Od czego zależała kiedyś wycena bitcoina? CEO Coinbase wspomina, gdy za 1 dolara można było kupić naprawdę sporo BTC
Droga, jaką przeszedł bitcoin od internetowej ciekawostki dla komputerowych geeków po jedno z topowych aktywów inwestycyjnych na świecie, jest paradoksalnie długa, a zarazem krótka. Dziś kryptowaluta kosztuje ponad 123 tys. dolarów, a jeszcze 16 lat temu za 1 dolara można go było dostać naprawdę sporo BTC.
- Prezes Coinbase wspomniał moment, w którym po raz pierwszy wyceniono bitcoina.
- Jego wartość oszacowano wtedy na podstawie energii zużytej do jego wydobycia.
Kiedyś to było… kupowanie BTC za grosze
Wielu dzisiejszych inwestorów zapewne pluje sobie w brodę, że nie kupowali bitcoina w momencie, gdy ten był wart mniej niż bilet do kina czy obiad w barze mlecznym.
Kto by jednak pomyślał, że oparte na kryptografii aktywo, za którym stoi anonimowy twórca (lub grupa), po którym ślad zaginął, z biegiem czasu może stać się poważnym walorem inwestycyjnym i to na szczeblu nie tylko instytucjonalnym, ale i krajowym?
No cóż, można by tak gdybać godzinami i zapewne nie wyniknęłoby z tego nic odkrywczego, a tylko stracilibyśmy czas na żałowaniu niepodjętych decyzji.
To, czy bitcoin jest w danym momencie za drogi, by go już kupować lub wciąż zbyt tani, aby go sprzedawać, to już powinna być indywidualna decyzja każdej osoby.
Zawsze do wyboru mamy strategię DCA (skrót od dollar cost averaging), która polega na inwestowaniu określonej kwoty pieniędzy w aktywa w ustalonym, regularnym czasie.
Wczoraj informowaliśmy Was o tym, że kurs bitcoina kolejny raz już w tym roku osiągnął swój nowy rekord wszech czasów pod kątem wyceny w amerykańskiej walucie, gdy przekroczył poziom 125 tys. dolarów.
To, co napędza obecnie podróż cyfrowego złota na północ, to w głównej mierze jego zakupy przez wielkie instytucje, które albo tworzą własne bitcoinowe rezerwy, idąc śladem firmy Strategy, lub akumulują go poprzez ETF-y spot.
Co ciekawe, w obecnym cyklu w dalszym ciągu nie widzimy zbytnio wzmożonej aktywności ze strony tak zwanej „ulicy”, czyli detalistów.
Kiedyś to właśnie oni sprawiali, że wycena tworu Satoshiego Nakamoto regularnie wzrastała.
Założyciel i dyrektor generalny największej amerykańskiej giełdy kryptowalut Coinbase – Brian Armstrong – przy okazji najnowszego ATH przywołał wspomnienie momentu, w którym w ogóle ktoś po raz pierwszy w historii oficjalnie wycenił BTC.
Był to pewien programista posługujący się pseudonimem NewLibertyStandard, który w grudniu 2009 roku oszacował na podstawie kosztu energii elektrycznej potrzebnej do wydobycia jednego bitcoina, że za 1 dolara można by kupić 1309 bitcoinów.
Przy rekordowej wycenie BTC w okolicach 125 tys. dolarów, taka ilość kryptowalut dawałaby fortunę wynoszącą 163 625 000 dolarów!
Ludzie na tyle szaleni, by myśleć, że mogą zmienić świat, to właśnie ci, którzy go zmieniają
– dodał od siebie Armstrong nawiązując do tego, że od tamtego momentu minęło jedynie, a może aż 16 lat.
Bitcoin to już nie przelewki
Dziś społeczeństwo coraz bardziej zdaje sobie sprawę, że bitcoin może być idealnym nośnikiem chroniącym ich majątki przed inflacją, na podobnej zasadzie, co złoto.
Ciekawe jest to, jak zachował się kurs BTC po tym, jak w zeszłym tygodniu doszło do pierwszego od 7 lat zamknięcia rządu USA.
W przeszłości król cyfrowych aktywów reagował na takie sytuacje negatywnie, a teraz mieliśmy do czynienia z ucieczką inwestorów z ich kapitałem na ten właśnie rynek. Więcej o sprawie pisaliśmy w tym miejscu.
Śledź CrypS. w Google News. Czytaj najważniejsze wiadomości bezpośrednio w Google! Obserwuj ->
Zajrzyj na nasz telegram i dołącz do Crypto. Society. Dołącz ->