Skandal z udziałem byłego proboszcza z Żor-Baranowic ponownie trafiła na nagłówki mediów. Duchowny stracił około miliona złotych, jednak, wbrew narracji części mediów, nie chodziło o klasyczne inwestowanie w kryptowaluty, lecz o brutalne oszustwo finansowe.
- Proboszcz z Żor stracił ok. 1 miliona złotych, przelewając środki oszustom podszywającym się pod kryptowalutową platformę.
- W tym przypadku problemem nie są kryptowaluty, lecz skala oszustwa, chciwość i brak podstawowej wiedzy inwestycyjnej.
Chciwy ksiądz stracił milion na fałszywej inwestycji
Jak wynika z ustaleń śledczych, pewien duchowny w ciągu dwóch miesięcy przelał około miliona złotych osobom podszywającym się pod giełdę kryptowalut.
Co istotne, w rzeczywistości w żadnym przypadku nie dochodziło do realnego handlu cyfrowymi aktywami.
Kryptowaluty były tu jedynie pretekstem marketingowym, który miał uwiarygodnić cały schemat.
Obietnice wysokich zysków i to w krótkim czasie, to klasyczny sygnał ostrzegawczy, który w tym przypadku został zignorowany.
Co więcej, gdy ksiądz zorientował się, że padł ofiarą oszustwa, zamiast zgłosić sprawę na policję, próbował jeszcze odzyskać środki, przelewając kolejne pieniądze w ramach prowokacji.
W tle pojawia się jednak wątek pieniędzy od wiernych, które były zbierane między innymi na remont parafii.
Co więcej, do prokuratury zgłosiły się osoby, które twierdzą, że duchowny pożyczył od nich pieniądze i ich nie oddał.
Śledztwo w sprawie samego oszustwa zostało umorzone, bowiem nie udało się ustalić sprawców, ale poszkodowani wierni domagają się zwrotu przekazanych środków.
Narracja medialna vs rzeczywistość
I tutaj pojawia się kolejny istotny wątek tej historii.
Sprawę szeroko nagłośniła m.in. Gazeta Wyborcza.
Warto jednak zauważyć, że jest to medium, które od lat prezentuje sceptyczne podejście do rynku kryptowalut, co często przekłada się na sposób przedstawiania takich historii.
Podobny schemat widzieliśmy niedawno przy publikacjach dotyczących giełdy zondacrypto czy nawet w popkulturze.
W nowym polskim hicie Netflixa „Podlasie” kryptowaluty zostały pokazane niemal wyłącznie jako źródło problemów i bezpośrednio przedstawione jako piramida finansowa.
W efekcie powstaje uproszczony przekaz, że krypto = zagrożenie.
Problemem nie jest technologia, tylko ludzie
W rzeczywistości ta sprawa nie dotyczy kryptowalut jako technologii czy rynku inwestycyjnego.
To klasyczny przykład oszustwa inwestycyjnego, chciwości napędzanej obietnicą szybkiego zysku i braku podstawowej edukacji finansowej.
Takie schematy funkcjonowały na długo przed powstaniem bitcoina, a dziś po prostu wykorzystują popularność nowych technologii.
Nie zmienia to faktu, że przypadki podobne do tego są realne i stanowią poważne zagrożenie.
Dlatego kluczowa pozostaje jedna zasada: jeśli ktoś obiecuje szybkie i pewne zyski, to niemal na pewno mamy do czynienia z próbą oszustwa.
Śledź CrypS. w Google News. Czytaj najważniejsze wiadomości bezpośrednio w Google! Obserwuj ->
Zajrzyj na nasz telegram i dołącz do Crypto. Society. Dołącz ->
