Donald Trump ponownie zaskakuje w sprawie swojego podejścia do kwestii zakończenia wojny w Ukrainie. Z jego wypowiedzi może wynikać to, że Republikanin zdał już sobie w pełni sprawę, że został wykorzystany przez Władimira Putina.
- Trump rozmawiał z Zełenskim podczas Zgromadzenia Ogólnego ONZ. Niedługo potem zasugerował w mediach społecznościowych, że Ukraina jest w stanie wygrać wojnę z Rosją.
- Następnie sekretarz stanu USA – Marco Rubio – wypowiedział się na temat oczekiwanego scenariusza zakończenia konfliktu rosyjsko-ukraińskiego.
Trump definitywnie zmienia front?
Od dłuższego czasu z wypowiedzi Donalda Trumpa wynika, że amerykański prezydent w końcu przejrzał na oczy w kwestii swojego „przyjaciela” Władimira Putina i zrozumiał, że rosyjski dyktator tak naprawdę go wykorzystał do swoich celów.
Jeszcze miesiąc temu obydwaj przywódcy spotkali się na Alasce w celu przeprowadzenia rozmów dot. zakończenia wojny w Ukrainie. Absurdem tej sytuacji było to, że Waszyngton negocjuje z Moskwą kwestię pokoju w Ukrainie bez obecności przedstawicieli Kijowa.
Po tym spotkaniu narracja ze strony Trumpa dot. całej sytuacji zaczęła ulegać zmianie. Republikanin w końcu otwarcie skrytykował Rosję za ataki na Ukraińców, a nawet ostatnio przyznał, że to Kreml jest agresorem, który zaatakował naszego wschodniego sąsiada.
Wcześniej podchodził do tej sprawy trochę po macoszemu, jakby to chodziło o jakąś błahą niesnaskę, a nie prawdziwą wojnę, w której ginie tysiące żołnierzy, ale i cywilów.
Podczas przeprowadzonego w ostatnich dniach Zgromadzenia Ogólnego ONZ Republikanin miał okazję ponownie już rozmawiać z prezydentem Ukrainy, Wołodymyrem Zełenskim. Niedługo potem Trump na swojej platformie Truth Social napisał coś, co wygląda jak deklaracja pomocy w pokonaniu Rosji.
Po bliższym poznaniu i pełnym zrozumieniu sytuacji militarnej i gospodarczej Ukrainy i Rosji oraz po dostrzeżeniu problemów gospodarczych, jakie stwarza to Rosji, uważam, że Ukraina, przy wsparciu Unii Europejskiej, jest w stanie walczyć i ODZYSKAĆ całą Ukrainę w jej pierwotnej formie
– napisał Trump oraz dodał:
Putin i Rosja mają OGROMNE kłopoty gospodarcze i nadszedł czas, aby Ukraina działała. W każdym razie życzę obu krajom powodzenia. Będziemy nadal dostarczać broń NATO, aby NATO mogło z nią zrobić, co zechce. Powodzenia wszystkim!
Z tym „powodzenia wszystkim” nieco przesadził, bo mówimy tu o konflikcie zbrojnym, a nie zawodach piłkarskich.
Czy Trump swoim wpisem chciał jedynie podnieść morale Ukraińców, a może dać do zrozumienia Putinowi, że nie jest już jego „przyjacielem”, a jego dni są policzone?
Jeszcze do niedawna jego narracja opierała się na tym, że najlepiej by było, jakby obie strony się dogadały ze sobą. Z tym, że to nie jest konflikt o taryfy celne, ale o tereny zajęte przez rosyjskie wojska i ostrzał niewinnych ludzi.
Z jednej strony w większości przypadków było tak, że nawet w sytuacji rozejmu po trwającym konflikcie zbrojnym, gdzie dochodziło do akcji desantowych, część zajętych terenów zostawała już pod kontrolą agresora i w przypadku Ukrainy Trump także zakładał taki scenariusz.
A tu nagle pojawiają się wnioski, że jednak Ukraina jest w stanie wypędzić najeźdźcę i odzyskać wszystkie swoje tereny.
Głos w całej sprawie zajął również sekretarz stanu – Marco Rubio – który dodał od siebie, że Trump ma jeszcze jednego asa w rękawie. Chodzi o kolejne sankcje.
Donald Trump ma szansę i możliwości nałożenia nowych sankcji na Rosję. Prezydent Trump jest bardzo cierpliwym człowiekiem. Jest bardzo oddany pokojowi, ale jego cierpliwość nie jest nieskończona
– powiedział w czasie sesji ministrów spraw zagranicznych Rady Bezpieczeństwa ONZ.
Rubio zaznaczył jednak, że Waszyngton nie zamierza iść na noże z Kremlem. Głównym celem w dalszym ciągu pozostaje doprowadzenie do negocjacji pokojowych Rosji z Ukrainą.
Śledź CrypS. w Google News. Czytaj najważniejsze wiadomości bezpośrednio w Google! Obserwuj ->
Zajrzyj na nasz telegram i dołącz do Crypto. Society. Dołącz ->
