fbpx

TecraCoin – nie tylko żarówka z grafenu [Krzysztof Piech – wywiad]

9 min
Michał Misiura
Wywiad

TecraCoin – nowy sposób na współfinansowanie wdrożeń polskiej nauki

O projekcie TecraCoin opowiada dr hab. Krzysztof Piech – wiodący ekspert technologii blockchain, zaangażowany w start-up mający ambicje dać polskiej nauce szansę na podbój światowych rynków.

Jaki jest cel Tecry?

Chcemy w większym stopniu umiędzynarodowić polską naukę i stworzyć dla niej lepsze warunki biznesowe. 

By to zrobić, pracujemy nad nowym modelem komercjalizacji patentów i praw własności intelektualnej. Dotąd na świecie było tak, że gdy ktoś miał patent, sprzedawał go jakiejś firmie i ona coś z nim robiła. Korzystała z niego albo chowała go do szuflady. My chcemy wyeliminować takich pośredników z rynku, mówiąc: “słuchajcie tysiące, miliony ludzi, możecie kupić fragmenty udziałów w tym patencie i wspólnymi siłami wprowadzić go na rynek”. Naukowiec razem z zespołem biznesowym będzie mógł wykorzystać środki, które zbiorą, by zrealizować swój projekt. Pośrednik w postaci dużej firmy o zapleczu finansowym będzie mógł zniknąć. To zaś pozwoli zwykłym osobom inwestować w różne ciekawe przedsięwzięcia, co dotąd było możliwe tylko dla dużych inwestorów czy funduszy. 

Polskie patenty są zwykle finansowane przez rodzimy kapitał, który jest mocno ograniczony, jeśli chodzi o zasobność. Zamiast mozolnie szukać go przez lata, chcemy – dzięki technologii blockchain – wyjść od razu do inwestorów na całym świecie. To duży eksperyment. Nikt jeszcze na to nie wpadł, a rynek jest ogromny i mamy szansę zrobić coś dobrego dla polskiej nauki i biznesu. Od lat w naszym kraju jest duży problem ze zbliżeniem do siebie tych dwóch światów. Myślę, że w ten sposób może nam się udać to wesprzeć.

Krzysztof Piech, ekspert ds. technologii blockchain, nauczyciel akademicki, wyznawca bitcoina - bierze udział w projekcie tecracoin, w którego portfelu znajduje się m.in żarówka z grafenu

 

Jeśli chodzi o liczbę ludności i zaplecze finansowe, Polska i Chiny czy USA to dwa różne światy, ale gdy w grę wchodzi intelekt, IQ, pomysłowość – tutaj nie mamy powodów do wstydu. Jesteśmy w stanie konkurować z Chińczykami i Amerykanami tworząc unikalne rozwiązania. Mamy w portfelu Tecra wynalazki, o których jeszcze nie mówimy. To rzeczy, które mogą zmienić świat bardziej niż tylko żarówka z grafenu, choć to też nie jest znowu takie “tylko” – mówi prof. Krzysztof Piech.

 

 


Jak to będzie działać?

W naszym projekcie wykorzystujemy różne rodzaje inicjatyw, czy też schematów biznesowych, które już funkcjonują na świecie. Z jednej strony będzie to crowdfunding, z drugiej strony giełda papierów wartościowych, z kolejnej strony giełda kryptowalutowa, plus modele ICO, tudzież STO/IEO. Mamy więc kilka rzeczy, które trzeba bardzo sprytnie ze sobą połączyć.

Generalnie ma to polegać na tym, że chcemy stokenizować patenty i inne prawa własności intelektualnej. Będzie można nabywać je za pomocą TecraCoinów. Ich pozyskanie jest zaś dość proste i wystarczy już nawet kilkadziesiąt złotych. Wystarczy przejść przez transakcję sprzedażową, np. na naszej stronie internetowej lub – obecnie nieco taniej – na giełdzie LATOKEN. Docelowo będzie można kupić także ułamek własności w jakimś patencie. 

TecraCoin jest kryptowalutą, w której zastosowaliśmy protokół MTP. Mamy więc za sobą solidną, fajną technologię, bo to stosunkowo nowe rozwiązanie wykorzystywane, jak na razie, jedynie w kilku projektach na świecie. Nasza giełda patentów będzie oparta o protokół zdecentralizowany. Scentralizowaną giełdę można postawić bardzo łatwo, jest na to gotowy soft. Jak ktoś się bardzo śpieszy, jest w stanie stworzyć jej prototyp nawet w tydzień. Pójście w kierunku zdecentralizowanej platformy będzie trwało, jak oszacowaliśmy, od 2 do nawet 3 lat – tyle zajmie jej tworzenie. 

