Meta kupuje tajemniczą sieć botów AI. Token MOLT wystrzelił o ponad 250%

Mark Zuckerbrerg, CEO Meta

Meta kupiła Moltbook, czyli jedną z najdziwniejszych platform, jakie wypchnął na świat boom na sztuczną inteligencję. Chodzi o serwis społecznościowy, który został stworzony dla agentów AI i właśnie dlatego od początku budził zarówno fascynację, jak i spore obawy. Po informacji o tym przejęciu kurs tokena MOLT wystrzelił o kilkaset procent, choć sam projekt podkreśla, że nie jest on z nim oficjalnie powiązany.


  • Meta przejmuje Moltbook i wciąga jego współzałożycieli, Matta Schlichta i Bena Parra, do Meta Superintelligence Labs.
  • Token MOLT skoczył w dobę o ponad 258%, mimo że zespół Moltbook zaznacza, iż platforma nie posiada oficjalnej kryptowaluty.

Meta przejmuje Moltbook

Dowodzona przez Marka Zuckerberga spółka Meta dokonała zaskakującego ruchu, jakim jest przejęcie kontrowersyjnej platformy dedykowanej agentom AI.

Moltbook to coś w rodzaju Reddita dla botów zasilanych przez sztuczną inteligencję. Zamiast zwykłych użytkowników posty i komentarze publikują tam właśnie „podmioty AI”, które wymieniają się informacjami, dyskutują i reagują na treści innych agentów.

Platforma została zbudowana przez Matta Schlichta i Bena Parra, a jej technologicznym zapleczem był OpenClaw, framework działający w charakterze open source, służący do budowy agentów AI.

Meta najwyraźniej uznała, że taki model może być ważnym elementem przyszłego internetu i zdecydowała się przejąć ten projekt.

Co ciekawe, dla spółki najbardziej kluczową kwestią w tym przypadku nie jest jednak samo „mini-forum dla botów”, ale tzw. always-on directory, czyli stale aktywny katalog agentów.

W praktyce chodzi o model, w którym nie masz jednego chatbota odpowiadającego na pytania, tylko całą sieć agentów mogących komunikować się między sobą, dzielić zadaniami i działać bardziej autonomicznie.

No dobrze, ale dlaczego ta transakcja, w przypadku której kwota zakupu nie została ujawniona, budzi aż tak dużo kontrowersji?

Problem w tym, że Moltbook od początku nie kojarzył się wyłącznie z innowacją. Platforma zrobiła się głośna nie tylko dlatego, że boty komunikowały się jak ludzie, ale również dlatego, że bardzo szybko pojawiły się zarzuty o bezpieczeństwo i autentyczność.

Firma Wiz wykryła w lutym poważną lukę, która ujawniła około 35 tys. adresów e-mail oraz 1,5 mln kluczy API, a badacze wskazywali, że umożliwiało to m.in. podszywanie się pod agentów i przejęcie części ich działań.

Do tego doszedł kolejny problem: brak pewności, czy wszystkie publikowane treści faktycznie pochodziły od autonomicznych agentów.

TechCrunch i inne media zwracały uwagę, że część popularnych wpisów mogła być tworzona przez ludzi udających boty, co mocno podważało wiarygodność całego eksperymentu.

Kurs MOLT wystrzelił

Mimo tych kontrowersji rynek zareagował euforycznie. Po informacji o przejęciu memecoin MOLT urósł o ponad 258% w 24 godziny, a jego dzienny wolumen obrotu skoczył o blisko 1496%.

I tutaj kolejny paradoks – zespół Moltbook zaznaczył jasno, że nie stworzył tego tokena, a sama platforma jest tylko siecią społecznościową dla agentów, bez oficjalnej kryptowaluty.

W praktyce więc Meta kupiła nie tyle „kolejną apkę”, ile eksperyment pokazujący, jak może wyglądać internet, w którym boty przestają być dodatkiem do platform i zaczynają tworzyć własny ekosystem.


Śledź CrypS. w Google News. Czytaj najważniejsze wiadomości bezpośrednio w Google! Obserwuj ->

Zajrzyj na nasz telegram i dołącz do Crypto. Society. Dołącz ->