fbpx

Oskarżenia ws. sprzeniewierzenia środków przez Binance

Michał Misiura
binance Binance

Na znaną giełdę kryptowalut posypały się zarzuty dotyczące sprzeniewierzenia środków klientów. Wśród oskarżających Binance znaleźli się były pracownik giełdy, a także zajmująca się cyberbezpieczeństwem firma HackControl, która zamierza poprowadzić pozew zbiorowy.

O pierwszym pozwie doniósł 30 marca, portal TheBlock, który przedstawił wersję wydarzeń byłego pracownika giełdy – Stevena Reynoldsa. Reynold pracował dla Binance od lipca do grudnia 2017 roku. Wypłaty otrzymywał w tokenach Binance Coin (BNB), które przechowywał na giełdzie. Pracownik rozstał się z firmą w dobrych stosunkach i dalej korzystał z jej usług przy prywatnych transakcjach. Mimo to później doszło do kłótni, której efektem miało być zablokowanie, a następnie wyczyszczenie konta Reynoldsa.

Cała historia przedstawiona przez byłego pracownika wygląda następująco:

Kilka tygodni po zakończeniu pracy, giełda skontaktowała się z nim. Poproszono go o usunięcie czatu grupowego, który stworzył w komunikatorze Telegram do kontaktu z użytkownikami Binance. Ustawienia aplikacji w Telegramie nie zezwalają na usuwanie czatów publicznych, więc Binance prosił o usunięcie odniesień do giełdy w nazwie czatów. Reynolds wykonał polecenia.

Jak przedstawia w pozwie, mimo to, tego samego dnia skontaktował się z nim Changpeng Zhao, żądając natychmiastowego usunięcia wszystkich uczestników czatu. Kiedy Reynolds zaczął stawiać opór, CZ miał zacząć grozić mu procesem i zastraszać. Następnie w ciągu kilku minut, giełda obniżyła limit wypłat Reynoldsa z jego konta Binance do zera. Później całkowicie je zablokowano.

Pomimo próby skontaktowania się z obsługą klienta, Reynolds został odcięty od swoich środków, które były wtedy warte 284 000 $. Gdy po kilku miesiącach zwrócono mu dostęp do konta, okazało się, że zniknęły z niego wszystkie środki. Gdy Reynolds chciał dochodzić sprawiedliwości, Binance miał go uprzedzić i pozwać za przywłaszczenie grupy na Telegramie.

Inne roszczenia

Druga sprawa dotyczy sprzeniewierzenia środków klienta giełdy, do którego miało dojść w listopadzie 2018 roku. Klient, którego zarzuty wsparło HackControl, twierdzi że Binance zablokował jego konto bez żadnej wyraźnej przyczyny. W chwili zamrożenia środków, miały znajdować się na nim różne kryptowaluty (wśród nich m.in. Bitcoin, Ethereum, Zcash i Litecoin) o wartości 251 194 USD. Poszkodowanym jest prawdopodobnie mieszkaniec Ukrainy. Zawiadomienie w tej sprawie trafiło także do tamtejszych służb.

W odpowiedzi na zarzuty, Binance oświadczył, że konto zablokowano na wniosek południowokoreańskiej policji. Miało trafić na nie 3 995 Ethereum pochodzących z oszustwa. Zarówno giełda jak i użytkownik przerzucają się dowodami świadczącymi o tym, że druga strona kłamie. Poszkodowany klient oraz HackControl twierdzą, że koreańska policja zaprzeczyła jakoby w jakikolwiek sposób ingerowała w tej sprawie na giełdzie. W dowód przedstawiają nieprzetłumaczone dokumenty w języku koreańskim. Binance pokazuje screeny ekranu mające przedstawiać komunikację z koreańskimi służbami, których również nie da się w tej chwili zweryfikować.

HackControl twierdzi, że poszkodowanych w ten sposób jest więcej i szacuje ich straty na co najmniej 3 mln USD. Firma zapowiada, że wkrótce dojdzie do pozwu zbiorowego w tej sprawie.

Źródła:

The Block
Hackernoon
Cryptopolitan
Cointelegraph