Komputery kwantowe nie mają wpływu na kurs bitcoina, ale największe firmy z branży krypto już szykują plan awaryjny
Komputery kwantowe od lat budzą obawy inwestorów z rynku kryptowalut, ale na wykresie bitcoina absolutnie nie widać strachu przed tym, że ta technologia zagrozi cyfrowym aktywom. Jednocześnie największe firmy z branży blockchaina zaczynają traktować temat jak coś, co trzeba rozbroić z wyprzedzeniem, zanim pojawi się realny problem.
- Analityk Glassnode twierdzi, że łącznie słabnącej ceny BTC z narracją o komputerach kwantowych to znaczne nadużycie. Większą rolę miała w tym przypadku sprzedaż ze strony długoterminowych hodlerów.
- Giełda Coinbase ogłosiła natomiast powołanie niezależnej rady doradczej ds. ryzyk kwantowych, aby przygotować ten ekosystem na migrację do kryptografii post-kwantowej.
Rynek jak na razie nie panikuje
Wątek dotyczący kwantowych zagrożeń w ostatnich miesiącach powrócił do dyskusji społeczności kryptowalut.
Część komentujących próbuje nawet tłumaczyć tym relatywną słabość bitcoina na jego wykresie cenowym.
Analityk Glassnode James Check otwarcie jednak studzi te tezy: jego zdaniem komputery kwantowe mogą „trzymać część kapitału na dystans” od BTC, ale zrzucanie głównej winy za czerwone świece na tę kwestię jest niczym więcej, jak szukaniem kolejnych spisków przy każdym spadku na rynkach.
Jak wskazał, w 2025 roku kluczowym czynnikiem, który napędził korektę bitcoina, była silna presja sprzedażowa ze strony długoterminowych inwestorów.
Natomiast wzrosty na wykresie cenowym złota nie wynikały z ucieczki kapitału z rynków ryzykownych, lecz z jego migracji z sektora obligacji skarbowych.
Złoto jest obecnie chętnie kupowane, ponieważ rządy kupują je zamiast obligacji skarbowych. Trend ten utrzymuje się od 2008 roku i przyspiesza po 22 lutego 2022 roku. W 2025 roku Bitcoin odnotował sprzedaż ze strony HODLerów, co trzykrotnie zniweczyłoby wszystkie wcześniejsze wzrosty, a potem jeszcze raz
– wyjaśnił.
To nie znaczy, że ryzyko związane z technologią kwantową nie istnieje, jednakże rynek wycenia je dziś bardziej jako odległe, a nie „zagrożenie dla naszego jutra”.
Instytucje wolą dmuchać na zimne
Równolegle w świecie instytucjonalnym padają decyzje, z których jasno wynika, że część graczy myśli o swoich inwestycjach w wieloletniej perspektywie, a nie o kwartalnej.
Strateg z Jefferies – Christopher Wood – poinformował niedawno, że usunął bitcoina z modelowego portfela „GREED & Fear”, argumentując, że w dłuższej perspektywie postęp w komputerach kwantowych może podważać narrację o BTC jako magazynie wartości.
Ekspozycję na największą z kryptowalut zastąpił złotem i akcjami spółek miningowych.
Kolejnym przykładem jest to, że giełda Coinbase formalizuje przygotowania w sprawie komputerów kwantowych.
Gigant z branży krypto ogłosił utworzenie niezależnej rady doradczej, która ma publikować analizy, rekomendacje dla użytkowników i deweloperów oraz reagować na ważne postępy w kwantach.
W składzie są m.in. prof. Scott Aaronson (UT Austin), kryptograf Dan Boneh (Stanford), badacz Ethereum Foundation Justin Drake oraz szef kryptografii Coinbase Yehuda Lindell.
Dlaczego to ważne? Bitcoin i Ethereum opierają bezpieczeństwo kluczy m.in. o kryptografię krzywych eliptycznych.
Według scenariusza „wystarczająco dużego i stabilnego” komputera kwantowego teoretycznie da się ją łamać algorytmem Shora.
Kwestią sporną pozostaje fakt, że nikt tak naprawdę nie wie, czy mówimy o kilku latach czy kilku dekadach dzielących nas od tego przełomu.
Migracja globalnych systemów do standardów post-kwantowych może również potrwać latami.
I właśnie dlatego branża zaczyna planować niektóre ruchy znacznie wcześniej: nie z powodu paniki na wykresie, tylko dlatego, że „zmiana opon w pędzie” jest zwyczajnie trudna.
Śledź CrypS. w Google News. Czytaj najważniejsze wiadomości bezpośrednio w Google! Obserwuj ->
Zajrzyj na nasz telegram i dołącz do Crypto. Society. Dołącz ->