fbpx

Oferta Coinbase dla już-wkrótce-byłych pracowników. W tle polityka

Marek Lesiuk
coinbase ceo Coinbase

Coinbase zaoferowało swoim pracownikom, którzy pragnęliby odejść, pakiet benefitów. Należy to jednak uznać tyleż za ofertę, co przestrogę dla zainteresowanych. Cała sprawa ma związek z konfliktem pomiędzy prezentowaną przez prezesa Briana Armstronga wizją firmy neutralnej politycznie, a żądaniami niektórych pracowników, aby ta jednoznacznie poparła określone stanowiska i zaangażowała się „społecznie”.

Sensem istnienia podmiotu gospodarczego jest ekonomiczny pożytek – zysk dla jego właścicieli, źródło utrzymania dla pracowników, oraz (nie zawsze, lecz najczęściej) także ogólna, długofalową korzyść dla społeczeństwa, w którym
funkcjonują.

Ta, zdawałoby się, oczywista i zupełnie niekontrowersyjna konstatacja, wedle znacznej części opinii takową pozostaje. Według jednak innych – zwłaszcza tych co bardziej zaangażowanych ideologicznie w głoszenie pewnych postaw politycznych (zwł. tych określanych zbiorczo jako „progresywizm”) – jak najbardziej kontrowersyjnego charakteru nabrała.

Ferment ten wydaje się nasilać ostatnimi czasy, zaś jego przejawy obserwowalne są m.in. w formie rozpowszechnienia się tzw. poprawności politycznej w kulturze korporacyjnej (czy też wprost przeciwnie, braku tejże), bądź uwarunkowania retoryki medialnej dotyczącej danej firmy w zależności od prezentowanych przez nią afiliacji ideowych.

Przejawy te można tez dostrzec w postaci rozmaitego rodzaju nacisków na przedsiębiorstwa – nawet te zupełnie niezaangażowane w sprawy tzw. „publiczne”, aby zajęły one określone stanowiska polityczne, deklarowały poparcie dla konkretnych postulatów czy (jakżeby inaczej) wspierały finansowo konkretne ruchy czy organizacje.

Zeitgeist u bram

Szczególnie wyraźna forma tego zjawiska możliwa jest obecnie do zaobserwowania w USA, który to kraj pogrążony jest w stanie głębokiego konfliktu politycznego pomiędzy przeciwstawnymi opcjami ideowymi i politycznymi. Fenomen ów – bądź też, w zależności od opinii, plaga – jak się okazuje, nie ominął także branży kryptowalutowej.

Oto bowiem pod koniec sierpnia, giełda Coinbase – słowami swojego prezesa, Briana Armstronga – ogłosiła, iż niezależnie od istniejącego klimatu politycznego oraz przewijających się w debacie publicznej kontrowersji, pozostaje firmą skoncentrowaną na swym głównym i podstawowym polu działalności.

Prezes Armstrong, we wpisie na firmowym blogu, wyszczególnił konkretnie, co w jego zamierzeniu jest celem Coinbase’a. Firma pod jego zarządem skupić ma się na doskonaleniu swojej oferty, efektywności i sposobu działania, obiektywnym i przejrzystym modelu zarządzania i stosunków wewnątrzfirmowych, a także uczciwych praktykach rynkowych oraz neutralności światopoglądowej.

Wymienił także konkretnie, z czym jego giełda nie chce mieć nic wspólnego. Przede wszystkim są to ruchy i działania o charakterze jednoznacznie politycznym (z wyjątkiem jedynie tych dotyczących bezpośrednio kryptowalut). Nadto, Coinbase nie angażuje się społecznie, nie udziela w debacie publicznej, nie finansuje także niezwiązanych z jej działalnością inicjatyw ani nie deklaruje się jako podmiot wspierający te czy inne idee.

Ile firmy w firmie

Ogółem, celem giełdy jest podtrzymanie swego charakteru jako podmiotu stricte biznesowego, operującego w dziedzinie kryptowalut i skupionego na ekonomicznym pożytku – i do tego się ograniczającego. Stawia ją to w jaskrawym kontraście, jak nie omieszkał odnotować Armstrong, do całego szeregu firm z Doliny Krzemowej, których zaangażowanie w zideologizowany „społeczny aktywizm” niejednokrotnie przysłania ich oficjalnie pierwotne cele.

