Na największych światowych rynkach obligacji rządowych dzieje się coś niepokojącego. Rentowności papierów wartościowych państw rosną jednocześnie w Japonii, Wielkiej Brytanii, Francji, Niemczech i USA. Co to oznacza w praktyce, szczególnie dla Kowalskiego, Nowaka i Smitha? I czy czeka nas światowy kryzys?
- Rentowności obligacji rosną jednocześnie na największych rynkach świata – w Japonii, Wielkiej Brytanii, Francji, Niemczech i USA.
- Wyższe rentowności oznaczają coraz droższe finansowanie zadłużonych państw i przy globalnym długu publicznym sięgającym ok. 94 proc. światowego PKB może to być poważnym problemem.
- Rosnące rentowności mogą być jednocześnie skutkiem obaw o inflację.
Światowy kryzys rozpocznie się przez dług?
Rentowność 10-letnich obligacji Japonii wzrosła do 3,03 proc., czyli najwyższego poziomu od 1996 roku.
Podobne zjawisko obserwujemy w Europie. Rentowność brytyjskich obligacji 10-letnich znalazła się na najwyższym poziomie od 2008 roku, a 30-letnich – od 1998 roku.
We Francji rentowność 10-latek wróciła do poziomów niewidzianych od czasu światowego kryzysu finansowego z 2008 roku, z kolei niemieckie 10-latki są najdroższe pod względem rentowności od 2009 roku.
Nie inaczej wygląda sytuacja za oceanem. Rentowności amerykańskich obligacji 10- i 30-letnich znajdują się na najwyższym poziomie od 19 lat.
Łącznie te dane wiele nam mówią: nie mamy bowiem do czynienia wyłącznie z problemem Japonii, Wielkiej Brytanii czy USA. Rentowności rosną jednocześnie na niemal wszystkich najważniejszych rynkach długu.
Na czym polega problem?
Część wyjaśnienia, dlaczego tak się dzieje, jest oczywista: banki centralne utrzymują stosunkowo restrykcyjną politykę pieniężną, a inwestorzy coraz poważniej biorą pod uwagę możliwość kolejnych podwyżek stóp.
Zresztą mają ku temu podstawy, gdyż Europejski Bank Centralny podniósł stopy we wrześniu. Wiele wskazuje na to, że już jutro to samo zrobi Fed.
Same stopy procentowe nie tłumaczą jednak całego zjawiska. Szczególnie istotne są rentowności obligacji długoterminowych.
Inwestorzy, kupując obligacje na wiele lat, oczekują dodatkowej rekompensaty za ryzyko. Ta rośnie zaś wtedy, gdy trudniej przewidzieć przyszłą inflację, sytuację gospodarczą, poziom zadłużenia państwa czy stabilność rynku.
I właśnie to dzieje się teraz.
W tym miejscu pojawia się pierwszy poważniejszy problem. Globalny dług publiczny wynosi już około 94% światowego PKB.
Międzynarodowy Fundusz Walutowy spodziewa się, że do 2029 roku znajdzie się na poziomie 100%.
Jednocześnie państwa przeznaczają coraz większą część swoich dochodów na obsługę zadłużenia.
Rządy na całym świecie wydają niemal 3% globalnego PKB na same odsetki od długu, podczas gdy jeszcze cztery lata temu było to około 2%.
Rosnące rentowności oznaczają, że refinansowanie istniejącego zadłużenia będzie coraz droższe: państwa nie spłacają bowiem całego długu jednocześnie.
Obligacje zapadają co jakiś czas, a rządy emitują nowe papiery, by za ich pomocą pozyskać pieniądze na spłatę starych zobowiązań i finansowanie bieżących wydatków.
Jeżeli nowe obligacje trzeba sprzedawać przy wyższej rentowności, koszt obsługi długu stopniowo rośnie.
Cios w Kowalskiego
Nie jest jednak tak, że nie stanowi to problemu dla zwykłego obywatela.
Jeżeli rząd musi płacić coraz większe odsetki, rosną jego wydatki.
Jeśli zaś państwo finansuje te wydatki kolejnym długiem, może to zwiększać, a wręcz wymuszać presję inflacyjną.
Chodzi o tzw. rolowanie długu – zmniejszanie wartości waluty, by w ten sposób realnie spłacać swoje zadłużenie po mniejszym koszcie.
I właśnie tu pojawia się największy problem.
Czym państwo bardziej zadłużone, tym mocniej zależy mu na tym, by dewaluować swoją walutę, tym samym jednak zubożając osoby, które oszczędzają w tejże.
Śledź CrypS. w Google News. Czytaj najważniejsze wiadomości bezpośrednio w Google! Obserwuj ->
Zajrzyj na nasz telegram i dołącz do Crypto. Society. Dołącz ->