Co to blockchain, kryptowaluty, bitcoin? Luźne wprowadzenie do tematu [Crypto 101] | CrypS.

Co to blockchain, kryptowaluty, bitcoin? Luźne wprowadzenie do tematu

5 min
Michał Misiura
blockchain, bitcoin, ławka Blockchain

Ten wstęp o kryptowalutach, bitcoinie i technologii blockchain jest nietechnicznym i lekkim wprowadzeniem, które ma za zadanie jedynie luźno zarysować ich ideę. Jeżeli interesują Cię ścisłe lub praktyczne informacje na ten temat, zapraszamy do innych poradników z działu Crypto101:

Blockchain i kryptowaluty, banki i bitcoin – to ławka.
A ten tekst to wstęp dla kompletnie zielonych w temacie.

Żeby zrozumieć dlaczego ławka, trzeba wyjaśnić najpierw czym jest system finansowy, w którym urodziliśmy się i funkcjonujemy nie zastanawiając się nad nim. Wszystko opiera się na bankach. 

Ale co to bank?

Co w ogóle oznacza to słowo? 

Włoskie banco, 

niemiecki der bank, 

angielski bank, 

francuskie banc…

ławka bitcoin

..tak, to słowo to ławka. 

Bank to ławka. Dosłownie. A Szwajcaria to źródło obecnego systemu finansowego. Kraj przez który przechodził jeden z głównych średniowiecznych szlaków handlowych. Karawany kupców ciągnęły przez ojczyznę krowy milki. Na ławkach siedzieli Szwajcarzy. Patrzyli jak kupcy jadą z towarami i wracają z nimi smutni. 

– Dlaczego jesteś smutny? – zapytał ciekawski Szwajcar smutnego kupca. 

– Mają tam inne pieniądze – odpowiedział smutny kupiec – nie możemy się dogadać ile ich pieniędzy to ile naszych. 

– A łokcie?

– Łokcie mają dłuższe od nas.

– Waga?

– Jakaś inna…

Ciekawski Szwajcar powiedział o tym sprytnemu Szwajcarowi. Sprytny Szwajcar pomyślał i wpadł na pomysł by zrobić z tego biznes. Zrzucił się z sąsiadami i pojechał do kraju obok po worek pieniędzy. Później do drugiego po drugi worek i do trzeciego po trzeci. 

Tak oto szwajcarzy dalej siedzieli na swoich ławkach i wymieniali przejeżdżającym kupcom jedną walutę na drugą. Początkowo robili to na oko. Później za pomocą wagi. Następnie ktoś wniósł ławkę do środka domu, który zabezpieczył kratą. Zrobił skarbiec w piwnicy i zamienił dom w pałac by podnieść prestiż swojej ławki. 

Dodał do oferty różne inne opcje, bo pieniądz lgnie do pieniądza.  

Wniósł do budynku liczydło 

i maszynę do pisania. 

Zatrudnił kasjerki.

Zamienił ciężkie monety na papier, który potwierdzał, że mamy w skrytce tyle i tyle złota.

Podpiął prąd. 

Przytachał pierwszy wielki komputer.

Stwierdził, że wystarczy sam papier bez złota w skrytce. 

Zamontował router…

Ale w istocie rzeczy to ciągle ta sama ławka.

Powinniśmy spojrzeć na bank jak na ławkę, na której siadamy razem z pośrednikiem. O ekonomii i tym ile co jest warte, nie decyduje się już na oko (no może trochę, ale nie tak bardzo). Wiadomo jednak, że pośrednik chce swoją prowizję i wiadomo, że bankierzy generalnie nie są biednymi ludźmi. Wiadomo też, że “pewnie jak w banku”, to przysłowie, którego nie lubią na Cyprze. Bank to ławka. 

A blockchain, bitcoin i kryptowaluty?

To też ławka, tylko że bardzo długa. Zmieszczą się na niej wszyscy. 

Nie potrzeba też na niej bankiera. Wystarczy Internet i urządzenie, którym się z nim połączymy. Kryptografia, szyfrowanie, skomplikowane kody – to wszystko przejmuje rolę kraty. A piękny bankowy budynek? Wystarczy porsche kupione za bitcoiny i widzimy, że kryptowaluty przedstawiają jakąś wartość. 

Wracając do wartości.. To duże uproszczenie, ogromny, nie do końca uzasadniony, potężny skrót myślowy, z którym wiele osób się nie zgodzi… System finansowy to cyfry frunące w powietrzu. Kwestia zaufania i wielu czynników, które są luźno powiązane z realnymi zasobami ziemi. Być może kiedyś doczekamy się czasów (oby nie), gdy dolar będzie powiązany z uncją wody pitnej, ale w tym momencie przedstawia on taką samą realną wartość jak kartka, na której został wydrukowany oraz energia i farba, zużyte w drukarni. Bitcoin? No właśnie – wartość bitcoina jest taka sama. Tylko ławka jest nasza. 

