To był tydzień, w którym rynki najpierw dostały byczą informację dot. porozumienia na linii USA–Iran, z czym wiąże się odblokowanie Ormuzu i spadająca ropa. Problem w tym, że ulga geopolityczna szybko zderzyła się z twardym Fedem, mocnym dolarem i nerwowym bitcoinem, który mimo coraz mniejszej podaży na giełdach nie potrafił utrzymać silnego trendu wzrostowego.
Kluczowe wydarzenia tygodnia
- USA i Iran ogłosiły porozumienie – umowa między Teheranem a Waszyngtonem ma wprowadzić 60-dniowe zawieszenie broni, otworzyć Cieśninę Ormuz i rozpocząć rozmowy o trwałym pokoju oraz programie nuklearnym Iranu. Ropa najpierw taniała, a GPW i aktywa ryzykowne dostały impuls ulgi.
- Fed zostawił stopy bez zmian, ale popsuł nastroje – Rezerwa Federalna utrzymała stopy procentowe w przedziale 3,5–3,75%, jednak projekcje pokazały wyższą inflację i ryzyko podwyżek do końca roku. Bitcoin po konferencji Kevina Warsha spadł poniżej 64 tys. dolarów, a rynek instrumentów pochodnych stracił ok. 400 mln dolarów.
- Bitcoin wysłał sprzeczne sygnały – z jednej strony BTC odbijał po newsach z Bliskiego Wschodu i podaż na giełdach spadła do ok. 2,56 mln BTC, czyli najniżej od sześciu lat. Z drugiej strony rynek opcji zaczął grać nawet pod powrót w okolice 52 tys. dolarów.
- GPW pobiła rekord, ale rajd nie był równy – WIG ustanowił historyczne maksimum, wynoszące 141 210 pkt, a WIG20 zbliżył się do szczytów z 2007 roku. Potem przyszła realizacja zysków: Orlen, KGHM i CD Projekt mocno ciążyły indeksowi, a Allegro i Lumina Metals grały własne historie.
- SpaceX kontynuował giełdowy rollercoaster – kapitalizacja spółki przekroczyła 2 bln dolarów, a Musk mówił o możliwym 1 bln dolarów rocznych przychodów. Później akcje spadły jednak o ponad 9%, pokazując, że nawet największe IPO w historii nie ucieknie przed realizacją zysków.
Kryptowaluty
Co się wydarzyło?
Bitcoin zaczął tydzień od mocnego odbicia po informacjach o porozumieniu USA–Iran. Kurs przebił poziom 67 tys. dolarów, korzystając z poprawy apetytu na ryzyko i nadziei na odblokowanie Cieśniny Ormuz.
W teorii był to idealny zestaw dla byków: mniej ryzyka geopolitycznego, tańsza ropa i mniejsza presja inflacyjna.
Pod powierzchnią rynek wyglądał jednak dużo ciekawiej. Dane on-chain pokazały drugą największą niezrealizowaną stratę w historii bitcoina, ale jednocześnie zrealizowane straty pozostały relatywnie niskie.
Innymi słowy: wielu inwestorów pozostaje pod kreską, ale w dalszym ciągu nie sprzedaje. To nie jest euforia, tylko twardy HODL z zaciśniętymi zębami.
Jeszcze mocniejszy sygnał przyszedł z giełd. Podaż BTC na platformach handlowych spadła do ok. 2,56 mln monet, czyli najniższego poziomu od sześciu lat.
To oznacza, że niedźwiedzie powoli tracą amunicję. Gdyby sam ten czynnik decydował o cenie, byki miałyby powód do świętowania.
Problem w tym, że Fed szybko popsuł ten układ. Po decyzji o pozostawieniu stóp bez zmian i jastrzębim tonie Kevina Warsha bitcoin spadł poniżej 64 tys. dolarów.
Inwestorzy nie usłyszeli zapowiedzi cięć, ale otrzymali ostrzeżenie przed inflacją i możliwość dalszego zaostrzenia polityki.
Jak zareagował rynek?
Reakcja była dwufazowa. Najpierw bitcoin zachował się jak klasyczne aktywo ryzyka i rósł pod deeskalację na Bliskim Wschodzie.
Później ten sam rynek dostał w twarz od Fedu i zaczął grać pod wyższe stopy.
