuj ->

Zajrzyj na nasz telegram i dołącz do Crypto. Society. Dołącz ->