Jeszcze do niedawna filmy generowane przez AI były traktowane jak ciekawostki. Jednak wraz z premierą Seedance 2.0 żarty się skończyły, a panikować zaczęło samo Hollywood.
- Seedance 2.0 od ByteDance to pierwszy model generatywnej AI pozwalający tworzyć klipy, które trudno odróżnić od ujęć z rzeczywistych filmów.
- Wielkie wytwórnie (Disney, Netflix) oskarżają twórców o piractwo na wielką skalę, podczas gdy małe studia widzą w modelu szansę na przetrwanie.
Seedance 2.0 to pierwszy tak realistyczny model wideo
Postaci z sześcioma palcami, nienaturalna anatomia czy wyskakujące w losowych momentach artefakty – wszystko to było standardem filmów generowanych przez sztuczną inteligencję.
I chociaż niektóre z nich były imponujące, wciąż bardzo łatwo było odróżnić je od prawdziwych nagrań, przez co generatory wideo były raczej mało użyteczne, a zastąpienie aktorów i reżyserów przez maszynę wydawało się melodią odległej przyszłości.
Model Seedance 2.0 wypuszczony przez twórców TikToka – chiński ByteDance – przyniósł jednak przełom.
Nie tylko daje twórcom większą kontrolę nad treścią, ale i jest zdolny do generowania filmów praktycznie nieodróżnialnych od rzeczywistych produkcji.
Udowodnił to jeden z pierwszych klipów, które pojawiły się w sieci, przedstawiający bijatykę Brada Pitta z Tomem Cruise’em. Krótki prompt wyprodukował tu fragment filmu, który nie tyle jest „dobry jak na AI”, ile praktycznie nie da się go odróżnić od rzeczywistych kadrów.
Już za chwilę jedna osoba będzie mogła usiąść przy komputerze i stworzyć film nieodróżnialny od tego, co teraz wypuszcza Hollywood.
– mówił Rhett Reese, współautor scenariusza do komedii „Deadpool & Wolverine”.
Sam klip w swoim poście na X Reese skomentował bardzo krótko: „Nie chcę tego mówić, ale dla nas to już chyba koniec”.
Następnie ten konkretny klip miał okazać się fałszywym alarmem.
Przynajmniej częściowo, ponieważ według niektórych źródeł nie został stworzony od zera w Seedance 2.0. Twórcy wykorzystali gotowe nagranie z kaskaderami, w którym AI podmieniło otoczenie oraz twarze aktorów.
Jednak to nic nie zmieniło.
Sieć zalała fala filmów stworzonych przy użyciu modelu od ByteDance, których jakość była na tyle wysoka, by internet zaczął podejrzewać rychłą śmierć tradycyjnego przemysłu filmowego.
Disney i Netflix oskarżają ByteDance o naruszenie praw autorskich
Fala generowanego przez internautów „AI Slopu” – jak to zwykle bywa – zawierała postaci chronione prawami autorskimi, takie jak Darth Vader, Deadpool czy Spider-Man.
To wywołało natychmiastową reakcję Disneya, który wystosował do ByteDance wezwanie do zaprzestania nieautoryzowanego działania.
Firma twierdzi, że Chińczycy wykorzystali katalog należących do niej treści do trenowania modeli bez potrzebnej licencji. Podobny list wystosowały Paramount, oskarżający ByteDance o rażące naruszenie własności intelektualnej, Warner Bros. Discovery czy Netflix, który określił model mianem „high-speed piracy engine”.
W odpowiedzi twórcy Seedance 2.0 formalnie podkreślili, że szanują prawa autorskie i wzmocnią zabezpieczenia w swoim modelu, jednak cała afera mogła być „wliczona w koszty”.
Podczas gdy na szczytach przemysłu rozrywkowego możliwości produktu wywołały panikę, część niższych warstw przyjęła je z entuzjazmem.
Rzeczpospolita przytacza komentarz Davida Kwoka z małego studia Tiny Island Productions, który uważa, że modele generatywne tak wysokiej jakości pozwolą małym studiom tworzyć filmy, których wcześniej nie mogły produkować ze względu na ograniczenia budżetowe.
To może być jednak wizja zbyt optymistyczna i zbyt naiwna ekonomicznie, ponieważ wraz z możliwościami samodzielnego generowania filmów niskim kosztem prawdopodobnie drastycznie wzrośnie ich podaż. Demokratyzacja może przynieść tu efekt odwrotny do oczekiwanego, przybliżając nas do świata, w którym reżyserem jest każdy. A jeśli jest nim każdy – nie jest nim nikt, przy czym wartość samych filmów dąży do zera.
Śledź CrypS. w Google News. Czytaj najważniejsze wiadomości bezpośrednio w Google! Obserwuj ->
Zajrzyj na nasz telegram i dołącz do Crypto. Society. Dołącz ->