Najbardziej niepokojące jest to, że opcje zaczęły wyceniać głębszy spadek.
Na Deribit pojawił się intensywny popyt na krótkoterminowe opcje sprzedaży, a rynek zaczął grać pod możliwy powrót nawet w okolice 52 tys. dolarów.
To nie znaczy, że taki scenariusz musi się zrealizować, ale pokazuje, gdzie leży strach profesjonalnych graczy.
Altcoiny wyglądały jeszcze gorzej. Czerwiec przyniósł największą wyprzedaż altcoinów od pięciu lat, a kapitał masowo uciekał do bitcoina, stablecoinów albo całkowicie poza rynek krypto.
Jednym z wyjątków był HYPE. Kurs natywnego tokena Hyperliquid przebił 76 dolarów, osiągając nowe ATH, a ETF-y powiązane z projektem przyciągały miliony.
Na co uważać w przyszłym tygodniu?
Pierwszy poziom to 67 tys. dolarów. Jeśli bitcoin nie wróci powyżej tej strefy, odbicie po porozumieniu USA–Iran będzie wyglądało jak klasyczna ulga, a nie początek nowej fali.
Obecnie wszyscy obserwują poziom 64 tys. dolarów. Utrata tej strefy po Fedzie pokazała, że rynek nadal jest bardzo wrażliwy na stopy procentowe. Powrót poniżej niej może znów uruchomić presję na długie pozycje.
Trzeci temat to 52 tys. dolarów. To poziom z rynku opcji, a nie prognoza bazowa, ale nie wolno go ignorować. Jeśli dolar pozostanie mocny, a Fed będzie straszył podwyżkami, traderzy mogą dalej kupować ochronę przed głębszym ruchem w dół.
Geopolityka i ropa
Co się wydarzyło?
Miniony tydzień zaczął się od przełomu: Donald Trump i premier Pakistanu Shehbaz Sharif ogłosili osiągnięcie porozumienia USA–Iran.
Umowa ma obowiązywać przez 60 dni, przywrócić żeglugę przez Cieśninę Ormuz i zakończyć operacje wojskowe na wszystkich frontach, w tym w Libanie.
Później wyciekł pełny tekst 14-punktowego memorandum.
Dokument zakłada natychmiastowe zawieszenie broni, rozmowy nad trwałym porozumieniem pokojowym, zniesienie części sankcji, odblokowanie irańskich aktywów oraz fundusz odbudowy Iranu o wartości co najmniej 300 mld dolarów.
Jednocześnie dokument nie zawierał bardzo szczegółowych zobowiązań Iranu w sprawie programu nuklearnego poza deklaracją niewytwarzania broni jądrowej.
Rynki najpierw dostały to, czego chciały. Po podpisaniu memorandum ropa zaczęła tanieć, bo inwestorzy zaczęli wyceniać odblokowanie Ormuzu i powrót irańskiej ropy na rynek.
Tyle że sielanka długo nie trwała. Pod koniec tygodnia Iran ponownie ogłosił zamknięcie Cieśniny Ormuz w odpowiedzi na działania Izraela, a Trump zapewniał, że transport przez szlak będzie darmowy przez co najmniej 60 dni zawieszenia broni.
Jak zareagował rynek?
Cena ropy najpierw spadła, ponieważ porozumienie teoretycznie usuwało największe ryzyko podażowe ostatnich miesięcy.
Dla akcji i bitcoina był to dobry sygnał: tańsza energia oznacza mniej presji inflacyjnej i więcej przestrzeni dla aktywów ryzykownych.
Problem polega na tym, że rynek szybko zrozumiał, że „pokój” w tym regionie nadal wymaga cudzysłowu.
Jeśli Iran ogłasza zamknięcie Ormuzu kilka dni po memorandum, a USA twierdzą, że ruch statków pozostaje bez zakłóceń, inwestorzy nie dostają stabilności, a kolejny chaos informacyjny.
To dlatego właśnie geopolityka nadal działała jak przełącznik nastrojów.
Jeden komunikat pompował rynek, podczas gdy kolejny go gasił.
W takim środowisku trudno budować trwały trend, bo inwestorzy nie wiedzą, czy grają pod koniec wojny, czy tylko kolejną przerwę przed następną eskalacją.
