fbpx

Kolejny pozew przeciwko BitMEX-owi

Marek Lesiuk
współzałożyciel silk road przyznał się do winy Giełdy kryptowalut

BitMEX, powszechnie znana i jedna z największych giełd kryptowalutowych instrumentów pochodnych, została po raz kolejny pozwana. 16 maja bieżącego roku dokumenty w tej sprawie wpłynęły do sądu federalnego dla północnego okręgu Kaliforni.

We wspomnianych papierach, giełdzie zarzuca się czyny tak niegodziwe, jak: oszustwa, zdalne wyłudzenia, pranie brudnych pieniędzy, obrót dobrami pochodzącymi z przestępstw, nieuczciwe praktyki biznesowe, rekieterstwo, manipulacje rynkowe i inne, podobnie w swej perfidii zachowania względem bliźniego.

Kto kogo

Akt pozwu, złożony w imieniu firmy BMA LLC, wymienia jako oskarżonych firmę-matkę BitMEX-u, firmę-wspólnika ABS Global Trading, a także – indywidualnie i z nazwiska – panów Arthura Hayesa, Bena Delo oraz Samuela Reeda, współzałożycieli giełdy.

Wymienia się w tym kontekście ten fakt, iż – wedle „źródeł zbliżonych do”, w tym przypadku do powoda – około 15 procent obrotu na giełdzie pochodzić ma z USA. BitMEX tymczasem (o zgrozo) nie posiadać ma amerykańskiej licencji na świadczenie usług finansowych (dowolnych).

W oświadczeniu BitMEX-u, rzecznik giełdy określił zarzuty jako kłamliwe i zapowiedział energiczną obronę prawną (zamiast dość typowych w przypadku sporów korporacyjnych prób negocjowania ugody). Sam też oskarżył z kolei BMA LLC o działalność w charakterze prawnego trolla, już uprzednio bezpodstawnie atakującego przedstawicieli branży kryptowalutowej.

Long live the lawyers…

Fakt wspomnianego (i, jak była mowa, ewentualnego) braku amerykańskiej licencji nie powinien dziwić, skoro giełda zarejestrowana jest na Seszelach, w oczywisty sposób nie podlegając amerykańskiej jurysdykcji. W typowy dla judykatury USA, rozszerzająco interpretowany sposób, podnosi się jednak, iż obsługa klienta z tego kraju musi być poprzedzona dostosowaniem się do tamtejszych norm prawnych.

Z drugiej wszakże strony, z pewnością zadane mogą zostać pytania, gdzie w rzeczywistości wirtualnej przebiegają granice państwowe, i czy sam fakt pojawienia się użytkownika amerykańskiego na danej platformie sprawia, że całe miejsce poczyna podlegać amerykańskiemu prawu.

Zrozumieć jednak należy także amerykańską praktykę prawną, wedle której w sporze o podłożu  np. finansowym (jak się wydaje, podstawowym źródłem zadrażnienia), podnosi się wszystkie możliwe i niemożliwe zarzuty, także te zupełnie niezwiązane z meritum sporu, jako środek nacisku na kontrlityganta.

Są to niejedyne w ostatnim czasie perypetie prawne BitMEX-u, który niedawno został także postawiony przed perspektywą odpierania zarzutów dwóch innych inwestorów.