Rynek kryptowalut liże rany po piątkowym krachu, a w międzyczasie pojawiło się wiele głosów krytyki pod adresem giełd do handlu tej klasy aktywami. Prezes Crypto.com wskazał platformy, które jego zdaniem powinny przejść szczegółową kontrolę ze strony regulatorów.
- Kris Marszalek uważa, że wiele giełd kryptowalut uniemożliwiło traderom ochronę przed stratami podczas krachu z piątku.
- W społeczności kryptowalut nie brakuje głosów, które zarzucają topowym CEX-om jawne łamanie praw klientów.
Czarne chmury nad giełdami kryptowalut
Za nami prawdziwe trzęsienie ziemi na rynku kryptowalut. Jak wiadomo, katalizatorem do piątkowych spadków był Donald Trump, który ogłosił nałożenie 100-procentowych taryf celnych na Chiny w ramach trwającej między Waszyngtonem a Pekinem wojny handlowej.
W niedzielę natomiast prezydent USA poinformował, że w sumie to nie ma czym się martwić, że jednak dogada się z Xi Jinpingiem i na pewno uda się osiągnąć jakieś porozumienie. W następstwie pojawienia się tej informacji rynki zaczęły odbijać.
W międzyczasie doszło do jednego z największych przypadków insider tradingu związanego z kryptowalutami, o którym pisaliśmy w tym miejscu.
Trump zdecydowanie manipuluje rynkami, a największymi beneficjentami tego są jego współpracownicy, a traderzy notują na tym ogromne straty. Czy jednak dałoby się ich jakoś przed tym uchronić?
Założyciel i dyrektor generalny giełdy Crypto.com – Kris Marszalek – najwidoczniej uważa, że wiele winy w piątkowych likwidacjach na blisko 20 miliardów dolarów leży po stronie scentralizowanych platform do handlu tej klasy aktywami.
W opublikowanym na X wpisie stwierdził, że organy regulacyjne powinny pociągać do odpowiedzialności platformy, na których doszło do największych likwidacji. Jego zdaniem należy przeprowadzić dokładne kontrole ich systemów działania.
Marszalek wskazał dodatkowo, które platformy należy zbadać priorytetowo.
Na pierwszym miejscu znalazło się Hyperliquid (czyli wyjątkowo DEX, a nie CEX), czyli platforma, na której ktoś z otoczenia Trumpa zarobił blisko 200 milionów dolarów na jego manipulacjach. Dalej były Bybit, Binance, OKX, HTX, Gate.io, CoinEx, Bitfinex oraz BitMEX.
Prezes Crypto.com wyjaśnił, że należy przeanalizować czy te platformy nie doprowadziły do takich sytuacji, że traderzy nagle stracili dostęp do swoich kont, przez co nie byli w stanie uchronić się przed likwidacjami.
Marszalek sugerował także zbadanie, czy aby na pewno wszystkie wymienione giełdy prawidłowo wyceniały kursy danych aktywów.
Czy jednak Marszalek nieco nie przesadza i nie lepiej, aby przyjrzał się własnej giełdzie?
No właśnie niestety nasz rodak może mieć rację, bowiem okazuje się, że wiele CEX-ów znalazło się w ogniu krytyki ze strony użytkowników, którzy w momencie krachu nie mogli uzyskać dostępu do zarządzania swoimi środkami.
Pewien inwestor, znany na X jako „Cowboy”, oskarżył Binance o to, że giełda ta zamroziła dostęp do ich kont w czasie piątkowego rozlewu krwi na rynku.
Jak napisał, zlecenia z limitem oraz funkcje stop-loss również wyłączono, co zapewniło giełdzie „maksymalizację zysków podczas największej likwidacji w historii”.
Blokując użytkownikom możliwość zarządzania swoimi pozycjami lub „zajmowania pozycji długich na dołku”, Binance skutecznie przekształciła załamanie rynku w swoją własną maszynę do generowania zysków
– napisał.
Nie tylko „Cowboy” miał pretensje do dowodzonej przez Richarda Tenga giełdy.
Użytkownik X o nicku „ElonTrades” napisał, że manipulatorzy wykorzystali lukę w strukturze cenowej giełdy Binance, aby sztucznie obniżyć kurs USDe, co doprowadziło do przymusowych likwidacji wartych setki milionów dolarów.
To, co wyglądało na chaos, było w rzeczywistości skoordynowanym wykorzystaniem wewnętrznego systemu cenowego Binance, wzmocnionym przez szok makroekonomiczny i dźwignię systemową
– stwierdził.
Śledź CrypS. w Google News. Czytaj najważniejsze wiadomości bezpośrednio w Google! Obserwuj ->
Zajrzyj na nasz telegram i dołącz do Crypto. Society. Dołącz ->
