Wiele osób przy każdym kolejnym rekordzie cenowym bitcoina lub altcoinów pluje sobie w brodę, że „nie kupiło, gdy było tanio”. Czy jednak aby na pewno jest już za późno, aby wskoczyć do tego pociągu? Cosmo Jiang uważa, że absolutnie nie i wskazał na kilka powodów przemawiających za jego racją.
- Z badań przeprowadzonych przez Bank of America wynika, że aż 60% inwestorów nie posiada żadnych kryptowalut.
- Ten wskaźnik jednak będzie spadał w następnych latach z kilku powodów. Adopcja stablecoinów to jeden z nich.
Nigdy nie jest za późno na kryptowaluty
Bitcoin znajduje się na rekordowych historycznie szczytach cenowych po tym, jak przebił wczoraj poziom 126 tys. dolarów.
Wiele altcoinów również znajduje się w okolicach swojego ATH, jeżeli już właśnie go nie odnotowały, jak miało to miejsce chociażby w przypadku BNB.
Można by więc stwierdzić, że jest już zdecydowanie za późno, aby wchodzić na rynek kryptowalut, żeby liczyć już na jakieś solidne zwroty z takiej inwestycji.
Wyniki po ostatnim halvingu Bitcoina z kwietnia 2024 roku również rozczarowują w porównaniu do poprzednich cykli.
Czy osobom, którym kryptowalutowy pociąg „odjechał z peronu”, pozostaje szukać alternatyw na innych rynkach? Niekoniecznie! Cosmo Jiang z Pantera Capital podczas wizyty w programie Fast Money w CNBC stwierdził, że ten sektor w dalszym ciągu znajduje się na bardzo wczesnym etapie rozwoju.
Weźmy pod uwagę, że bitcoin powstał mniej niż 17 lat temu. Paradoksalnie, za 1 dolara w grudniu 2009 roku można było kupić 1300 BTC, które dziś byłyby warte 163 625 000 dolarów!
Jednak patrząc na rynek akcji czy metali szlachetnych, to kryptowaluty stanowią naprawdę młodziutki segment inwestycyjny i nic nie wskazuje na to, aby jego rozwój miał zostać zahamowany. Wręcz przeciwnie.
Kilka tygodni temu przeprowadzono badanie Bank of America, z którego wynika, że ponad 60% inwestorów nadal nie posiada żadnego udziału w kryptowalutach. To całkiem sporo. A zatem teza, że w przypadku cyfrowych aktywów jest już za późno, nie jest prawdziwa, skoro większość ludzi ich nie posiada
– wskazał Cosmo Jiang.
Jak dodał, przez ostatnie lata rynek kryptowalut był skupiony na swojej „legitymizacji” i walce z regulatorami. Dziś jego sytuacja wygląda znacznie inaczej. Mamy ETF-y spot, w ramach których inwestorzy z Wall Street kupują BTC i ETH na potęgę, a coraz więcej spółek giełdowych tworzy własne rezerwy kryptowalut.
W lipcu tego Donald Trump podpisał ustawę GENIUS Act, która reguluje stablecoiny w USA.
W drodze jest jeszcze kolejne ustawodawstwo – CLARITY Act – które ma ustabilizować strukturę rynku kryptowalut w tym kraju, w tym określić, jakie instytucje mają nadzorować tę branżę.
To, co umożliwia ustawa Kongresu, to zapewnienie pozostałym cyfrowym aktywom należnego im miejsca. Ethereum, Solana – to duże platformy technologiczne, które obecnie rozwijają się w szybkim tempie. Wierzymy, że Solana jest na dobrej drodze, by stać się firmą technologiczną o dużej kapitalizacji nowej generacji
Wszystko wskazuje na to, że stablecoiny będą niebawem standardem w kwestii płatności detalicznych.
Tak samo bitcoin będzie stanowić zabezpieczenie kapitału przed inflacją, gdyż jego zmienność spada wraz z postępującą adopcją, a ether czy SOL będą tokenami dającymi dostęp do wspomnianych przez Jianga platform.
Wnioski
Tak więc wszystko wskazuje na to, że obecne szczyty takich kryptowalut, jak bitcoin czy ether, to nie koniec, a dopiero przedsmak, tego co się może dziać na tym rynku.
Kolejną kwestią jest to, że po cyklu byka przychodzi bessa i wtedy warto kupować dołki, a następnie realizować zyski.
Zawsze do wyboru mamy strategię DCA (skrót od dollar cost averaging), która polega na inwestowaniu określonej kwoty pieniędzy w aktywa w ustalonym, regularnym czasie.
Śledź CrypS. w Google News. Czytaj najważniejsze wiadomości bezpośrednio w Google! Obserwuj ->
Zajrzyj na nasz telegram i dołącz do Crypto. Society. Dołącz ->