Najniższy kurs bitcoina od 4 miesięcy. Eksperci ostrzegają przed dalszą presją sprzedażową
Kurs bitcoina nie zdołał obronić bariery 70 tys. dolarów i spadł do najniższego poziomu od czterech miesięcy, nurkując w okolice 65,7 tys. dolarów. Dla byków dodatkowo złym newsem jest fakt, że ten ruch nie wygląda jak pojedynczy zjazd na południe, tylko jak kolejne stadium powolnego wykrwawiania rynku, w którym likwidacje, słaby popyt i sprzedaż dużych graczy zaczynają wspólnie spychać kurs w stronę kolejnych poziomów wsparcia.
- Kurs bitcoina spadł poniżej 66 tys. dolarów. Lokalny dołek został ustanowiony w okolicach 65,5–65,7 tys. dolarów.
- W ciągu ostatnich 24 godzin z rynku zniknęło ok. 1,85 miliarda dolarów w likwidacjach, co dodatkowo przyspieszyło spadek.
- Analitycy wskazują, że problemem nie jest wyłącznie makroekonomia, ale także wewnętrzna słabość rynku kryptowalut,
- Paradoksalnie aktywność sieciowa bitcoina nie wygląda tak tragicznie jak sam wykres ceny.
Bitcoin spada do najniższego poziomu od 4 miesięcy
Bitcoin kontynuuje powrót na południe i obecnie testuje poziomy, których rynek nie widział od około czterech miesięcy.
W trakcie ostatniej fali spadkowej kurs BTC zszedł poniżej 66 tys. dolarów, wyrysowując lokalny dołek w okolicach 65,5–65,7 tys. dolarów.
Dla inwestorów, którzy jeszcze niedawno liczyli na szybki powrót powyżej 80 tys. dolarów, jest to kubeł zimnej wody.
W ciągu doby bitcoin stracił około 7%, a w skali tygodnia spadł o ponad 12%. Najbardziej bolesna była jednak skala likwidacji.
Z rynku miało wyparować ok. 1,85 miliarda dolarów pozycji lewarowanych.
W praktyce oznacza to, że traderzy grający z dźwignią zostali masowo wyrzuceni z rynku, a przymusowe zamykanie pozycji jeszcze bardziej napędziło spadek.
Co ciekawe, przecena BTC dzieje się w momencie, gdy globalne rynki akcji wyglądają znacznie lepiej.
Podczas gdy topowe kryptowaluty spadają na swoich wykresach cenowych, to światowe indeksy akcji biją nowe rekordy, a kapitał płynie m.in. do spółek związanych ze sztuczną inteligencją.
To pokazuje ważne zjawisko – inwestorzy nie uciekają od ryzyka w ogóle, ale od cyfrowych aktywów.
Jeszcze ciekawiej robi się, gdy przyjrzymy się analizie od Bitfinex, która opisuje powolne wykrwawianie rynku.
W maju bitcoin najpierw odbił powyżej 82 tys. dolarów, ale miesiąc zakończył niżej, co według analityków pokazało, że głównym problemem są nie tyle warunki makro, ile wewnętrzna słabość rynku.
Chodzi przede wszystkim o zwiększoną sprzedaż ze strony długoterminowych inwestorów, którzy postanowili wykorzystać chwilowe odbicie do wychodzenia z pozycji.
Podczas gdy byki próbują podnosić kurs bitcoina, to przy każdym mocniejszym ruchu w górę pojawia się nowa podaż.
Ktoś sprzedaje, ktoś redukuje ryzyko, ktoś zamyka lewar, a w efekcie bitcoin nie dostaje paliwa do dalszego odbicia, a kolejne próby odbicia kończą się zderzeniem z podażą.
Bitcoin lubi paradoksy
Osobną kwestią, która zaskoczyła analityków, jest rozbieżność ceny bitcoina wobec aktywności w jego sieci.
Część danych on-chain nie pokazuje paniki, którą możemy zauważyć na wykresie cenowym BTC.
Badacze z Santiment zwrócili uwagę, że liczba aktywnych adresów BTC utrzymuje się powyżej 1 miliona dziennie, a liczba transakcji przekracza 400 tys. na dzień.
To oznacza, że sam blockchain nadal jest intensywnie używany, nawet jeśli cena kryptowaluty wygląda tak, jakby inwestorzy dopiero odkryli przycisk „sprzedaj”.
Santiment wskazuje również, że taki rozjazd między ceną a aktywnością sieci może być bardzo istotny.
Jeżeli kurs spada, ale użytkownicy nadal przesyłają BTC, tworząc transakcje i utrzymując wysoką aktywność adresów, to nie jest to klasyczny obraz projektu, który traci życie.
Problem leży raczej po stronie rynku, czyli likwidacji, odpływu kapitału, sprzedaży przez dużych graczy i słabego popytu.
Śledź CrypS. w Google News. Czytaj najważniejsze wiadomości bezpośrednio w Google! Obserwuj ->
Zajrzyj na nasz telegram i dołącz do Crypto. Society. Dołącz ->