„Rzeczpospolita” ujawniła „taśmy Sylwestra Suszka”, założyciela zondacrypto. Ten przed laty miał nagrać… Rafała Zaorskiego, znanego polskiego spekulanta.
- Sylwester Suszek miał nagrać Rafała Zaorskiego.
- Z „taśmy” wynika, że znany spekulant był winny BitBay’owi spore pieniądze.
Suszek nagrywał współpracowników?
Jak teraz ujawnia „Rz”, Sylwester Suszek, założyciel BitBay’a, czyli pierwszej inkarnacji zondacrypto, „nagrywał rozmowy ze swoimi partnerami biznesowymi”.
Jednym z nich okazał się Rafał Zaorski, najsłynniejszy polski spekulant giełdowy. I właśnie do rejestracji rozmowy z nim dotarły media.
Gazeta zarzeka się, że nagranie jest prawdziwe i posiada je także prokuratura. Suszek miał zaś nagrywać Zaorskiego, gdyż uznał, że został przez niego okradziony. Rejestracji dokonał 31 grudnia 2020 r.
Co wynika z „taśmy”? Suszek miał pretensje do Zaorskiego za to, że ten mając dostęp do jego giełdy (o tym za chwilę), „wyciągnął z niej miliony i nie oddał”.
Co mi da wypuszczenie tego, ujawnienie całej prawdy takiej, jaka była o Rafale Zaorskim, który mówił, że, k…, miliony pozarabiał, a tak naprawdę to miliony stracił
– słychać na nagraniu Suszka, na co Zaorski odpowiada, że „stracił dużo, bardzo dużo swoich [pieniędzy – red.]” i żałuje, że w „2018 r. nie dał sobie spokoju”.
Mam w stosunku do ciebie taki dług, obiecałem ci coś i nigdy na ciebie złego słowa nie powiem, nawet jak będziesz po mnie jechał, bo masz do tego prawo
– odpowiada.
Suszek chce zwrotu środków.
Ja nie mam żadnego takiego dłużnika, jak, k…, ciebie, tak wysokiego, rozumiesz? Dlaczego? Bo ci, k…, zaufałem. Dlaczego? Bo, k…, powiedziałeś, że to wszystko ogarniesz
– zarzucał spekulantowi. Nie padają konkretne kwoty.
Chodzi o Krypto Jam?
O co dokładnie chodzi? Dziennik przypomina, że Zaorski miał poprzez swoją spółkę Krypto Jam zajmować się animacją rynku na BitBay.
Tyle że, jak wynikać ma z „taśmy”, wypłacił sobie środki i wykorzystał na swoje cele, w czasie rejestracji nagrania mówił, że nie miał „z czego oddać”.
Ja ci powiem, Rafał, bo to mnie najbardziej boli. To, że straciłeś, to jedno, ale to, że mnie okradłeś, czyli powiedziałeś w Dubaju, że potrzebujesz i odsyłasz, to jest, k…, kradzież, i dobrze o tym wiesz. I to była żywcem kradzież. Przesadziłeś po prostu na maksa. I, co gorsza, ja nic z tym nie zrobię. Sprzedawałeś bitcoiny, miałeś wysłać kasę, nie pamiętasz? Przypomnieć?
– tłumaczy Suszek.
Zaorski miał odpowiedzieć, że szuka pomysłu jak spłacić BitBay.
Muszę dokładnie zrobić taką skalę, jak ty z BitBay’em. I myślę nad tym nawet, żeby fundusz zebrać, złożyć kasę, potem dać komuś zarządzanie. Mówię o takich gościach, którzy lubią być twarzą jakiegoś funduszu i zebrać na to hajs, ale to nie jest nawet temat na
telefon
– miał dodać.
Suszek odpowiedział mu wtedy, że będzie musiał w końcu wszystko ujawnić – szczególnie „jak [do jego firmy] przyjdą audytorzy”.
„Rz” tłumaczy, że Krypto Jam Zaorskiego miało gwarantować zondacrypto płynność, a jej właściciel zatrudnił do „robienia wolumenów” dziesięciu traderów, by zajmowali się tzw. proptradingiem: każdy z nich otrzymywał po 3 bitcoiny i „obracał tymi środkami, animując giełdę”.
Problem w tym, że owe bitcoiny wypłacił im Suszek.
Zaorski to człowiek rozchwiany, w pewnym momencie zwolnił pięciu z nas i sam przejął ich wolumen. Kiedyś byliśmy świadkami, jak Sylwek Suszek wpadł wściekły do biura Krypto Jam, Rafał ukrył się przed nim. Potem tłumaczył nam, że Suszek jest mu winny pieniądze, a było odwrotnie
– wspominał „Rzeczpospolitej” jeden z byłych pracowników „Zaora”.
Po tym, jak Sylwek zaginął, do Zaorskiego przyszli „smutni panowie” po odzyskanie kasy
– podsumowuje.
Śledź CrypS. w Google News. Czytaj najważniejsze wiadomości bezpośrednio w Google! Obserwuj ->
Zajrzyj na nasz telegram i dołącz do Crypto. Society. Dołącz ->
