Kurs bitcoina spada poniżej 64 000 USD. Co napędza wyprzedaż kryptowalut?
Bitcoin ponownie znalazł się pod zwiększoną presją sprzedażową i zanurkował poniżej poziomu 64 tys. dolarów. Choć ruch na południe wygląda niepokojąco, analizy sugerują, że nie mamy do czynienia z załamaniem rynku, a raczej z kolejną fazą korekty napędzaną czynnikami makroekonomicznymi. Historia pokazuje jednak, że przed uformowaniem lokalnego dołka rynek często „dokłada jeszcze jeden cios”, a obecny sentyment wyraźnie skręca w stronę poziomu skrajnego strachu.
- Kurs bitcoina spadł poniżej 64 tys. dolarów, wracając do strefy technicznej słabości. Analitycy jednak uspokajają, że nie wygląda to na poważniejszy krach.
- Obecne spadki są reakcją na szok makroekonomiczny i odpływ kapitału z aktywów ryzykownych, a nie oznaką strukturalnego załamania rynku krypto.
Rynek bitcoina szykuje się na „więcej bólu”?
Największa z kryptowalut kontynuuje swoją podróż na południe i coraz częściej odwiedza rejony bliższe lokalnemu dołkowi w okolicach 60 tys. dolarów.
Kurs bitcoina ponownie znalazł się poniżej poziomu 65 tys. dolarów, co jeszcze bardziej podbiło nerwowe reakcje inwestorów.
Ruch w dół wymazał wcześniejsze weekendowe odbicie i potwierdził, że popyt wciąż nie jest w stanie przejąć kontroli nad krótkoterminowym trendem.
Z technicznego punktu widzenia kurs BTC wszedł już w obszar, który w poprzednich cyklach często zapowiadał końcową fazę korekty.
Historyczne dane pokazują, że zanim rynek znajdzie trwałe dno, zwykle dochodzi do jeszcze jednego, wyraźnego impulsu spadkowego, który „wypycha z rynku” ostatnich krótkoterminowych uczestników.
Nie jest to więc klasyczny sygnał paniki, ale raczej scenariusz znany z wcześniejszych faz schłodzenia rynku.
Kluczowe jest jednak to, że obecne spadki nie wynikają z problemów wewnątrz samego rynku kryptowalut. Nie doszło do żadnej awarii infrastruktury, upadku dużego podmiotu ani nagłej zmiany fundamentalnej narracji wokół bitcoina.
Presja sprzedażowa jest bezpośrednio powiązana z czynnikami makroekonomicznymi i wzrostem awersji do ryzyka na rynkach globalnych.
Kapitał odpływa z aktywów uznawanych za ryzykowne, a bitcoin w krótkim terminie wciąż zachowuje się jak instrument wrażliwy na globalny sentyment.
To tłumaczy, dlaczego spadki BTC zbiegają się w czasie z pogorszeniem nastrojów na tradycyjnych rynkach finansowych i wzrostem niepewności geopolitycznej.
Inwestorzy reagują na coraz bardziej groźnie brzmiące deklaracje Donalda Trumpa dot. ataku USA na Iran. Republikanin już nawet nie kryje się z tym, że w cenę osiągnięcia swoich celów przez Waszyngton jest wpisana śmierć wielu Irańczyków.
Kolejną kluczową kwestią jest ogłoszona przez niego podwyżka globalnych cel z 10 do aż 15%. To drugi, zaraz po Iranie, czynniki napawający rynki strachem.
Podobnie jak w przypadku akcji, bitcoin zanotował dziś gwałtowny spadek, głównie z powodu odnowionej niepewności związanej z taryfami, podobnej do wydarzeń z kwietnia 2025 roku. Co więcej, rosnące napięcia geopolityczne mogą okazać się niekorzystne dla BTC w krótkiej perspektywie
– komentuje Matt Howells-Barby, wiceprezes Kraken.
Strach rośnie, ale to jeszcze nie kapitulacja
Indeks mierzący nastroje na rynku bitcoina w dalszym ciągu znajduje się w sferze skrajnego strachu. To poziomy, które historycznie pojawiały się w momentach poprzedzających większe zwroty trendu, ale niekoniecznie oznaczają natychmiastowe odbicie.
W praktyce oznacza to, że rynek może pozostać zmienny jeszcze przez pewien czas, a inwestorzy powinni liczyć się z możliwością dalszych spadków, zanim pojawi się wyraźny sygnał stabilizacji.
Obecny ruch w dół nie wygląda więc na załamanie się kursu bitcoina, lecz na kolejną, nieprzyjemną dla rynku fazę, w której emocje biorą górę nad cierpliwością.
Śledź CrypS. w Google News. Czytaj najważniejsze wiadomości bezpośrednio w Google! Obserwuj ->
Zajrzyj na nasz telegram i dołącz do Crypto. Society. Dołącz ->