Na co uważać w przyszłym tygodniu?
Pierwszy temat to realny ruch statków przez Ormuz. Deklaracje polityków są mniej ważne niż to, czy tankowce faktycznie pływają bez opóźnień, opłat i ryzyka militarnego.
Druga kwestia to podpisanie i egzekwowanie porozumienia. 60-dniowe memorandum może być początkiem dużej deeskalacji, ale tylko wtedy, gdy obie strony przestaną grać komunikatami pod własną publiczność.
No i pozostają oczywiście ropa i inflacja. Jeśli to pierwsze ponownie zacznie rosnąć przez Ormuz, Fed dostanie kolejny argument, żeby utrzymywać twardą politykę, a bitcoin i akcje znów poczują ciężar wyższych stóp.
GPW
Co się wydarzyło?
GPW rozpoczęła tydzień efektownie.
WIG ustanowił nowy historyczny rekord na poziomie 141 210 pkt, a WIG20 doszedł do 3787,75 pkt, czyli znalazł się najbliżej od lat szczytów z 2007 roku.
Impulsem była poprawa nastrojów globalnych po informacjach o możliwym porozumieniu USA–Iran.
KGHM był jednym z głównych beneficjentów tego ruchu. Akcje spółki skoczyły o blisko 6%, w okolice 381,65 zł, a paliwem były rosnące ceny miedzi.
Metal w kontraktach trzymiesięcznych na LME kosztował 13 864 dolarów za tonę, a na Comex 6,6080 dolara za funt. Dodatkowo spółka zapowiedziała 300 mln zł dywidendy za 2025 rok, czyli 1,50 zł na akcję.
Ale potem przyszło brutalne otrzeźwienie.
W środę WIG zamknął sesję powyżej 140 tys. pkt po raz pierwszy w historii, a już w czwartek indeks spadał o ok. 1,3%.
Orlen, KGHM i CD Projekt ciążyły rynkowi: Orlen tracił ponad 3%, KGHM 3,5%, a CD Projekt ok. 1,8%.
Najbardziej widowiskowy zwrot dotyczył właśnie Orlenu. Spółka straciła ponad 7% wartości, czyli ok. 12 mld zł kapitalizacji w jeden dzień.
Powodem była przecena ropy, która po memorandum USA–Iran pogorszyła oczekiwania wobec marż paliwowych i wyników energetycznego giganta.
Jak zareagował rynek?
GPW znów pokazała swoje dwa oblicza.
Z jednej strony rekordy WIG i siła WIG20 potwierdzają, że polski rynek nadal jest w grze.
Z drugiej strony realizacja zysków po kilku dniach pokazała, że inwestorzy nie zamierzają kupować wszystkiego tylko dlatego, że indeksy są wysoko.
KGHM był klasyczną grą pod miedź i globalny wzrost. Gdy surowiec rósł, spółka błyszczała. Jednakże po tym, jak Fed przypomniał o stopach, a rynek schłodził oczekiwania wobec cyklicznych aktywów, KGHM szybko oddał część ruchu.
Orlen był odwrotną historią. Porozumienie pokojowe, które pomagało indeksom, uderzyło w ropę, a tym samym w narrację wokół spółki.
To bardzo dobry przykład, że ta sama informacja może być pozytywna dla szerokiego rynku i negatywna dla konkretnego sektora.
Allegro z kolei zagrało własną partię. Akcje wzrosły o ponad 7% po informacji, że Permira sprzedaje ok. 131 mln akcji. Normalnie tak duża podaż mogłaby straszyć rynek, ale inwestorzy odebrali ją jako usunięcie nawisu podażowego.
Kolejne dni potwierdziły ten ruch: kurs doszedł w okolice 40 zł, a w skali miesiąca wzrost sięgnął ok. 23%.
Lumina Metals również przyciągnęła uwagę. Spółka zadebiutowała na GPW z niemal 55% wzrostem w pierwszej sesji, wspierana narracją o strategicznej roli miedzi i obecnością Donalda Tuska przy debiucie.
To ryzykowna historia, bo firma nie generuje jeszcze przychodów, ale rynek w tym tygodniu wyraźnie kupował miedź, surowce i bezpieczeństwo dostaw.
Na co uważać w przyszłym tygodniu?
