PiS złożył projekt zakazu kryptowalut w Polsce. „To nie jest żart”

Jarosław Kaczyński, prezes PiS

Janusz Kowalski twierdzi, że PiS zgłosił projekt ustawy zakazującej prowadzenia działalności z zakresu kryptoaktywów w Polsce. Jeżeli to się potwierdzi, polska wojna o kryptowaluty wejdzie na jeszcze bardziej absurdalny poziom. 


  • Janusz Kowalski poinformował na X, że Prawo i Sprawiedliwość miało zgłosić projekt ustawy zakazującej działań związanych z kryptowalutami w Polsce.
  • To wpisuje się w ostrą zmianę narracji PiS po słowach Jarosława Kaczyńskiego, który publicznie zadeklarował, że popiera całkowity zakaz kryptowalut.

PiS chce zakazu kryptowalut w Polsce?

Kryptowaluty w Polsce przestały być już tylko tematem dla inwestorów, giełd i prawników od regulacji.

Afera zondacrypto sprawiła, że dyskusja o kryptowalutach w Polsce błyskawicznie przeniosła się z etapu regulacji na poziom politycznej wojny.

Teraz do sprawy odniósł się Janusz Kowalski, który niedawno opuścił klub PiS.

Poseł napisał na X, że ugrupowanie z Nowogrodzkiej miało zgłosić projekt ustawy o zakazie prowadzenia działalności kryptoaktywów w Polsce. Jak sam podkreślił:

To nie jest żart. Niestety.

Projekt zawiera też zapis, który może najmocniej uderzyć w branżę. Wynika z niego, że za prowadzenie działalności w zakresie kryptoaktywów bez odpowiedniego zezwolenia groziłaby kara więzienia od 6 miesięcy do 8 lat. W przypadku działalności na większą skalę kara mogłaby wzrosnąć nawet do 10 lat pozbawienia wolności.

To oznacza, że polityczna dyskusja o „uregulowaniu” kryptowalut coraz wyraźniej skręca w stronę twardych sankcji karnych. W praktyce projekt zakłada bowiem, że za nieuprawnione prowadzenie działalności krypto w Polsce można byłoby trafić do więzienia nawet na dekadę.

Kowalski ostro skrytykował ten pomysł, wskazując, że inne państwa idą dokładnie w przeciwną stronę.

W swoim wpisie przypomniał, że część krajów analizuje lub testuje rozwiązania związane z rezerwami bitcoina, a Niemcy aktywnie walczą o pozycję jednego z europejskich centrów rynku krypto.

Jego zdaniem zakaz w Polsce oznaczałby wypchnięcie firm z kraju, utratę wpływów podatkowych i skazanie milionów Polaków na korzystanie z zagranicznych giełd.

Weźmy pod uwagę, że jest to mocny zwrot, bowiem jeszcze kilka miesięcy temu część polityków prawicy mówiła raczej o naprawieniu wadliwej ustawy o kryptoaktywach, a nie o wycinaniu całego sektora.

Prezes nie dostrzega kilku rzeczy

Tłem tej wolty są niedawne słowa Jarosława Kaczyńskiego. Prezes PiS stwierdził, że jest „zdecydowanym zwolennikiem całkowitego zakazu kryptowalut” i że taki projekt ustawy by poparł.

Problem PiS polega na tym, że zakaz kryptowalut w Polsce nie jest prostą decyzją polityczną w stylu „podnosimy rękę i rynek znika”.

Unijne rozporządzenie MiCA tworzy wspólne ramy dla dostawców usług kryptoaktywów w UE.

Artykuł 65 MiCA opisuje transgraniczne świadczenie usług przez podmioty licencjonowane w jednym państwie członkowskim, a w praktyce oznacza to, że firma z zezwoleniem w jednym kraju UE może działać również w innych państwach Wspólnoty po przejściu wymaganych procedur paszportowania.

Do tego dochodzi art. 63 Traktatu o funkcjonowaniu UE, który zakazuje ograniczeń w przepływie kapitału między państwami członkowskimi oraz między państwami UE i państwami trzecimi.

Innymi słowy: Polska może regulować rynek, ale próba całkowitego zakazu legalnej działalności krypto w kraju mogłaby szybko zderzyć się z prawem unijnym.

Politycznie taki ruch byłby natomiast prezentem dla Konfederacji, co zresztą zauważył sam Kowalski.

Młodzi wyborcy, inwestorzy i ludzie z branży technologicznej raczej nie postrzegają takich zabiegów jako walki z przestępczością.

Prędzej odbierają to jako sygnał, że państwo nie rozumie technologii, więc chce jej po prostu zakazać.

Największy paradoks polega na tym, że afera zondacrypto pokazuje potrzebę lepszego nadzoru, szybszych działań służb i skuteczniejszej ochrony klientów.

Nie pokazuje natomiast, że należy zakazać konkretnie tej klasy aktywów i wypchnąć legalne firmy poza Polskę.

Krypto to już nie nisza, tylko realny elektorat

Jest jeszcze jeden element, który politycy najwyraźniej lekceważą: skala tego rynku w Polsce.

Według raportu „Adopcja Kryptowalut w Europie 2026”, przygotowanego przez Ari10, UCE Research i dr. Grzegorza Sobieckiego ze Szkoły Głównej Handlowej, aż 47,1% badanych Polaków deklaruje styczność z kryptoaktywami.

Z kolei 35,6% respondentów można uznać za inwestorów kryptowalutowych, co autorzy badania szacują na ok. 10 mln osób.

To nie jest już grupka geeków z Twittera, która kupuje bitcoina na własnym portfelu i dyskutuje o halvingu.

To potencjalnie ogromna grupa wyborców.

Dla porównania, liczba rachunków maklerskich na GPW jest kilkukrotnie niższa.

Według przywoływanego raportu kryptowaluty mogą mieć w Polsce znacznie szerszy zasięg społeczny niż klasyczne inwestowanie na giełdzie.

Co więcej, z badania wynika, że kontakt z kryptowalutami miało nawet 25,3% polskich emerytów.

To pokazuje, że cyfrowe aktywa dawno wyszły poza stereotyp młodych spekulantów z Discorda.

Dlatego pomysł całkowitego zakazu działalności krypto w Polsce może być politycznie bardziej ryzykowny, niż wydaje się jego autorom.


Śledź CrypS. w Google News. Czytaj najważniejsze wiadomości bezpośrednio w Google! Obserwuj ->

Zajrzyj na nasz telegram i dołącz do Crypto. Society. Dołącz ->