Bitcoin po 50 000 USD? Hougan ujawnia, co powstrzymało krach i dlaczego bessa się kończy

Wall Street

Rynek kryptowalut aktualnie prezentuje nam obraz pełnoprawnej bessy, a ostatnie spadki kursu bitcoina oraz ucieczka inwestorów z sektora stablecoinów tylko to potwierdziły. Według jednego z najbardziej znanych inwestorów instytucjonalnych jesteśmy jednak znacznie  bliżej końca tej kryptozimy, niż wielu zakłada. 


  • CIO Bitwise twierdzi, że większość inwestorów źle odczytuje obecny moment cyklu.
  • Jego zdaniem obecny bessa trwa już od stycznia 2025 roku, a nie od głośnego krachu z 10 października.
  • Skalę spadków miały dotychczas maskować ETF-y i kryptospółki.

Najciemniej jest tuż przed świtem?

W momencie, gdy rynek cyfrowych aktywów ocenia to, jak bardzo mroźna może być obecna kryptozima i jakie ofiary pochłonie, Matt Hougan z Bitwise staje naprzeciw niedźwiedzim nastrojom i wysyła optymistyczną wiadomość dla inwestorów.

W najnowszej notatce dla klientów giganta inwestycyjnego stwierdził wprost, że rynek już teraz znajduje się w okresie bessy, która według jego obserwacji jest bardzo podobna do swoich poprzedniczek z lat 2018 i 2022.

To, co najbardziej zaskakuje, to wskazany przez CIO Bitwise czas rozpoczęcia obecnej kryptozimy. Jego zdaniem ta zaczęła się już w styczniu 2025.

Tak, ta teza brzmi dość zaskakująco, a wręcz absurdalnie. W tamtym czasie mieliśmy bardziej do czynienia z rozkwitem hossy, a nastroje na rynku były naprawdę bycze. Skąd więc takie twierdzenie?

Zdaniem Hougana przeciętny inwestor nie odczuł tego, że właśnie wtedy hossa dobiegła końca, ponieważ część rynku była napędzana wzrostowo przez kapitał instytucjonalny.

Hougan w swojej analizie przedstawił podział na trzy „koszyki” kryptowalut:

  • do których instytucje miały łatwy dostęp (m.in. BTC/ETH/XRP) – ta grupa spadła relatywnie mniej,
  • których pierwsze ETF-y spot wystartowały dopiero w 2025 roku- te alty oberwały znacznie mocniej,
  • tokeny bez widocznego popytu ze strony instytucji – ta grupa została, mówiąc brutalnie, zmielona.

Najmocniejszy konkret, jaki pada w notatce od Hougana, to stwierdzenie, że ETF-y i inwestycje poczynione w zeszłym roku przez kryptowalutowe skarbce (DAT-y) odpowiadały kwocie 750 miliardów dolarów, które tworzyły popyt instytucjonalny, dzięki któremu udało się „zamortyzować” spadki na wykresie cenowym bitcoina.

CIO Bitwise pokusił się o stwierdzenie, że bez tego BTC mógłby dotychczas stracić nawet 60% swojej ceny od swojego ostatniego ATH z 6 października, które wynosi około 126 200 dolarów.

Z czego jednak wynika jego optymizm wobec szybkiego zakończenia obecnej bessy?

Jak napisał, kryptozimy nie kończą się euforią, tylko zmęczeniem. A to, co teraz widzimy, czyli dominacja skrajnego strachu i silne niezdecydowanie, przypomina mu okolice dołków z poprzednich cykli.

Czynnikami, które miałyby w najbliższym czasie doprowadzić do odwrócenia trendu, miałby być lepszy sentyment makro, pozytywne zaskoczenie w temacie CLARITY Act oraz sygnały adopcji bitcoina na szczeblu państwowym.

Nie wszyscy są jednak tak byczo nastawieni

Warto jednak dodać, że nie wszyscy kupują narrację przedstawioną przez dyrektora Bitwise.

Firma Galaxy Digital i jej szef  działu badań – Alex Thornostrzegają, że kurs może jeszcze testować niższe strefy — nawet okolice 70 tys. dolarów, a w skrajnym scenariuszu także poziom tzw. zrealizowanej ceny w okolicach 56 tys. dolarów.

Z kolei założyciel i dyrektor generalny Alphactal, Joao Wedson, zwrócił uwagę, że aby cena bitcoina osiągnęła dno, muszą się wydarzyć dwie rzeczy.

Krótkoterminowi posiadacze (STH) muszą zacząć tracić, co już się dzieje. Do tego jednak długoterminowi posiadacze (LTH) także muszą „zacząć ponosić straty”, co jeszcze się nie wydarzyło.


Śledź CrypS. w Google News. Czytaj najważniejsze wiadomości bezpośrednio w Google! Obserwuj ->

Zajrzyj na nasz telegram i dołącz do Crypto. Society. Dołącz ->