Patenty mają swoją dynamikę, także kilka miesięcy w tą czy w tamtą nie stanowi tutaj problemu. Nie boimy się konkurencji z zagranicy, bo jak mówiłem, to pierwszy tego typu projekt na świecie. Nim ktoś jeszcze na to wpadnie i będzie wiedzieć jak to zrobić, minie trochę czasu. 

Jest zainteresowanie w Chinach i Stanach Zjednoczonych

Tak, zwłaszcza ze strony Chińczyków. Projekt był prezentowany również na Tajwanie, w Singapurze czy w Bangkoku, a jeszcze przed nami w tym roku prezentacje w Moskwie, Dubaju i Paryżu. W zespole Tecra, wzięliśmy pod uwagę wiele różnych technologii. Na razie publicznie mówiliśmy o grafenie, gdzie rzeczywiście mamy solidne rozwiązania i jesteśmy na zaawansowanym etapie. Oprócz tego jest też kilka innych patentów i licencji, o których wciąż nie zdecydowaliśmy się opowiadać. 

Chińczycy chcieliby bardzo pójść w kierunku grafenu. Rozwiązania, wypracowane przez polskich naukowców z instytutu we Wrocławiu, spotkały się tam z olbrzymim zainteresowaniem. Od prototypu do produktu sprzedawanego na rynku, jest jednak pewna droga i zespół Tecra próbuje ją skrócić. Zdobyliśmy dofinansowanie na wizualizację grafenowej żarówki. Mamy ją w fazie prototypu, ale chodzi o to by była atrakcyjna, dla użytkowników, bo wiadomo, że ludzie kupują oczami, lubią mieć nowoczesne wzornictwo. Poszliśmy w tym kierunku i mamy na tym polu pierwsze sukcesy finansowe, niezwiązane z ICO – co nas wyróżnia w porównaniu do większości startupów z branży blockchain na świecie. 

Idziemy dalej tą drogą, łącząc tradycyjne sposoby pozyskiwania finansowania z nowoczesnymi, by zdobyć kapitał oraz przebijać się do firm, również tych bardzo dużych, zatrudniających po kilkanaście tysięcy osób. Próbujemy dotrzeć do nich jako do odbiorców naszych rozwiązań, czy nawet współinwestorów projektów. Mam nadzieję, że za jakiś czas polskie żarówki z grafenem jako, powiedzmy “żarnikiem” – choć tu upraszczam technologię, która jest w środku – będą widoczne na salach operacyjnych w Stanach Zjednoczonych, albo w innych miejscach na świecie. Zainteresowanie jest duże, a to czym jest grafen i do czego jeszcze można go zastosować jest naprawdę niesamowite. 

Czy jest możliwość, że przyjdzie inwestor z Chin i wykupi większość Waszych akcji?

Nie przewidujemy takiej możliwości. To nie byłoby w interesie, powiedzmy narodowym. Choć może nie wszystkim się takie podejście spodoba i choć mamy 50-osobowy, międzynarodowy zespół, to założyciele czują się przede wszystkim Polakami, a nie biznesmenami. Aczkolwiek owszem, Chińczycy wyrażali tego typu zainteresowanie. Wolimy jednak, aby zaawansowane technologie – własność i prawa do zysków z nich, były po stronie polskiej. Owszem zdajemy sobie sprawę z tego, że gdyby nagle ktoś przyszedł ze strony Chin i powiedział: “słuchajcie chcemy wasze zespoły, pomysły i tak dalej, tutaj macie 100 milionów dolarów na stół, macie dużą swobodę w działaniu i co wy na to?” – tak, to byłaby olbrzymia pokusa. Choć na razie po roku działalności zbliżamy się z wyceną do 100 milionów złotych, to być może odpowiednik w dolarach również niebawem osiągniemy i wspomniana kwota nie będzie już dla nas pokusą. Myślę, że jeśli rozplanujemy działalność – tak jak dotąd – na kilka lat, a nie skoncentrujemy się na nakręcaniu “hajpu”, jak to robi wiele startupów, to my te 100 milionów i tak zbierzemy i przeznaczymy na różne pomysły polskich naukowców. 

