Donald Tusk chce obniżyć ceny paliw na stacjach. W praktyce chodzi o cięcia VAT-u i akcyzy. Co sądzą jednak o tym pomyśle eksperci?
- Rząd chce obniżyć VAT i akcyzę na paliwo.
- Eksperci wskazują na to, że to pozorny ruch, który wiele nie zmieni.
Plan rządu dotyczący podatku VAT i akcyzy
VAT na paliwo ma spaść z 23 do 8%, a akcyza do najniższego poziomu, jaki jest możliwy. Ma to pomóc w obniżeniu cen paliwa, które drożeje przez konflikt, jaki od miesiąca trwa na Bliskim Wschodzie.
Czy to jednak dobry kierunek?
Portal Money.pl poprosił o opinię Macieja Wrońskiego, prezesa Transport Logistyka Polska, organizacji, która zrzesza podmioty z branży logistycznej i transportowej.
Mam sporą rezerwę wobec proponowanej obniżki VAT-u. Ona nie będzie miała efektu gospodarczego. Ma wpływ na indywidualnych, prywatnych posiadaczy samochodów, ale w biznesie, w transporcie, czy w gospodarce VAT jest składnikiem neutralnym. Dla płatników VAT-u, szczególnie tych, którzy wykonują usługi lub dostarczają towar w relacjach B2B, jego wysokość nie ma żadnego wpływu na ostateczny wynik gospodarczy. Dlatego to rozwiązanie nie ochroni polskich miejsc pracy, nie wygasi impulsu inflacyjnego i nie stworzy tarczy dla przedsiębiorczości
– ostrzegł.
Jego zdaniem decyzja ta jest populistyczna.
Skutki obniżki stawki VAT będą co najwyżej polityczne – prywatni posiadacze samochodów odczują, że władza zrobiła im dobrze, bo mniej zapłacą za paliwo na słupku. Ale na końcu za ten pomysł zapłacimy wszyscy – obniżenie VAT-u to jest de facto koszt dla państwa i pogłębienie deficytu budżetowego. Dlatego skoro mamy ponosić koszty i godzimy się na nie, to trzeba tak zarządzać publicznymi pieniędzmi, aby generowały one korzyści dla gospodarki, a nie tylko dla bogatszych gospodarstw domowych
– dodał.
Dalej tłumaczył, że „większość przewoźników kupuje paliwo po cenach zbliżonych do hurtowych”, a więc „interesuje ich cena netto, gdyż VAT przerzucany jest dalej w kolejnych łańcuchach transakcji”.
I z tego powodu pomysł rządu nie obniży inflacji.
Osobną kwestią pozostaje akcyza. I tu pojawia się inny problem: ekspert uważa, że do końca nie wiadomo, co rząd ma na tym polu na myśli.
Minimalny poziom akcyzy określony w dyrektywie energetycznej, to 330 euro dla diesla, czyli około 1420 złotych dla 1000 litrów (1,10-1,16 zł/litr). My mamy w Polsce stawkę akcyzy dla oleju napędowego na poziomie 1160 zł, a więc poniżej unijnego minimum. Tyle że do tego dochodzi opłata paliwowa, która wynosi 453,52 złotych oraz opłata emisyjna – 80 zł. W efekcie całość to 1693,52 zł, czyli więcej o około 270 złotych niż wskazana w dyrektywie minimalna kwota. W związku z tym, to, co rząd może realnie zrobić, to obniżenie któregoś z tych składników: akcyzy, opłaty paliwowej albo opłaty emisyjnej o ok. 27 gr na litr
– wyliczał w rozmowie z Money.pl.
Inny ekspert, ale podobne zdanie
Piotr Juszczyk, główny doradca podatkowy InFakt, w rozmowie z Business Insider wskazał na to, że patrzy na sprawę podobnie.
Jeśli przedsiębiorca miesięcznie wydaje 1000 zł netto na paliwo, to przy stawce 23 proc. płaci 1230 zł brutto i odlicza 230 zł VAT. Po obniżce do 8 proc. zapłaci 1080 zł brutto, a odliczy 80 zł VAT. Dalej kosztem rzeczywistym przedsiębiorcy będzie 1000 zł
— tłumaczył.
Podsumowując, działania rządu to po prostu zabieg PR-owy. Dla przewoźników i przedsiębiorców, którzy odliczają VAT, nic się nie zmieni. Straci za to budżet państwa, czyli my wszyscy. Na czymś administracja będzie musiała zaoszczędzić. Pytanie, na czym.
Śledź CrypS. w Google News. Czytaj najważniejsze wiadomości bezpośrednio w Google! Obserwuj ->
Zajrzyj na nasz telegram i dołącz do Crypto. Society. Dołącz ->
