Ropa ponownie zbliża się do granicy 100 dolarów za baryłkę, a na rynku zaczyna brakować powodów do optymizmu. Po kolejnej wymianie uderzeń między USA a Iranem ceny WTI i Brent wspięły się na najwyższe poziomy od wielu tygodni, podczas gdy ruch tankowców przez cieśninę Ormuz pozostaje mocno ograniczony. Goldman Sachs ostrzega, że dalsza eskalacja może wypchnąć Brent nawet do 120 dolarów, co stanowiłoby ogromny problem nie tylko dla kierowców.
- Cena Brent przekroczyła w poniedziałek 98 dolarów, osiągając najwyższy poziom od 24 lipca. WTI również mocno drożeje, a we wtorek rano kontrakty kosztowały około 93 dolarów.
- USA i Iran ponownie uderzają w statki, a Teheran grozi rozszerzeniem działań na infrastrukturę energetyczną.
- Analitycy Goldman Sachs prognozują wzrost do ceny 120 dolarów za baryłkę jako scenariusz dalszej eskalacji.
Ropa znów drożeje
Jeszcze kilka dni temu pisaliśmy, że ropa ponownie zbliża się do psychologicznej granicy 100 dolarów.
Teraz sytuacja na rynku czarnego złota zaczęła się jeszcze bardziej komplikować.
W poniedziałek Brent podrożała do 98,06 dolara za baryłkę, a WTI wzrosła do 93,29 dolara.
We wtorek rano kontrakty na nie kosztowały odpowiednio około 97,5 i 92,9 dolara.
Na części wykresów CFD notowania WTI przekroczyły również 94 dolary, jednak nie należy utożsamiać tego poziomu z maksimum konkretnego kontraktu futures.
Co istotne, poniedziałkowe szczyty obu rodzajów ropy znalazły się na najwyższym poziomie od 24 lipca.
Iran uderza w najczulszy punkt światowej gospodarki
Głównym źródłem niepokoju pozostaje konflikt na linii USA–Iran.
W weekend amerykańskie siły uderzyły w trzy irańskie tankowce, w tym jeden w pobliżu wyspy Kharg, kluczowej dla eksportu ropy z Iranu.
Teheran w odpowiedzi zagroził rozpętaniem „wojny gospodarczej” i zapowiedział utworzenie nowej strefy ograniczeń żeglugowych w Zatoce Perskiej.
Biorąc pod uwagę, że ruch przez cieśninę Ormuz pozostaje mocno ograniczony, te doniesienia są wyjątkowo niekorzystne dla rynku ropy.
W poniedziałek przepłynęło nią zaledwie siedem statków przewożących surowce.
Jak widać, nie trzeba nawet całkowicie zamykać Ormuzu, aby generować kolejne problemy na rynku.
Wystarczy, że armatorzy ograniczają rejsy, rosną koszty ubezpieczenia i transportu, a dostawy docierają do odbiorców ze sporym opóźnieniem.
Do tego dochodzi kolejny problem, jakim jest dostępna podaż.
Analitycy Energy Aspects wskazują, że tempo, w jakim zapasy ropy się kurczą, w ostatnich tygodniach mocno przyśpieszyło.
Będzie jeszcze drożej
Wszystko wskazuje na to, że przebicie poziomu 100 dolarów przez Brent oraz WTI to wyłącznie kwestia czasu.
Co jednak będzie potem?
Daan Struyven, szef działu analiz surowcowych Goldman Sachs, prognozuje, że cena Brent może osiągnąć nawet 120 dolarów, jeśli ataki na żeglugę się nasilą.
Zaznaczmy jednak, że jest to scenariusz ryzyka, a nie podstawowa prognoza banku.
Goldman podniósł swoje prognozy na grudzień 2026 roku do 85 dolarów dla Brent i 80 dolarów dla WTI, zakładając, że zakłócenia w transporcie utrzymają się również w 2027 roku.
Dla inwestorów oznacza to jednak coś więcej niż tylko droższą ropę.
W dłuższej perspektywie drogi surowiec może podbijać ceny paliw, transportu i produkcji, a to znacznie utrudni bankom centralnym walkę z inflacją.
Z jednej strony jest to potencjalnie korzystna sytuacja dla części producentów energii, ale dla konsumentów i firm energochłonnych to znaczna podwyżka kosztów.
Powyższe nie oznacza, że automatycznie zobaczymy spadki na giełdach.
Jeśli jednak ropa przebije 100 dolarów i utrzyma się powyżej tej granicy, inwestorzy będą musieli ponownie oszacować, jak długo wysokie ceny energii mogą ciążyć gospodarce.
Najważniejsze pytanie brzmi, czy światowy rynek zdoła odbudować dostawy, zanim przedłużający się konflikt jeszcze mocniej uszczupli zapasy.
Śledź CrypS. w Google News. Czytaj najważniejsze wiadomości bezpośrednio w Google! Obserwuj ->
Zajrzyj na nasz telegram i dołącz do Crypto. Society. Dołącz ->