Ta kryptozima jest inna niż poprzednie. Większość inwestorów tego nie widzi
Spadki na rynku kryptowalut może i wyglądają brutalnie, ale zdaniem współzałożyciela Chainlink mamy obecnie do czynienia z zupełnie innym rodzajem bessy niż te, których doświadczaliśmy w przeszłości. Sergey Nazarov przekonuje, że tym razem „nic się nie zepsuło”, a fundamenty branży są silniejsze niż kiedykolwiek wcześniej.
- Kapitalizacja rynku kryptowalut od październikowego szczytu spadła o 44%, ale tym razem nie doszło do żadnych upadków na miarę nagłego zamknięcia się FTX.
- Zdaniem Sergieya Nazarova branża zdała test odporności na zwiększoną zmienność. To sygnał, że krypto coraz mniej zależy wyłącznie od spekulacji cenowej.
- Jak podkreślił, tokenizacja aktywów rzeczywistych (RWA) stale rośnie mimo bessy. Wartość tego segmentu rynku wzrosła o 300% w skali roku.
Nazarov: ta bessa wiele mówi o dojrzałości branży krypto
Rynek kryptowalut z całą pewnością znajduje się dziś w zupełnie innym miejscu, niż był jeszcze 3-4 lata temu.
To, że dominację na nim ponownie przejęły niedźwiedzie, a miniona hossa była znacznie inna od poprzednich (chociażby ze względu na brak altseasonu), również jest niepodważalnym faktem.
Mamy bessę i mimo kilku czynników, które jeszcze do niedawna pozwalały wierzyć, że obecne spadki są jedynie przejściową korektą, musimy się z tym pogodzić, że nadeszła kolejna kryptozima.
Kolejna, ale również diametralnie inna niż wszystkie poprzednie.
Teraz ten w obszernym wpisie na X omówił współzałożyciel Chainlink – Sergey Nazarov – który stwierdził, że porównywanie obecnego cyklu bessy do chociażby 2022 roku, jest całkowicie pozbawione sensu.
Jak podkreślał, od październikowego szczytu, gdy bitcoin w dniu 6 października osiągnął swój ostatni rekord wszech czasów na poziomie 126 200 dolarów, kapitalizacja całego rynku kryptowalut spadła o około 44%, z poziomu 4,4 biliona dolarów do około 2,3 biliona.
I to zaledwie cztery miesiące! Czy ta zmiana powinna nas jakoś specjalnie niepokoić? Nie do końca.
W poprzednich cyklach spadki były potęgowane przez ogromne błędy w zarządzaniu ryzykiem, które kończyły się spektakularnymi upadkami instytucji, jak FTX. Teraz czegoś takiego po prostu nie widzimy
– zauważa Nazarov.
Ciężko się z nim nie zgodzić, bowiem w poprzednim roku nie doszło do żadnej spektakularnej katastrofy, która by podmyła fundamenty tego rynku.
Co prawda, mieliśmy największą w historii likwidację lewarowanych pozycji, która zmiotła z parkietu ponad 19 miliardów dolarów, ale był to efekt zbyt dużego apetytu inwestorów na ryzyko oraz ich chciwości.
Poza tym te środki przecież nie wyparowały, tylko ktoś na tym zarobił, a dokładnie giełdy kryptowalut.
Jednakże nie było to nic tak spektakularnego, jak chociażby załamanie się ekosystemu Terra, co pochłonęło w maju 2022 roku 40 miliardów dolarów, czy upadek drugiej największej giełdy na świecie, czyli FTX.
Nazarov jest zdania, że powyższe stanowi dowód na to, że sektor krypto nauczył się funkcjonować w warunkach dużej zmienności, bez generowania ryzyk, które mogłyby zagrozić całemu systemowi.
Na obecną kondycję kryptowalut wpływają czynniki zewnętrzne – makro oraz geopolityka – a nie psucie się tej branży od środka.
Drugim kluczowym argumentem, o którym pisze współtwórca Chainlink, jest rozwój tokenizacji aktywów rzeczywistych.
Jak wynika z danych platformy RWA.xyz, wartość on-chain tego segmentu rynku krypto w ciągu ostatnich 12 miesięcy wzrosła aż o 300%. Co należy podkreślić, udało się to pomimo spadków cen bitcoina oraz altcoinów.
To sygnał, że tokenizacja nie jest już ściśle powiązana z cenami kryptowalut. Dostarcza własnej, unikalnej wartości, która może rosnąć niezależnie od rynku spekulacyjnego
– podkreśla Nazarov.
To nie jest odosobniona opinia
Optymizm Nazarova podzielają również inni analitycy.
Zespół Bernsteina określa obecną sytuację jako „najsłabszy scenariusz bessy w historii bitcoina”, wskazując, że to raczej kryzys zaufania niż realny problem fundamentów.
Zwrócili przy tym uwagę, że rynek nie doświadczył żadnych systemowych załamań, a odpływ kapitału z funduszy ETF opartych na BTC wyniósł zaledwie około 7%, mimo że cena kryptowaluty spadła o blisko 50%.
To, co obserwujemy dziś na wykresach, jest przede wszystkim kryzysem zaufania. Nic się nie zepsuło i nie wyjdą na jaw żadne ukryte problemy
– podkreślili.
Z kolei przedstawiciele giełd zwracają uwagę, że obecna wyprzedaż została wywołana głównie czynnikami spoza rynku kryptowalut.
Chodziło m.in. obawy (zresztą niesłuszne) o rozwój komputerów kwantowych, które miałyby niby złamać kod Bitcoina, oraz politykę monetarną Fedu.
Analiza wykresu BTC również coraz bardziej wskazuje na to, że jesteśmy blisko lokalnego dołka, po którym są spore szanse na powrót do wzrostów.
Wszystko będzie jednak uzależnione od kierunku polityki Fedu po zmianie prezesa tej instytucji w maju, co powinno się przełożyć na płynność rynkową.
Śledź CrypS. w Google News. Czytaj najważniejsze wiadomości bezpośrednio w Google! Obserwuj ->
Zajrzyj na nasz telegram i dołącz do Crypto. Society. Dołącz ->
