Google zaczął indeksować dane z sieci Bitcoina! Ma to jednak swoją ciemną stronę | Wiadomości | CrypS.

Google zaczął indeksować dane z sieci Bitcoina! Ma to jednak swoją ciemną stronę

Filip Dzięciołowski
Google bitcoin

Amerykański gigant technologiczny wprowadził nową funkcję do swojej przeglądarki internetowej. Od teraz jej użytkownicy mogą bezpośrednio śledzić transakcje zachodzące na blockchainie największej z kryptowalut, czyli bitcoina (BTC). 


  • Google zaczął indeksować dane dot. transakcji przeprowadzanych za pośrednictwem sieci Bitcoina. Wpisując określony adres w wyszukiwarce użytkownicy mogą sprawdzić w niej bezpośrednio szczegóły przeprowadzanych transferów na tym blockchainie,
  • Z jednej strony można by stwierdzić, że stanowi to oficjalne zakopanie topora wojennego tej firmy z branżą kryptowalut. W przeszłości amerykańska korporacja była niechętna chociażby reklamom produktów z tej branży,
  • Jednakże należy się zastanowić, czy aby na pewno nowa funkcjonalność nie stanowi zagrożenia dla naszej prywatności.

Google otwiera się na bitcoina?

Relacje dostawcy największej z internetowych wyszukiwarek z branżą cyfrowych aktywów w przeszłości nie były za dobre. Przypomnijmy, że w 2018 roku Google uniemożliwił reklamowanie produktów związanych z BTC. Sytuacja ta zaczęła ulegać zmianie dopiero w 2022 roku.

Pod koniec 2023 roku firma zezwoliła na pierwsze reklamy funduszy giełdowych (ETF-ów) śledzących cenę spot największej z kryptowalut.

Teraz natomiast programiści firmy wdrożyli nową funkcję. Chodzi o indeksowanie danych dot. transakcji dokonywanych na blockchainie Bitcoina. Jak wiadomo, te zawsze były ogólnodostępne ze względu na transparentność tego łańcucha. Od kilku dni informacje znajdujące się w zdecentralizowanej sieci, którą w 2009 roku uruchomił Satoshi Nakamoto, można w prosty sposób sprawdzić bezpośrednio z pozycji wyszukiwarki Google’a.

Jak przekazał serwis Bitcoin Magazine, na dany moment Google akceptuje trzy formaty wpisywanych adresów – P2PKH, P2SH oraz Bech32. Po wskazaniu konkretnego publicznego adresu portfela BTC internauci mogą zapoznać się z jego aktualnym saldem, ostatnią aktualizacją oraz saldem sprzed ostatnio otrzymanej/wykonanej transakcji.

Gdzie jest haczyk?

No dobrze, kolejna korporacja daje nam do zrozumienia, że akceptuje istnienie bitcoina i jest bardziej za, niż przeciwko największej z kryptowalut. Z tej strony to kolejny powód do zadowolenia, bowiem z każdym takim krokiem w przód odnośnie adopcji kryptowalut, ich popularność wzrasta, co może się przełożyć na ich wartość rynkową.

Jednakże są i takie osoby, dla których najważniejszą wartością oferowaną przez tę klasę aktywów jest prywatność. I ich zdaniem ten ruch ze strony Google wcale nie wróży niczego dobrego.

Jak napisano na oficjalnym koncie Wasabi Wallet, czyli dostawcy samoobsługowych cyfrowych portfeli na bitcoina, amerykański gigant jest w posiadaniu na tyle dużej ilości naszych wrażliwych danych, że zachodzi spore prawdopodobieństwo tego, że zdoła połączyć je z naszym adresem portfela (który wcale nie musi być oficjalnie podpisany naszym nazwiskiem).

Google bitcoin



reklama
reklama

Dodaj komentarz

Ostrzeżenie o ryzyku Kryptowaluty oraz produkty lewarowe to bardzo ryzykowne istrumenty finansowe, mogące spowodować szybką utratę kapitału.

Materiały opublikowane na tej stronie mają jedynie cel informacyjny i nie należy ich traktować jako porady inwestycyjnej (rekomendacji) w rozumieniu przepisów ustawy z dnia 29 lipca 2005r. o obrocie instrumentami finansowymi. Nie są również doradztwem prawnym ani finansowym. Opracowania zamieszczone w serwisie Cryps.pl stanowią wyłącznie wyraz poglądów redakcji i użytkowników serwisu i nie powinny być interpretowane w inny sposób.

Niektóre artykuły opatrzone są odnośnikami do innych stron. Służy to uzupełnieniu przedstawionych informacji.
Niektóre jednak linki mają charakter afiliacyjny: prowadzą do oficjalnych stron producentów, na których można kupić opisywany produkt. Jeśli użytkownik dokona transakcji po kliknięciu w link, nasz serwis pobiera z tego tytułu prowizję. Nie wpływa to na finalną cenę produktu, a w niektórych przypadkach ją obniża. Portal CrypS.pl nie ponosi odpowiedzialności za treści, które znajdują się na podlinkowanych stronach.