fbpx

Sprawa QuadrigaCX: prawnicy zbierają informacje na temat Crypto Capital

Michał Misiura
upadła giełda kryptowalut QuadrigaCX Cyberprzestępczość

Prawnicy reprezentujący byłych klientów upadłej giełdy QuadrigaCX szukają informacji na temat jej powiązań z panamską spółką Crypto Capital. Firma była bankiem cieni, obsługującym transakcje giełd kryptowalut. Prawdopodobnie przechowywała także środki należące do QuadrigaCX. 

O Crypto Capital zrobiło się głośno w chwili gdy rządy Polski, Portugalii i Stanów Zjednoczonych zajęły 850 mln dolarów znajdujących się na jej kontach, które miały należeć do giełdy kryptowalut Bitfinex. Pomimo, że od tamtych wydarzeń minęły już prawie 2 lata, sprawa panamskiej spółki nadal obfituje w niejasności. Jak wynika z najnowszych doniesień portalu CoinDesk sprawą zainteresowała się także kancelaria prawna reprezentująca byłych klientów QuadrigaCX. Wiele wskazuje na to, że prawnicy mają ku temu powody.

QuadrigaCX była swego czasu największą kanadyjską giełdą kryptowalut. Platforma upadła na początku zeszłego roku. Według wersji wydarzeń forsowanej przez jej byłych pracowników, stało się to przez nagłą śmierć CEO giełdy – Gerrarda Cottena. Cotten miał być jedyną osobą, która znała klucze do bitcoinowej fortuny wartej 110 milionów dolarów. Sprawie od początku towarzyszy atmosfera skandalu. Prawnicy reprezentujący klientów Quadrigi, wnieśli o ekshumację Cottena aby upewnić się, że nie żyje. Pojawiały się także doniesienia o tym, że na portfelach giełdy nigdy nie przechowywano więcej niż 100 bitcoinów. Wtedy nawet żywy CEO nie mógłby oddać klientom ich pieniędzy, a jego śmierć mogła być okazją do zatuszowania tego faktu.

Wraz z postępami w sprawie Crypto Capital do mediów zaczęły przenikać kolejne informacje związane z panamską spółką. Przed nowojorskim sądem odpowiada prezes firmy – Reginald Fowler, który przyznał się do zarzutu nielegalnego świadczenia usług bankowych. Crypto Capital miało obsługiwać także QuadrigęCX, a na zidentyfikowanych kontach należących do Fowlera znajduje się ponad 300 mln USD. Istnieje prawdopodobieństwo, że część tych środków może należeć do klientów upadłej giełdy. Wątek podchwycili reprezentujący ich prawnicy i proszą poszkodowanych o zgłaszanie dowodów mogących świadczyć o tym, że ich transakcje były obsługiwane przez Crypto Capital.