Bitcoin w 2026 r. spadnie o 50%? Michaël van de Poppe omawia obawy inwestorów

W tym poście:
Bitcoin
-2.07%

Czy kurs bitcoina faktycznie czeka załamanie w 2026 roku? Według znanego analityka z rynku kryptowalut – Michaëla van de Poppe’a – narracja o potencjalnym krachu BTC o 50% opiera się bardziej na strachu niż na realnych danych. Jego analiza sugeruje, że rynek cyfrowych aktywów może znajdować się bliżej odbicia niż głębokiej bessy.


  • Michaël van de Poppe uważa, że klasyczny czteroletni cykl bitcoina przestał obowiązywać, a obecne warunki makro nie potwierdzają scenariusza „wielkiego krachu” w 2026 r.
  • Silne wzrosty złota i zmiany w globalnej płynności mogą w kolejnych kwartałach sprzyjać aktywom ryzykownym, w tym właśnie bitcoinowi.

Czy bitcoina naprawdę czeka krach w 2026 r.?

Topowy analityk kryptowalut – Michaël van de Poppe – w swoim najnowszym filmie odniósł się do coraz bardziej narastających wśród inwestorów obaw, zgodnie z którymi bitcoin w 2026 roku miałby spaść nawet o 50% (uśredniając spadki w poprzednich latach, gdy na rynku panowała bessa).

Jak podkreślił, choć taki scenariusz faktycznie wydaje się logiczny na tle poprzednich cykli rynkowych, to obecne dane makroekonomiczne i struktura rynku nie potwierdzają aż tak pesymistycznej wizji.

Van de Poppe zwraca uwagę, że rynek bitcoina ewoluował. Jego zdaniem klasyczny czteroletni cykl, wyznaczany przez halving, i powtarzalnych schematach hossa/bessa, przestał być dominującym modelem.

Coraz większą rolę odgrywa kapitał instytucjonalny, a BTC stała się elementem globalnego systemu finansowego, a nie niszowym aktywem spekulacyjnym.

Chodzi o to, że inwestorzy obawiają się powtórki z historii. Spójrzmy na dane z poprzednich lat: w 2014 r. bitcoin zaliczył korektę rzędu 30%, w 2018 r. aż 74%, a w 2022 r. około 64%.

Wykres cenowy bitcoina na giełdzie Bitstamp. Źródło: TradingView

Analityk podkreślił, że fakt występowania głębokich i utrzymujących się w długim okresie korekt w przeszłości nie oznacza, że podobny scenariusz musi się automatycznie powtórzyć w 2026 roku.

Według niego obecny cykl już teraz przebiega znacznie inaczej i odbiega od dawnych wzorców.

Ciekawym elementem analizy jest zestawienie bitcoina ze złotem. W ostatnich miesiącach kapitał wyraźnie płynął w stronę metali szlachetnych, czego efektem jest kolejne ATH na wykresach cenowych złota i srebra.

To pierwsze przekroczyło poziom 4400 dolarów za uncję, a drugie zbliżyło się do 70 dolarów. Nie ma co ukrywać, że bitcoin na tym tle wypada naprawdę słabo, notując w skali roku ujemną stopę zwrotu.

Van de Poppe interpretuje to jednak nie jako słabość kryptowaluty, lecz jako sygnał napięć systemowych, które historycznie poprzedzały silniejsze ruchy na aktywach ryzykownych.

Weźmy pod uwagę, że największa z kryptowalut historycznie goniła przeważnie za ruchami cenowymi złota, ale z pewnym poślizgiem czasowym.

Co więcej, jak podkreślił analityk, tutaj również na korzyść króla kryptowalut przemawia ekonomia. Rosnące bezrobocie, spadające rentowności obligacji i presja zadłużeniowa, szczególnie w USA, zwiększają prawdopodobieństwo dalszych obniżek stóp procentowych przez banki centralne i poprawy płynności.

W takim środowisku ani złoto, ani bitcoin nie wydają się przewartościowane w relacji do podaży pieniądza (M2).

Van de Poppe w podsumowaniu swojego wywodu stwierdził, że dziś nie da się jednoznacznie stwierdzić, czy rok 2026 będzie okresem hossy czy bessy.

Dane sugerują jednak raczej stabilizację i możliwość pozytywnego zaskoczenia niż załamanie o 50%. Jego zdaniem ewentualny powrót bitcoina w okolice 100 tys. dolarów mógłby uruchomić efekt FOMO i przyciągnąć z powrotem na rynek najbardziej sceptycznych inwestorów.


Śledź CrypS. w Google News. Czytaj najważniejsze wiadomości bezpośrednio w Google! Obserwuj ->

Zajrzyj na nasz telegram i dołącz do Crypto. Society. Dołącz ->