Współzałożycielka i współdyrektor generalna giełdy kryptowalut Binance – Yi He – ostrzegła wszystkich, że jej konto na platformie WeChat zostało skradzione i wykorzystane do promocji jednego z tokenów. Ta sytuacja stanowi dowód na to, że o bezpieczeństwie inwestorów z tego rynku nie decydują regulacje, a edukacja i zdrowy rozsądek.
- Stare konto Yi He na platformie WeChat zostało wykorzystane do wywindowania ceny jednego z memecoinów.
- Kradzież kont znanych osób na serwisach społecznościowych, aby promować scamy, to znany sposób oszustów.
Szefowa Binance ma problem
Niedawno pisaliśmy o tym, że największa na świecie giełda kryptowalut – Binance – ma nowego dyrektora generalnego, a dokładnie to jednego z dwóch, bowiem od teraz obok Richarda Tenga (obecny prezes od listopada 2023 roku), firmą zarządza również Yi He (prywatnie życiowa partnerka założyciela i byłego CEO, czyli Changpeng Zhao).
Niewątpliwie można stwierdzić, że ta pani jest osobą bardzo wpływową na rynku kryptowalut, a wśród społeczności cyfrowych aktywów jej zdanie na dany temat może być uznawane za wyznacznik danego kierunku czy trendu.
Gdy ktoś w pewnych kręgach uchodzi za osobę wpływową i opiniotwórczą, to przeważnie oszuści próbują wykorzystać ten fakt do realizacji własnych niecnych celów.
I tak właśnie wydarzyło się w przypadku Yi He, która poinformowała, że jej konto na platformie WeChat zostało przejęte po tym, jak skradziono jej stary numer telefonu komórkowego.
To kolejna sytuacja, która potwierdza, że w przypadku tego typu serwisów należy zawsze stosować weryfikację dwuetapową, co tyczy się również platform od Meta, X czy innych dostawców.
Nowa szefowa Binance nie zadbała odpowiednio o kwestie bezpieczeństwa i straciła dostęp do swojego konta na wspomnianym komunikatorze.
Hakerzy natomiast wykorzystali jej wizerunek, aby promować token o nazwie Mubarakah, dzięki czemu udało im się wywindować jego cenę, a samemu zarobić na tym 55 tys. dolarów, zanim kurs się załamał.
Nie dajcie się złapać na rekomendacje „celebrytów”
Tego typu ataków na konta znanych osób jest sporo. W przypadku WeChat pod koniec listopada ofiarą hakerów padł również twórca blockchaina Tron oraz lider giełd kryptowalut HTX oraz Poloniex – Justin Sun – który o tym poinformował na X.
W przeszłości dostęp do swoich kont na różnych platformach (przeważnie Instagram oraz X) traciły również osoby spoza branży kryptowalut.
W zeszłym roku ofiarą cyberprzestępców padł raper 50 Cent, który stracił w jednym momencie dostęp do profilu na X oraz oficjalnej strony internetowej. Hackerzy wykorzystali oba do promowania fałszywego tokena GUNIT, na którym w niespełna godzinę zarobili 30 milionów dolarów,
Analogiczna sytuacja miała miejsce w 2023 roku, gdy przejęto konto Miry Murati, jednej z dyrektorów firmy OpenAI, stojącej za ChatGPT.
We wrześniu 2024 roku przejęto nawet oficjalne konto giganta z sektora AI i promowano na nim fałszywe tokeny.
Takich przypadków jest od groma, a do tego dochodzą deep fake’i podszywające się pod znane osoby, takie jak Elon Musk, Michael Saylor czy Vitalik Buterin, które niby zachęcają do inwestycji w dane aktywa.
W czym tkwi problem?
Dlaczego ten problem w dalszym ciągu jest tak powszechny? Ponieważ ta metoda oszustów po prostu działa, a ludzie bezmyślnie łapią się na ich wędkę i nie pomogą tutaj żadne regulacje, o których tak głośno w ostatnich dniach mówi premier Donald Tusk.
Szef naszego rządu zarzeka się, że weto prezydenta Karola Nawrockiego pod ustawą, która miała ponoć implementować unijne przepisy do polskiego prawa, doprowadzi do tego, że w Polsce będziemy mieć znacznie więcej kryptowalutowych scamów.
Ustawa, która zamiast wspierać branżę blockchaina nad Wisłą, to stanowi tak naprawdę ogromne zagrożenie dla tego sektora, w żadnym stopniu nie chroniłaby inwestorów przed oszustwami.
Tutaj konieczna jest edukacja na temat metod działania cyberprzestępców oraz zdrowy rozsądek, a nie naiwność i podążanie za ludźmi z Internetu. Jeżeli widzimy na telefonie, że Elon Musk pisze na swoim profilu na X, żeby przesłać mu bitcoina, a w zamian odeśle nam aż 5 BTC, to czy pokrzywdzona osoba nie będzie sama sobie winna?
Albo jeżeli kupi token, który nagle zaczął rekomendować prezes znanej firmy, a potem okaże się to scamem?
W Polsce trwa właśnie prawdziwa afera, dotycząca milionowych oszustów w sektorze deweloperskim, która jest największym skandalem od czasu Amber Gold. Czy tutaj poszkodowanych przez HREIT inwestorów uchroniły jakieś przepisy?
Śledź CrypS. w Google News. Czytaj najważniejsze wiadomości bezpośrednio w Google! Obserwuj ->
Zajrzyj na nasz telegram i dołącz do Crypto. Society. Dołącz ->