fbpx

Prąd wart niemal 2 mld rubli ukradziony przez kopalnię kryptowalut w Dagestanie

Marek Lesiuk
power grid - electricity Cyberprzestępczość

Niezarejestrowanej „firmie” wydobywającej kryptowalutę, pochodzącej z Dagestanu, republiki autonomicznej Rosji na północnym Kaukazie, udało się w toku swej wytężonej pracy wykorzystać prąd wart ponad 1,7 miliarda rubli.

Kopalnia korzystała oczywiście z nielegalnego, wykonanego na dziko przyłącza do sieci elektrycznej, wskutek czego – równie naturalnie – nie kłopotała się rachunkami za zużycie energii. A to miała istotnie duże, bowiem udało jej się ukraść prąd wart w przeliczeniu ponad 23 mln dolarów (czy też prawie 87 mln zł).

Do takich wniosków doszli przedstawiciele Rosseti, państwowego potentata elektrycznego, w toku nalotu, który przeprowadzili w towarzystwie przedstawicieli mundurówki oraz stosownych, trzyliterowych instytucji. Ich uwagę zwrócić miał nadzwyczajny pobór energii i niewyjaśnialne obciążenie sieci (które w wyniku rajdu znalazło, rzecz jasna, nadzwyczaj prozaiczne wyjaśnienie).

Odkrycie skali działalności kopalni z pewnością lokuje ją w gronie rekordzistów, jednak bynajmniej nie stanowi wyjątku w regionie. Wprost przeciwnie, Dagestan słynie jako ogólnorosyjski lider czarnorynkowej gospodarki w tym zakresie, zaś wydobycie kryptowalut (naturalnie bez niepotrzebnych utrudnień w rodzaju skrupulatnego płacenia rachunków za prąd) stanowi nie tylko popularne źródło dochodu, ale też w powszechnej świadomości nie przedstawia się jako zachowanie jakoś szczególnie naganne.

Biorąc pod uwagę powszechną i nieskrępowaną korupcję w Rosji w ogólności, zaś w Dagestanie w szczególności, praktyka ta uchodzi raczej za okradanie instytucji, które ze swej strony, w popularnym odczuciu, same bez umiaru okradają przeciętnego obywatela – toteż nielegalny pobór prądu na przemysłową skalę postrzegany jest bardziej jako sposób „odkucia się” niż źródło niemoralnego zysku.