Trump chce od Iranu odszkodowania za zamach sprzed 26 lat. Problem w tym, że dokonał go ktoś inny

Prezydent USA oraz statki Iranu

Donald Trump odpowiedział na żądania Iranu własnym, jeszcze bardziej zaskakującym warunkiem zakończenia konfliktu. Skoro Teheran chce pieniędzy za straty poniesione podczas wojny, Waszyngton również zamierza domagać się odszkodowań. Problem w tym, że na amerykańskim „rachunku” znalazł się nawet zamach, który oficjalne śledztwo FBI przypisuje Al-Kaidzie, a nie Iranowi.


  • Iran uzależnia pełne otwarcie Cieśniny Ormuz m.in. od odszkodowań, zniesienia sankcji oraz zakończenia amerykańskiej presji militarnej.
  • Trump odpowiedział, że w takim wypadku USA również będą żądały rekompensat.
  • Nowe warunki osłabiają jednak scenariusz szybkiego porozumienia.
  • Dla Trumpa problem stał się również polityczny, ponieważ przed listopadowymi wyborami do Kongresu rośnie presja na zakończenie wojny.

Trump chce EXTRA odszkodowań od Iranu

Jeszcze kilka dni temu wydawało się, że negocjacje dotyczące ponownego otwarcia Cieśniny Ormuz zaczynają zmierzać w dobrą stronę.

Teraz obie strony zamiast szukać porozumienia zaczęły licytować się na to, kto komu powinien więcej zapłacić za wojnę.

Iran zażądał od Stanów Zjednoczonych rekompensaty za szkody wyrządzone podczas ponad pięciu miesięcy amerykańskich i izraelskich ataków.

Teheran wiąże pełne otwarcie Cieśniny Ormuz również z innymi ustępstwami, w tym zniesieniem sankcji i zakończeniem gróźb militarnych.

Trump odpowiedział na to w poniedziałek bezpośrednio na Truth Social i zrobił to w swoim stylu, czyli pokazał, że zawsze musi wejść o jeden stopień wyżej i ostatnie słowo powinno należeć do niego.

Prezydent USA stwierdził, że irańskie żądanie to „ciekawy pomysł”, po czym zapowiedział, że od teraz Waszyngton również będzie domagał się rekompensat.

Mają one dotyczyć wszystkich osób zabitych lub ciężko rannych m.in. w atakach z wykorzystaniem przydrożnych bomb oraz konfliktach, za które Trump obwinia Iran i struktury związane z byłym dowódcą sił Al-Kuds Kasemem Sulejmanim.

Polecił także amerykańskim negocjatorom, aby włączyli to do listy żądań podczas kolejnych rozmów z Teheranem.

Co więcej, Trump przekonuje, że pieniądze powinny otrzymać również rodziny 17 amerykańskich marynarzy zabitych w zamachu na niszczyciel USS Cole w Jemenie w październiku 2000 roku.

Tyle że pojawia się tutaj zasadniczy problem.

Oficjalne śledztwo FBI wykazało, że zamach został zaplanowany i przeprowadzony przez członków Al-Kaidy.

Amerykańska agencja nie przypisuje go Iranowi.

To nie koniec, bowiem prezydent USA dodał do swojej „listy życzeń” kolejne zaskakujące kwestie.

Jego zdaniem Teheran powinien wypłacić odszkodowania także rodzinom Irańczyków zabitych podczas antyrządowych protestów.

W praktyce prezydent USA odpowiedział więc na irańskie roszczenia wojenne stworzeniem własnej, bardzo szerokiej listy historycznych krzywd.

Można to odczytywać jako próbę przesunięcia negocjacji z sytuacji, w której to Waszyngton miałby płacić Teheranowi, do punktu, w którym obie strony mogą wzajemnie anulować lub negocjować swoje roszczenia.

Trump musi negocjować, ale nie wyglądać na przegranego

Twarda retoryka pojawia się w dość niewygodnym dla Waszyngtonu momencie.

Jak pisaliśmy przed weekendem, trwająca wojna mocno uszczupliła część amerykańskich zapasów rakiet dalekiego zasięgu oraz pocisków przechwytujących Patriot i THAAD.

Ich szybkie uzupełnienie nie jest możliwe, a problemy z amunicją mogą mieć znaczenie również dla możliwości USA w przypadku przyszłego kryzysu z Chinami.

Waszyngton już wcześniej wysyłał sygnały świadczące o poszukiwaniu wyjścia z konfliktu.

W ubiegłym tygodniu Departament Skarbu usunął z listy sankcyjnej iracką linię Fly Baghdad oraz dwa Boeingi 737, które wcześniej objęto restrykcjami z powodu powiązań z irańskimi siłami Al-Kuds.

Nie było to szerokie zniesienie sankcji wobec Iranu, ale ruch nastąpił w samym środku rozmów prowadzonych za pośrednictwem Omanu.

Problem Trumpa polega na tym, że porozumienie jest mu potrzebne na cito, ale politycznie trudno mu zaakceptować warunki, które mogłyby wyglądać jak ustępstwo wobec Teheranu.

Wojna na Bliskim Wschodzie wcale nie cieszy się poparciem Amerykanów, a przez nią poparcie dla Republikanów maleje.

Trump znajduje się pod presją, aby zakończyć ją przed listopadowymi wyborami śródokresowymi do Kongresu.

Można więc pokusić się o stwierdzenie, że to wygórowane żądanie odszkodowań stanowi próbę zachowania twardej pozycji przy stole negocjacyjnym.

Przeszkodą jest tutaj stary znajomy

Jest jeszcze jeden problem – Izrael.

Chodzi  ot, że izraelskie władze mają rozważać samodzielne działania militarne przeciwko Iranowi.

Według doniesień tamtejszych mediów w Izraelu rośnie przekonanie, że USA nie chcą już prowadzić wojny aż do osiągnięcia celów oczekiwanych przez rząd Benjamina Netanjahu.

Trump znajduje się więc między trzema sprzecznymi interesami.

Iran chce zapłaty i ustępstw w zamian za pełne otwarcie Ormuz.

USA mają coraz więcej powodów, aby zakończyć kosztowny konflikt, ale ich przywódca nie może sprawiać wrażenia, że został do tego zmuszony. Izrael z kolei może uznać ewentualne porozumienie za niewystarczające.


Śledź CrypS. w Google News. Czytaj najważniejsze wiadomości bezpośrednio w Google! Obserwuj ->

Zajrzyj na nasz telegram i dołącz do Crypto. Society. Dołącz ->