Da się więc uniknąć tego rodzaju ryzyka wykupienia polskiej myśli technicznej przez Chińczyków – bo w głównej mierze to oni są zainteresowani tym tematem. A my, Polacy,  pokazaliśmy, że umiemy zrobić rzeczy, których oni jeszcze nie potrafią. Jeśli chodzi o grafen, ich wiedza pozwala im, np. na dodawanie jego drobinek do tkanin, by robić grafenowe t-shirty. My jesteśmy dużo dalej. Jeśli chodzi o liczbę ludności i zaplecze finansowe, Polska i Chiny czy USA to dwa różne światy, ale gdy w grę wchodzi intelekt, IQ, pomysłowość – tutaj nie mamy powodów do wstydu. Jesteśmy w stanie konkurować z Chińczykami i Amerykanami tworząc unikalne rozwiązania. Mamy w portfelu Tecra wynalazki, o których jeszcze nie mówimy. To rzeczy, które mogą zmienić świat bardziej niż tylko żarówka z grafenu, choć to też nie jest znowu takie “tylko”. 

Dlaczego TecraCoin jest tak mało widoczny w mediach?

To rzeczywiście wymaga dopracowania, bo to jest… muszę trochę skrytykować projekt w którym biorę udział, ale to bolączka wielu polskich startupów, które koncentrują się przede wszystkim na technologii, a mniej na marketingu. Do naszego zespołu cały czas dołączają nowe osoby, rozwijamy się i na pewno będziemy próbowali przebijać się do mediów – głównie międzynarodowych. Na razie koncentrowaliśmy się na własnych mediach społecznościowych, które mamy już bardzo dobrze rozwinięte i prowadzimy komunikację ze społecznościami fanów naszego projektu w języku chińskim, japońskim, koreańskim, rosyjskim, ukraińskim, holenderskim, francuskim, arabskim czy perskim. Widoczni jesteśmy na portalach kryptowalutowych branżowych w Polsce oraz mamy coraz mocniejszą międzynarodowej pozycję w świecie grafenu. 

A reszta to kwestia czasu, żeby pokazać jeszcze inne nasze wynalazki. Na razie duże zainteresowanie widać jak jesteśmy z żarówką grafenową w Chinach, czy Stanach i pokazujemy na różnych konferencjach: “proszę popatrzeć – świecimy laserem – wzbudzamy tutaj ten “żarnik” grafenowy i on świeci, proszę zobaczyć jakie to jest światło – białe, prawie naturalne, słoneczne światło, proszę patrzeć jakie to jest niesamowite, jak wielu osobom w przyszłości może to pomóc!”. Jeszcze wiele przed nami jest do zrobienia. Nie od razu Kraków zbudowano, także wszystko w swoim czasie.

To projekt rozłożony na lata i to jest coś, co niektórzy na świecie i w Polsce, zaczęli już zauważać. To nie “hajp” nakręcony wokół ICO, zrobiony w trzy miesiące, żeby w kilkanaście minut sprzedać coiny, wywindować ich cenę i sprzedać na “górce”, a później nie przejmować się spadkiem ceny i pozostawieniem inwestorów ze stratami. To jest projekt, który swoją wartość będzie budował przez lata – tak jak zyski z patentów będą widoczne po latach, być może już po miesiącach – w przypadku tych na bardziej zaawansowanym etapie. To jest bardziej coś dla zwolenników maratonu, nie sprintu i o to właśnie nam chodzi. Nie da się zrobić nauki na skróty, nie da się zrobić poważnych projektów w ciągu kilku miesięcy; na to nieraz trzeba mieć kilkuletnią perspektywę. Nasz zespół TecraCoin to nie są chłopaki, które mają po dwadzieścia lat, które wydłubały coś w kodzie na piątym roku studiów. To jest bardziej grupa osób w okolicach trzydziestki-czterdziestki, która już nie jeden biznes zrobiła i to właśnie w dużej mierze technologiczny, informatyczny – i to nam zmienia perspektywę. Zamiast spieszyć się i nakręcać hajp, wszystko na spokojnie. Za kilka miesięcy skończymy ICO, do tego czasu dopracujemy naszą machinę marketingową i pokażemy jeszcze kilka innych rzeczy, nie tylko grafenowych. Także za jakiś czas będzie o nas głośno. 

Zespół tecracoin z pucharem zdobytym podczas konferencji w Tajpej.

=============

Więcej informacji o projekcie na stronie: www.tecracoin.io a także na bieżąco na Telegramie, Facebooku, Twitterze, Instagramie i na YouTube. 

 

Przeczytaj poprzednią rozmowę o relacjach pomiędzy polityką i nauką oraz o zmianach, które może dokonać na świecie technologia blockchain:

Brakuje nam jednej osoby [Krzysztof Piech – Wywiad]

Dodaj komentarz