W tym przypadku kluczowy pozostaje indeks WIG20 i szczyty z 2007 roku. Jeśli indeks przebije historyczny punkt odniesienia, GPW dostanie mocny impuls psychologiczny. Jeśli nie, możemy zobaczyć kolejną realizację zysków.
Drugi temat to KGHM i miedź. Spółka będzie bardzo wrażliwa na każdy ruch cen metalu oraz na dolara. Mocny dolar i jastrzębi Fed mogą hamować surowcową euforię.
Ciekawe, jak będzie wyglądać Orlen po silnej przecenie. Rynek musi odpowiedzieć na pytanie, czy spadek o ponad 7% był przesadzoną reakcją, czy początkiem rewizji oczekiwań po tańszej ropie.
Numer cztery to Allegro i usunięcie nawisu podażowego. Jeżeli popyt utrzyma się po sprzedaży pakietu Permiry, spółka może pozostać jednym z ciekawszych liderów WIG20.
Akcje globalne i big tech
Co się wydarzyło?
SpaceX dalej był jednym z najgorętszych tematów na globalnym rynku.
Po rekordowym IPO spółka kontynuowała wzrosty, a kapitalizacja przekroczyła 2 bln dolarów.
Elon Musk dolał paliwa do ognia, twierdząc, że SpaceX może do 2030 roku osiągać 1 bln dolarów przychodów rocznie.
Obecne przychody spółki wynoszą 18,67 mld dolarów, więc taka prognoza oznaczałaby ponad 50-krotny wzrost w pięć lat.
Rynek przez chwilę kupował tę historię bez większych pytań. SpaceX zwiększył wartość oferty o dodatkowe 10,7 mld dolarów dzięki gigantycznemu popytowi, a akcje po debiucie dalej rosły.
Potem przyszła pierwsza poważniejsza korekta: kurs spadł o ponad 9%, kończąc trzydniowy rajd.
Drugim mocnym tematem był Intel. Akcje spółki ustanowiły nowe historyczne maksimum po informacjach o współpracy z Apple przy projektowaniu i produkcji chipów w USA.
Donald Trump przekazał, że Apple zgodził się współpracować z Intelem, a rynek odebrał to jako potencjalny przełom dla amerykańskiego sektora półprzewodników.
Jak zareagował rynek?
SpaceX pokazał, że nawet najgorętsze IPO świata nie rośnie w linii prostej.
Kapitalizacja powyżej 2 bln dolarów i wizja biliona dolarów rocznych przychodów robią wrażenie, ale po kilku dniach euforii inwestorzy zaczęli realizować zyski.
Mimo spadku akcje nadal pozostawały około 40% powyżej ceny IPO, więc trudno mówić o załamaniu. To raczej pierwsza próba trzeźwości po gigantycznym hype’ie.
Intel był bardziej klasyczną historią fundamentalno-polityczną. Jeśli Apple faktycznie przeniesie część projektowania i produkcji chipów do współpracy z Intelem w USA, będzie to sukces nie tylko biznesowy, ale też geopolityczny.
Waszyngton chce mniej zależności od Azji, a rynek półprzewodników dokładnie taką narrację lubi.
Dla inwestorów to kolejny sygnał, że kapitał nadal płynie do strategicznych technologii: kosmosu, chipów, AI i infrastruktury.
Bitcoin w tym samym czasie musi walczyć o uwagę, bo nie wystarczy już być „ryzykownym aktywem”. Trzeba jeszcze pokazać przepływy, popyt i przewagę nad konkurencyjnymi historiami.
Na co uważać w przyszłym tygodniu?
Numerem jeden pozostaje oczywiście SpaceX po korekcie.
Jeśli akcje utrzymają poziomy wyraźnie powyżej ceny IPO, rynek uzna spadek za zdrowe schłodzenie. Jeśli presja się pogłębi, narracja o „największym IPO świata” szybko zmieni się w pytanie o przewartościowanie.
Jeżeli zaś chodzi o Intel i Apple, to inwestorzy będą czekać na konkrety: zakres współpracy, rodzaj chipów, harmonogram i potencjalny wpływ na marże.
Trzecia kwestia to wyceny big techów przy mocnym dolarze. Jeśli dolar i rentowności dalej rosną, nawet spółki z najlepszą narracją mogą dostać krótkoterminową presję.