Armstrong przedstawił na poparcie swojego stanowiska obszerną argumentację, przekonując, że zaangażowanie w sprawy społecznopolityczne generuje spory i napięcia w – zintegrowanym pod innymi względami – zespole firmy. Wymienił przy tym tutaj z nazwy Google’a i Facebook’a jako negatywne przykłady tego, do czego prowadzi upolitycznienie relacji.

Nadto, deklaracje o charakterze politycznym siłą rzeczy oznaczają opowiedzenie się po jednej ze stron debaty publicznej, a przeciwko innym. To z kolei zupełnie wyklucza się z zasadą „inkluzywności”, niefaworyzowania żadnych kategorii pracowników oraz klientów (którą to zasadą notabene w ostentacyjny sposób obnoszą się wszystkie chyba „zaangażowane” firmy).

Tymczasem, jak stwierdził Brian Armstrong, tak pośród jednych, jak i drugich, są osoby o różnych postawach i światopoglądach – i pragnąłby on, aby tak pozostało.

Panie! A idź pan…

Wypowiedź prezesa Coinbase’a stanowiła akt nieprzypadkowy nie tylko w odniesieniu do ogólnego klimatu politycznego. W maju bowiem i czerwcu doszło w firmie do mocnych zawirowań (zbiegło się to w czasie z wybuchem fali zamieszek w USA, motywowanych wiadomymi, choć kontrowersyjnymi zagadnieniami społecznymi, których ogląd w kardynalnym stopniu zależy od wyznawanego światopoglądu i afiliacji ideowej).

Część pracowników zażądała, aby – śladem innych, co bardziej uwikłanych w korporacyjny aktywizm koncernów – giełda jednoznacznego opowiedzenia po określonej stronie politycznego spektrum (nietrudno zgadnąć, której). Kierownictwo firmy odpowiedziało bez entuzjazmu, za to z wahaniem i wątpliwościami.

Historycznie, firma Coinbase powstała jako projekt grupy geeków, pośród których przeważały poglądy libertariańskie – i ten charakter przez dłuższy czas się utrzymywał. Poczęło to się zmieniać około roku 2017, kiedy to wraz z ekspansją firmy i rozrostem jej rozmiarów, jęły do niej dołączać grona pracowników z doświadczeniem w innych firmach Doliny Krzemowej, i przyzwyczajone do tamtejszej kultury korporacyjnej, przesyconej ideologicznym wzmożeniem.

Wobec niezdecydowania zarządu Coinbase’a, część z rozgrzanych pracowników zainicjowała walk-out, przerywając pracę i namawiając do tego samego kolegów z biur. Armstrong odpowiedział łagodzącymi gestami (choć wyłącznie w sferze werbalnej), zarazem jednak odmówił jednoznacznego spełnienia ultimatum. W ciągu toku kolejnych miesięcy, lipca i sierpnia, wzmacniał swoją kontrolę nad firmą (m.in. zamykając niektóre kanały firmowej komunikacji pracowników oraz ograniczając ich bezpośredni dostęp do kierownictwa).

Mój jest ten kawałek podłogi

Wreszcie, pod koniec sierpnia ogłosił jednoznacznie stanowisko Coinbase’a w kwestii (nie)zaangażowania politycznego. Wywołało to falę oczywistych reakcji: skrytego „szemrania” wewnątrz firmy (zarówno negatywnego, jak i pozytywnego) jak i potoku komentarzy w sferze publicznej, gdzie opinie miały znacznie bardziej bezpośredni charakter – wahając się od nieskrywanego podziwu i zazdrości do rozczarowania i otwartej wściekłości.

W ślad za tym, we wrześniu Armstrong ogłosił pakiet dobrowolnych odpraw oraz pożegnalnych pakietów benefitów dla tych z pracowników, którzy nie akceptują ogłoszonego przezeń podejścia firmy. Odchodzącym miałaby być zagwarantowana anonimowość, a także kilkumiesięczne (w zależności od długości stażu w firmie) wypłaty asekuracyjne.

Zarazem, pracowników poproszono o konkretne zadeklarowanie – w ciągu tygodnia – o to, czy akceptują wizję Coinbase’a jako miejsca neutralnego pod względem politycznym. Brak tejże akceptacji oznaczać ma, że zainteresowany powinien na poważnie zastanowić się, czy nie skorzystać z oferty dla odchodzących.