Nowy fork Bitcoina celuje w monety Satoshiego. Branża krypto mówi o prowokacji
Planowany hard fork sieci bitcoina o nazwie „eCash”, który dot. mechanizmu ponownego przypisywania wcześnie wykopanych BTC, prawdopodobnie wydobytych przez Satoshiego Nakamoto, wywołał poważną debatę. O co chodzi?
- Hard fork eCash wywołuje spore kontrowersje.
- Chodzi o „przepisanie” wcześnie wydobytych BTC.
Nowy fork Bitcoina
„eCash” w założeniu ma zapewnić inwestorom coiny, które zostaną „sklonowane” z portfeli uważanych za należące do twórcy Bitcoina, Satoshi’ego Nakamoto.
Oczywiście przeniesienie monet powiązanych z Satoshi’m jest niemożliwe (brak kluczy prywatnych), ale zamiast tego eCash stworzy oddzielny blockchain, który będzie kopiował historię bitcoina i przypisze wszystkie „monety” nowym właścicielom.
Za projektem stoi założyciel i dyrektor generalny LayerTwoLabs, Paul Sztorc.
W piątek powiedział, że w praktyce ma chodzić o nowy fork i łańcuch, który zapewni obecnym posiadaczom bitcoinów równoważną liczbę eCash.
Przypomina to więc poprzedni hard fork bitcoina, ten z 2017 roku, który doprowadził do powstania Bitcoin Cash.
Jeżeli ktoś posiada 1 BTC, otrzyma 1 token eCash. Nie dojdzie więc do rozrzedzenia podaży: po prostu powstanie nowa kryptowaluta, powiązana z bitcoinem.
A teraz konkrety: Sztorc planuje „przenieść” część tokenów eCash na podstawie „wzorca Patoshi”.
Chodzi o około 1,1 miliona BTC, które prawdopodobnie zostały wykopane przez Satoshi’ego Nakamoto we wczesnych latach istnienia sieci.
Dodał, że projekt przeznaczy jedynie 600 000 eCash dla Satoshi’ego, a pozostałe 500 000 zostanie przeznaczone na rozwój nowego ekosystemu.
Wszystko, by uniknąć tego, co określił problemem „projektu zombie” – chodzi o to, że forki mają problemy z przyciągnięciem współpracowników przed startem.
Nie podano dalszych szczegółów na temat dystrybucji wspomnianych coinów, poza wskazaniem, że część trafi do wczesnych „inwestorów”.
Nie bierzemy żadnych BTC od Satoshiego. Przekazujemy Satoshiemu 600 000 eCash… Salda BTC pozostają nietknięte przez eCash
– wyjaśnił Sztorc.
Dodał, że wiele z najwcześniej wykopanych coinów zostało prawdopodobnie porzuconych, wskazując na to, że przez lata nikt nie przeniósł się w ramach blockchaina.
Nowy fork został nazwany na cześć oryginalnego eCash, wczesnego projektu cyfrowego pieniądza autorstwa kryptografa Davida Chauma, który wykorzystywał kryptograficzne „ślepe podpisy”, aby umożliwić użytkownikom dokonywanie prywatnych płatności elektronicznych.
Sprytny chwyt marketingowy?
Jameson Lopp, dyrektor ds. bezpieczeństwa w Casa, w wywiadzie dla Decrypt skrytykował pomysł. Uznał, że to tylko chwyt reklamowy.
Sam projekt też nie zyskał dużego uznania: dla części osób to tania prowokacja.
Kyle Chassé idzie o krok dalej i sugeruje, że to szaleństwo.
Nowy fork Bitcoina proponuje redistribuowanie 1,1 mln BTC Satoshiego i odzyskanie monet z nieaktywnych portfeli poprzez airdrop eCash w sierpniu. To nie jest aktualizacja, to przepisuje własność. Jeśli zyska poparcie, kwestionuje ideę, że ten, kto trzyma klucze, jest właścicielem monet. Najbardziej prawdopodobnym rezultatem jest kolejny fork, ostra reakcja i brak realnego wpływu na Bitcoina
– napisał na X.
Śledź CrypS. w Google News. Czytaj najważniejsze wiadomości bezpośrednio w Google! Obserwuj ->
Zajrzyj na nasz telegram i dołącz do Crypto. Society. Dołącz ->