Po tym wstępie możemy przejść do istoty rzeczy, czyli odpowiedzieć sobie dokładniej na pytanie czym jest blockchain, czym bitcoin, a czym kryptowaluty w ogóle. Miejmy jednak z tyłu głowy, że chodzi o ławkę, na której możemy usiąść z każdym i bez żadnych pośredników przysyłać do siebie cyfrowe pieniądze. 

Blockchain, bitcoin i kryptowaluty. Te trzy terminy ciężko od siebie oderwać.

Blockchain + bitcoin (kryptowaluta) = ławka 

Blockchain to technologia, dzięki której można zapisać informację i wiedzieć, że jest ona jedyna i niepodważalna. To coś co sprawia, że ciąg cyfr w komputerze staje się czymś realnym i niekopiowalnym. Blockchain sprawił, że na serio możemy przenosić w Internecie wartość.

Ale jak to się dzieje? W skrócie: każdy kto jest w sieci (siedzi na ławce) ma u siebie automatycznie aktualizowaną bazę danych (blockchain). Każdy ma książkę, w której jest napisane, kto co ma (kto co dostał, wymienił, sprzedał, przesłał). Książka jest zabezpieczona w taki sposób aby nie można było sfałszować ani zmienić raz zapisanych informacji. W tym celu system porównuje jej kopie i jest zrobiony tak, że jeżeli w większości książek jest informacja o tym, że Hubert ma 5 BTC, to Hubert je ma. Więcej detali później.

Bitcoin to pierwsze wykorzystanie blockchaina. To pierwsza kryptowaluta (powstało już wiele innych), czyli wirtualny środek płatności, przedstawiony jako unikalna informacja (linijka kodu), której nie można powielić. Każdy bitcoin jest jeden (i dzieli się na 100 milionów mniejszych części, które można przesyłać). Każdy istnieje jako zapis w blockchainie i nie można go podrobić ani wydać dwa razy. 

Bitcoina nie emituje centralna jednostka tylko węzły sieci. To znaczy, że osoby utrzymujące ławkę i kontrolujący czy wszyscy siedzący na niej są uczciwi dostają pieniądze. Bitcoiny rodzą się z powietrza (prądu). Kopanie bitcoina oznacza udostępnienie mocy obliczeniowej komputera (koparki) do potwierdzania prawidłowości transakcji zawieranych na ławce i w zamian za ten proces emitowane są jego nowe jednostki, które trafiają bezpośrednio do górników. Dawniej do kopania wystarczyła dobra karta graficzną i duże zużycie prądu. Niestety z czasem stało się to przemysłem, a więc obok twojej osoby posługującej się kilofem (zwykłym komputerem) stoją już wielkie koparki i diamentowe wiertła. 

Blockchain/bitcoin/kryptowaluty są tworzone przez sieć.

Jeżeli podłączysz do niej swój komputer, siadasz na ławce z innymi użytkownikami i przysyłacie między sobą bitcoiny tak jak chcecie. Nie ma pośredników. Ławka jest każdego. Żaden bank nie zablokuje transferu. Nikt nie pomoże Wam w odzyskaniu środków przesłanych na zły adres. Sieć funkcjonuje w ten sposób, że komputery, które ją tworzą utrzymują jej funkcjonowanie. Każdy kto siedzi na ławce jest za nią odpowiedzialny. Zrzuca się na lakier (za prąd się płaci), maluje ją, a gdy pojawi się drzazga chwyta za papier ścierny. Tak to działa. 

Należy dodać, że ławka jest praktycznie niezniszczalna. 

Ognioodporna, kuloodporna, nie sprywatyzuje jej żaden koleżka z siatką hugo bossa. Składa się z milionów węzłów, które są rozproszone po świecie. Aby zniszczyć bitcoina należałoby znaleźć wszystkie kopie książki zawierającej spis jego transakcji (blockchaina) i je zniszczyć.

Istnieją dziesiątki tysięcy węzłów (kopii blockchaina) więc jeżeli ktoś zejdzie z ławki, zginie lub wybuchnie mu komputer, nic się nie stanie (sorry), będą wciąż inne węzły. Ktoś przyjdzie, ktoś odejdzie, to potężna społeczność. Są też ludzie, którzy umówili się, że nigdy nie zejdą z ławki i gwarantują, że sieć będzie trwać. 

Ławka jest więc nasza, a do tego nie można jej zniszczyć. No chyba, że z ziemi zniknie prąd, wyschnie Internet, a satelity spadną z orbity. Ale w takim wypadku będziemy mieć pewnie większe problemy niż utrata bitcoinów. 

Dodaj komentarz