Obecnie w Parlamencie Europejskim ważą się dalsze losy naszego prawa do prywatności w sieci. Władze Unii Europejskiej zamierzają przepchnąć ustawę, która ma na celu inwigilację obywateli pod pretekstem szukania szkodliwych treści wśród ich prywatnych korespondencji.
- Ponad 50% państw członkowskich UE jest za wprowadzeniem w życie ustawy Chat Control.
- Takie platformy do komunikacji, jak WhatsApp, Signal i Telegram miałyby obowiązek skanowania naszych prywatnych wiadomości.
- Nowe prawo miałoby wejść w życie już od października bieżącego roku.
Chat Control to śmierć dla prywatności w sieci
Unia Europejska na samym początku swojej działalności wydawała się być naprawdę rozsądnym tworem, który przyniósłby wiele korzystnych rozwiązań dla całego Starego Kontynentu.
Z biegiem lat jednak okazuje się, że władze tej „wspólnoty” na pierwszym miejscu stawiają jak największą kontrolę obywateli. Jak nie pełen nadzór finansowy za pośrednictwem wprowadzenia cyfrowego euro, to inwigilacja poprzez skanowanie naszych prywatnych korespondencji w sieci.
Jeżeli chodzi o to drugie, to mamy na myśli projekt ustawy Chat Control, który wymagałby od rządów skanowania prywatnych wiadomości w poszukiwaniu nielegalnych treści, co w praktyce oznaczałoby koniec poufności komunikacji osobistej. Co ciekawe, pod nowe przepisy nie podlegałyby konta polityków, policji ani służb wywiadowczych.
Nawet aplikacje, które szyfrują przesyłane za ich pośrednictwem treści, takie jak Telegram czy Signal, miałyby obowiązek wdrożenia oprogramowania, które skanowałoby wiadomości tekstowe oraz multimedialne (zdjęcia i filmy).
Popularny francuski bloger, znany jako Korben, opublikował na X długi wpis, w którym ostrzega, że już co najmniej 55% państw członkowskich, czyli 15 z 27, jest za wprowadzeniem tego prawa. Są to między innymi Słowacja, Belgia, Węgry, Szwecja, Włochy i Hiszpania.
Przykładów na to, że Zachód Europy dąży do jak największej kontroli, nie brakuje. W zeszłym roku we Francji aresztowano twórcę i prezesa Telegram – Pavela Durova – pod pretekstem, że za pośrednictwem tej platformy przesyłano treści uznawane za szkodliwe. To trochę tak, jakby zamknąć właścicieli firm produkujących noże, bo ktoś wykorzystuje je do atakowania swoich ofiar.
Durov kilka miesięcy informował, że francuskie agencje wywiadowcze domagały się od niego cenzurowania treści prokonserwatywnych przed wyborami w Rumunii w maju bieżącego roku.
Śledź CrypS. w Google News. Czytaj najważniejsze wiadomości bezpośrednio w Google! Obserwuj ->
Zajrzyj na nasz telegram i dołącz do Crypto. Society. Dołącz ->
