Program SAFE miał być fundamentem bezpieczeństwa Polski i ogromnym zastrzykiem środków na obronność. Tymczasem nowe ustalenia Onetu rzucają cień na to, kto faktycznie może stać się jednym z głównych beneficjentów tych miliardów. W centrum kontrowersji znalazła się spółka, która według dostępnych informacji… wciąż nie ma pełnoprawnych zdolności, aby produkować militarne zasoby.
- Według ustaleń Onetu spółka Polska Amunicja może otrzymać kontrakty warte nawet 11 miliardów zł w ramach programu SAFE, mimo że obecnie prowadzi jedynie testową produkcję amunicji.
- Źródła w MON alarmują, że sytuacja jest „absolutnie kluczowa” i wymaga pilnego wyjaśnienia, bo państwo może kupować uzbrojenie od podmiotu bez własnej fabryki.
Nowe ustalenia ws. SAFE. Kontrowersyjny beneficjent na liście
W momencie, gdy polskie społeczeństwo jest silnie spolaryzowane w następstwie ogłoszenia weta ws. SAFE przez prezydenta Karola Nawrockiego, a na ulicach wielu miast organizowane są protesty wobec decyzji głowy państwa, na jaw wychodzą kolejne, niepokojące fakty.
Przypomnijmy, że sceptycy rozwiązania, które miałoby zadłużyć nasz kraj na blisko 44 miliardy dolarów na poczet finansowania obronności, wskazywali na kwestię niepewności co do tego, który podmiot otrzyma te środki i czy nie będziemy mieli powtórki z KPO.
I jak się okazuje, obawy te mają dość solidne fundamenty, bowiem z najnowszego reportażu Onetu wynika, że na liście potencjalnych beneficjentów programu SAFE znalazła się prywatna spółka Polska Amunicja.
Na tym etapie nie jest to żadna nowa informacja, ale kolejne ujawnione szczegóły w tej sprawie rodzą już poważne pytania.
Problem w tym że, jak wskazują dziennikarze, firma nie posiada obecnie fabryki zdolnej do produkcji amunicji kal. 155 mm na masową skalę, mimo że miałaby odpowiadać za dostarczenie aż 300 tys. pocisków.
To szczególnie istotne, bo mowa o jednym z kluczowych elementów uzbrojenia dla polskiej armii. Z dokumentów wynika, że Polska Amunicja miałaby otrzymać zamówienia o wartości od 4 do nawet 11 miliardów zł.
Według źródeł Onetu wpisanie spółki na listę beneficjentów w Ministerstwie Obrony Narodowej mogło nastąpić niejako automatycznie, na podstawie wcześniejszych decyzji jeszcze z czasów rządu Mateusza Morawieckiego.
Problem polega na tym, że, jak podkreślają rozmówcy serwisu, sytuacja nie została zaktualizowana mimo zmiany realiów.
Czyli zapowiada się na powtórkę sytuacji z KPO. Przypomnijmy, że Donald Tusk wielokrotnie szczycił się tym, że to jego zespołowi parlamentarnemu udało się uwolnić środki z unijnych dotacji.
Gdy jednak na jaw wyszło, że miliony złotych zostały przeznaczone na zupełnie inne cele, niż odbudowa branży hotelarskiej oraz gastronomicznej, premier od razu wskazał palcem na polityków PiS, zrzucając na nich winę za zaistniałą sytuację.
Nie wyobrażam sobie, w jaki sposób mielibyśmy kupować pociski od spółki, która nie ma fabryki
– cytuje Onet jedno ze źródeł z MON.
Sprawa staje się jeszcze bardziej kontrowersyjna w kontekście wcześniejszych ustaleń.
Już w 2024 r. pojawiały się informacje, że Polska Amunicja, mimo udziału państwowej Agencji Rozwoju Przemysłu, pozostawała de facto kontrolowana przez prywatne podmioty. Później państwo sprzedało swoje udziały, a spółka stała się w pełni prywatna.
Co więcej, audyt przeprowadzony w resorcie obrony miał wskazywać na poważne wątpliwości dotyczące kompetencji spółki, w tym brak doświadczenia w produkcji amunicji wielkokalibrowej.
Obecnie, według branżowych doniesień, Polska Amunicja prowadzi jedynie produkcję testową na poziomie około 1,5 tys. sztuk, a pełna produkcja seryjna miałaby ruszyć dopiero po zakończeniu procesu certyfikacji, potencjalnie w 2026 lub nawet 2027 roku.
Mimo to firma została wskazana jako jeden z głównych dostawców w ramach SAFE.
Onet podkreśla w swoim raporcie, że na ich pytania nie odpowiedzieli ani przedstawiciele spółki, ani rządu. To dodatkowo podsyca wątpliwości wokół całej sprawy.
Na razie trudno jednoznacznie ocenić, czy mamy do czynienia z poważnym błędem systemowym, czy efektem wcześniejszych decyzji politycznych, które dziś zaczynają wracać jak bumerang.
Jedno jest jednak pewne, że jeśli te ustalenia się potwierdzą, sprawa SAFE może szybko przerodzić się w jeden z największych sporów wokół wydatkowania środków na bezpieczeństwo w ostatnich latach.
Śledź CrypS. w Google News. Czytaj najważniejsze wiadomości bezpośrednio w Google! Obserwuj ->
Zajrzyj na nasz telegram i dołącz do Crypto. Society. Dołącz ->