Forex i makro
Co się wydarzyło?
Fed był drugim po geopolityce najważniejszym graczem tygodnia.
Bank centralny USA utrzymał stopy w przedziale 3,5–3,75%, ale prawdziwy problem leżał w prognozach.
Dziewięciu z osiemnastu uczestników projekcji zakładało podwyżkę stóp jeszcze w 2026 roku, a prognoza inflacji PCE wzrosła do 3,6% z marcowych 2,7%.
Rynek bardzo szybko przełożył to na dolara. Indeks amerykańskiej waluty wspiął się do ok. 100,8 pkt, czyli najwyżej od maja 2025 roku. Dzień wcześniej dolar zaliczył największy jednodniowy skok od ponad trzech miesięcy.
Najmocniej natomiast oberwał jen. Para dolar-jen zbliżyła się do ok. 160,9, czyli najsłabszego poziomu japońskiej waluty od lipca 2024 roku. Co ciekawe, stało się to mimo że Bank Japonii dwa dni wcześniej podniósł stopę procentową do 1%.
W Polsce dane były znacznie lepsze. Inflacja CPI w maju wyniosła 3,1% rok do roku wobec 3,2% w kwietniu i oczekiwań nawet w okolicach 3,7%. Miesiąc do miesiąca ceny spadły o 0,3%, głównie dzięki tańszej żywności, turystyce i przecenom w części usług.
Jak zareagował rynek?
Dolar pokazał, że to Fed nadal rozdaje karty. Geopolityczna ulga mogła pomóc akcjom i ropie, ale jastrzębi ton Warsha natychmiast podbił koszt pieniądza w oczach inwestorów. To uderzyło w bitcoina, złoto, jena i część rynków wschodzących.
Jen zachowywał się szczególnie źle, bo inwestorzy uznali, że podwyżka Banku Japonii nie wystarczy, jeśli Fed idzie w stronę jeszcze bardziej restrykcyjnej polityki. Różnica w stopach nadal działa na korzyść dolara.
Polska inflacja była pozytywnym wyjątkiem. Niższy od oczekiwań odczyt daje krajowemu rynkowi argument za spokojniejszą ścieżką stóp, ale GPW i tak bardziej reagowała w tym tygodniu na globalne czynniki: USA, Ormuz, ropę i dolara.
Na co uważać w przyszłym tygodniu?
W tym przypadku pierwsze skrzypce nadal gra dolar. Jeśli indeks amerykańskiej waluty utrzyma się przy rocznych maksimach, bitcoin i surowce mogą mieć problem z kontynuacją odbicia.
Na drugim miejscu jest jen i możliwa interwencja Japonii. Poziom 160 za dolara znów staje się politycznie wrażliwy, a Bank Japonii może nie chcieć biernie patrzeć na dalsze osłabienie waluty.
Trzeci temat to polska inflacja. Jeśli kolejne dane potwierdzą spadek presji cenowej, lokalny rynek długu i banki mogą zacząć grać pod łagodniejszy scenariusz w Polsce, nawet jeśli Fed pozostaje jastrzębi.
Wniosek tygodnia
Najważniejszy wniosek jest prosty: rynki otrzymały pokój (przynajmniej na papierze), ale nie dostały taniego pieniądza.
Porozumienie USA–Iran pomogło ropie, GPW i bitcoinowi tylko na chwilę, bo Fed szybko przypomniał, że inflacja nadal jest problemem, a stopy mogą nie tylko nie spaść, ale jeszcze wzrosnąć.
Największym ryzykiem na kolejny tydzień jest powrót napięcia wokół Ormuzu połączony z mocnym dolarem i dalszą presją na bitcoina poniżej 64 tys. dolarów.
Największą szansą pozostaje realne potwierdzenie porozumienia USA–Iran, dalszy spadek ropy i utrzymanie rekordowej siły GPW.
Tydzień pokazał jednak brutalną rzecz: sam dobry news geopolityczny już nie wystarcza. Rynek chce pokoju, ale jeszcze bardziej chce pewności, że Fed nie zabierze mu tlenu.
Śledź CrypS. w Google News. Czytaj najważniejsze wiadomości bezpośrednio w Google! Obserwuj ->
Zajrzyj na nasz telegram i dołącz do Crypto. Society. Dołącz ->
