Gwałtowny rozwój AI pcha ludzi w stronę radykalizacji – coraz więcej aktów przemocy jest motywowanych właśnie oporem wobec nowej technologii. Jak zauważa brytyjski the Guardian, częściową winę za to zjawisko ponosi Big Tech.
- Akty przemocy związane z oporem przeciwko sztucznej inteligencji odzwierciedlają bezsilność społeczeństwa wobec tempa zmian.
- Narrację napędzającą ekstremizm nakręca sama branża Big Tech, która, aby przyciągnąć miliardy dolarów na giełdę, przedstawia technologię jako zagrożenie egzystencjalne dla ludzkości.
Paliwo dla giełdy zaczęło napędzać ekstremizm
W połowie kwietnia pisaliśmy o kuriozalnej próbie “zamachu” na Sama Altmana.
Brytyjski the Guardian zauważa, że wcześniej miał także miejsce incydent, w którym w stronę posiadłości radnego z Indianapolis – Rona Gibsona – wystrzelono 13 pocisków, zostawiając na miejscu notkę mówiącą: “NIE DLA CENTRÓW DANYCH”.
Z kolei w Rzymie zatrzymano influencera, który miał planować serię ataków motywowanych sprzeciwem wobec technologii, inspirowanych zamachami bombowymi Teda Kaczyńskiego.
Badacze z programu ds. Ekstremizmu Uniwersytetu George’a Waszyngtona twierdzą, że to nowe zjawisko.
Wcześniej, dyskusja dotyczyła wykorzystania AI przez terrorystów (np. w kampaniach dezinformacyjnych), jednak dzisiejsze, świeże akty przemocy wynikają z szerszego poczucia braku kontroli nad rozwojem technologii.
Czyli z jednej strony mamy ryzyko wykorzystania AI przez terrorystów, z drugiej – ryzyko aktów terroryzmu motywowanych sprzeciwem wobec AI.
Według wspomnianych ekspertów, wrogość wobec tej technologii zaczęła przenikać do ideologii różnych grup – od tych nastawionych negatywnie do rządu, przez tzw. Ekofaszystów aż po neonazistów.
Wspólnym mianownikiem mają być tu nie tyle same algorytmy i to, do czego są aktualnie zdolne, lecz narracja o zniszczeniu ludzkości.
Ta sama narracja, którą od dawna prowadzą liderzy Doliny Krzemowej, tym samym poniekąd prowokując ekstremalne zachowania.
Big Tech, z jednej strony obawia się motywowanej politycznie przemocy i zwiększa wydatki na ochronę, z drugiej – musi kontynuować tę apokaliptyczną kampanię marketingową.
Prezesi muszą przypominać, że LLMy to zagrożenie egzystencjalne dla ludzkości, ponieważ technologia tak niebezpieczna, to technologia rewolucyjna, a technologie rewolucyjne przyciągają kapitał na giełdy.
Z kolei gdyby takiej narracji nie było, opinia publiczna mogłaby… nigdy nie zorientować się, że jakieś gigantyczne zagrożenie w ogóle istnieje, co zmniejszyłoby zainteresowanie technologią.
Jak zwraca uwagę the Guardian w innym tekście – AI przyczyniła się do agresywnej hossy na amerykańskiej giełdzie, a z technologii korzysta już 80% ankietowanych przez McKinsey firm (w opozycji do zaledwie 33% w 2023 roku), jednak korzyści z jej wykorzystania nie są oczywiste.
Modele językowe to wciąż technologia droga, przy czym nie ma niezbitych dowodów na to, że w najważniejszych zastosowaniach biznesowych znacząco przewyższa ona klasyczne modele z szufladki “AI”, które nie potrzebują tak gigantycznej mocy obliczeniowej i są wykorzystywane od bardzo dawna – jak regresje czy drzewa decyzyjne.
Podsycanie poczucia zagrożenia w społeczeństwie może być więc konieczne z biznesowego punktu widzenia, a sama branża i władze, zamiast łagodzić narrację, intensyfikują nadzór.
Z dokumentów, do których dotarł serwis the Wired wynika, że amerykańskie organy ścigania uważnie przyglądają się ruchom Anti-Tech.
Zdaniem Mauro Lubrano – autora książki pt. “Stop the Machines: The Rise of Anti-Technology Extremism.“, ostra reakcja państwa może być jednak kontrproduktywna – jeśli zrówna terroryzm z pokojowymi protestami i zwykłym sceptycyzmem, ryzykuje jeszcze większą alienacją obywateli i popchnięciem ich w ramiona ruchów ekstremistycznych.
Śledź CrypS. w Google News. Czytaj najważniejsze wiadomości bezpośrednio w Google! Obserwuj ->
Zajrzyj na nasz telegram i dołącz do Crypto. Society. Dołącz ->